POEZJA

Poezja to sztuka która rozpoczęła się jeszcze wcześniej niż fotografia. Myślę, że to dla tego iż chlałem zrozumieć to co było dla mnie trudne i nieoczywiste. W kompozycjach pojawiały się konkretne problemy i myśli, które czasem prowadziły do rozwiązania a czasem tylko do rozładowania lub uwiecznienie chwili. Sięgając pamięcią do wczesnych lat szkoły zawsze w zeszycie pojawiały się słowa, które chciałem połączyć w coś co dla mnie miało znaczenie i było wyjątkowe. Poprzez szereg lat zmieniała się forma i sposób pisania. Trudno czasem mi wprost powiedzieć iż są to poematy, mogę tylko napisać iż są to moje słowa, które postały przy nagromadzeniu rożnych emocji. To największa sfera artystyczna, która była wkładana i zamykana w szufladzie. Mimo to przetrwała różne zawieruchy i teraz można by ja powoli odkrywać. Co prawda to jest część mnie, bardziej osobista niż fotografia i dlatego leżała tyle lat pod kluczem. Jednak teraz uważam iż warto aby to co nagromadziło się przez lata mogło ujrzeć siwiało dzienne. To są tylko słowa ułożone a czy są one poematem czy zwykłym tekstem to zostawiam tym co zechcą pochylić się na treścią i je poczytać lub posłuchać.

Powiły się też nowe możliwości w sferze muzyki, dlatego od jakiegoś czasu moja poezja przeszła przemianę i powoli układam teksty do muzyki. Jest to dla mnie sygnał iż moja treść życia chce wyjść na zewnątrz aby pokazać to co się nazbierało przez ten długi okres życia.

https://open.spotify.com/artist/0UojDh58vPyIw70XufsxDL?si=RANeveJbRfivSpWmJP67Zw

Wiersze

W tańcu zaklętym 20.10.2025

Widzę światła, które dają blask
Świecą i migają, niczym brzask,
O poranku przykryty, delikatna mgłą,
A wszystkie, bardzo mocno chcą,

Dawać jasność i czyste kolory !

Przez włosy, przelewa się jej toń,
Oślepia i gaśnie, a twarz, wciąż w emocjach,
Każdy następny dźwięk, to nowa poezja,
Która przynosi, nowe odkrycia,

Na jej końcu, czasem promienieje,
A czasem gaśnie, to znów, radością wybucha,
Głębokie przeżycia, i silne odczucia,
Lada chwila, stopią się, w jeden,
Taniec wirujących świateł !

A emocje, sięgają zenitu i promienieją,
I dotykiem, przenoszą się na dłoń,
Która, swym ciepłem i siłą,
Daje, szpecące wibracje doznań,

Łącząc oboje, w jeden!!!!,
Nieodkryty ląd!!!, pachnących świateł,
I grających nut, w przestrzeni zamkniętej,

Stworzonej tylko, dla dwojga w jeden klucz,
Tam tylko, wolność i gorące uczucia,
Kwitną raz za razem, na obu brzegach raju,
Który jest krainą, przyjaźni w tej chwili,

Czy w maju, czy w październiku,
Wszystkiego teraz bez liku !!
A włosy, kobiece, dają światło i blask,
I muskają, delikatnie jej głos,

Czas, się właśnie zatrzymał !!
Razem, by razem z nią przeżywać !!
Wszystkie pojedyncze oddechy, i skromne uśmiechy,
Które budują, atmosferę, przeżyć niezwykłych,

To tylko część, tego co w środku, na zewnątrz teraz jest,
Tam kipi i gotuje się, przez słowa i ruch,
W tańcu jej głowa, jest piękna, a umysł,
Przenika, przez wszystko, co w tej chwili jest,

A stopy uwalniają, co raz, rytm uwięziony,
na pięciolinii, czarujących nut,
Które, przebijają się, przez dym i światło,
by wyczarować, i oddawać swoje dzięki,

Podczas zgłębionych ruchów,
Upolowanych, obojga ciał w jeden, !
Silny i zdrowy kawałek, kwitnącego świata!!,
splecionego muzyką i tańcem,
na zawsze już !!!!!!!!!!!

Ukryty zgiełk po zmroku 28.10.2025

Jadąc przez śpiące miasto,
Przyodziane płaszczem nocy,
Znikają wszystkie pejzaże,
A percepcja, jest ciut niżej.

Stawiam krok, a głowa i oczy,
Wciąż pracują, dość żywo,
Starając się, dostrzec spójność,
W alejkach lekko doświetlonych.

Ref.
Zatapiam się, całym sobą cichą toń.
Teraz tylko proszę, już mnie chroń,
Tylko czasem, odgaduję kształt nocy,
i nie chcę tu być wciąż tak obcy

Dawny blask, czułego dnia,
Bijącego i tętniącego ruchem,
I pogonią, za upatrzonymi celami,
Które wciąż, pulsują po zmroku.

Powoli dalej zagłębić się,
W spokój, jaki otacza mnie,
W każdym, nieodkrytym zakamarku,
Przyprószony bladym światłem,

Sączącym się, z wysokich latarni,
Ukrytych wśród soczystych liści,
Z niemych drzew stojących w rzędzie,
Tuż przy spokoju i milej ciszy.

Ref.
Zatapiam się, całym sobą cichą toń.
Teraz tylko proszę, już mnie chroń,
Tylko czasem, odgaduję kształt nocy,
i nie chcę tu być wciąż tak obcy

Próbuje zrozumieć, co w głowie jest,
Gdy opada na dno, zgiełk i wrzask,
Umocowany do praw, zawartych w dniu,
I tęsknię, do pejzaży spod płaszcza,

Który daje, nieco świeżego ukojenia,
swą ubogością i tajemniczą ciszą,
Która utula, zmysły i leczy łagodnością,
Zburzoną krew, jasnym światłem nocy.

Zatapiam się, ………………..
Teraz tylko proszę, ……………..
Tylko czasem, ………………..
wciąż tak obcy …………………….

Z przeszłości nici wlokę 19.11.2025

Spaceruje, i przeglądam, każdy dzień,
W historycznej twardości skał i pobudzonych sił.
Ten który jest i ten który będzie,
W każdym ujęciu i wszędzie.

Odczytuje przeszłość, z sarkofagu,
I w ciszy, dotykam echo, w tym majestacie.
Czuje czasem, królewskie berło, i jego moc,
i uchylam, tajemnice niknące z bliska.

Ref:
Otchłań, otchłań wciąż widzę, przed mną,
i narodzoną noc, bez gwiazd, tak ciemną,
Mimo to, z wnętrza dzielę się, tym co mam,
by nie błądzić, i mieć zawsze, to znam.

Wszystko, jest tylko retuszem, kolorów,
Przebijających się, do czarno-białej historii,
Aby zgnieć, każdy pomnik i sanktuarium,
Lśniących odczuć, podobnych do prawdy.

Roztarte, w grafitowym poczuciu,
Słodkich pomarańczy, dodanych,
Tak delikatnie, by gorycz kłaniała się,
Blisko, tak blisko, lecz wciąż odczuwalnie,
Dla chwil, oderwanych od realności.

Ref:
Otchłań, otchłań wciąż widzę, przed mną,
i narodzoną noc, bez gwiazd, tak ciemną,
Mimo to, z wnętrza dzielę się, tym co mam,
by nie błądzić, i mieć zawsze, to znam.

Teraz błądzę, wśród dni , przenikając,
Przeszłość i przyszłość bladym spojrzeniem,
Tak trzeźwym, jakby to ta chwila, wciąż drżała,
I koronowała, każdy cal z mojego archiwum,

Odkrytych symboli, notorycznej wieczności,
Skazanych na potępienie i zagładę,
Przy jednym, przypadkowy spojrzeniu,
Na ukryte znaczenie, kolorowej treści,
Dyktującej ścieżki do końca świata.

Oddycham głęboko ………..
Czerń i biel …………………..
Jesteś ze mną czasem ? ………………
Przesiąkam historią ……………….

Ref:
Otchłań, otchłań wciąż widzę, przed mną,
i narodzoną noc, bez gwiazd, tak ciemną,
Mimo to, z wnętrza dzielę się, tym co mam,
by nie błądzić, i mieć zawsze, to znam.

Żywy galop w ciszy 23.11.2025

Gdy oddycham, spopielona rosą,
Poranek, zamienia się południe.
A chłód, sypie w oczy piachem,
Ostrym, tak jak ostrze brzytwy.

Mimo to, wciąż żyje wśród traw.
Niewidoczny, i małostkowy owad.
Tkwiąc, w przekonaniu o sobie,
Że każdy następny ruch, ożywi sny.

Ref.
To teraz, klęczę sam dla siebie,
By zawsze, nie być w potrzebie,
I ściskam, obie czyste dłonie,
Wiedząc, że żadnej łzy nie uronię.

Obserwuję, z niska cały świat.
Układam, na nowo, myśli jak skrzat.
By nikt, się nie dowiedział już,
Jak trudno, z marzeń zbić kurz.

Odwracam promienie, mojego słońca.
Aby pryzmat, rzucił nieco kolorów,
Na te wydeptane ścieżki, w gaju,
Rozmaitych, wygasłych pragnień.

Ref.
To teraz, klęczę sam dla siebie,
By zawsze, nie być w potrzebie,
I ściskam, obie czyste dłonie,
Wiedząc, że żadnej łzy nie uronię.

A ruch stawia, wielkie przerażenie,
By nie spłoszyć, stada koni śniadych,
Które w swym galopie, mogły by,
Zbudzić, ze spokojnych traw, żywioł,

Palących płomieni, energii odczuwania,
Bliskich i dalekich, początków dróg !
Tak, teraz spokojnie ułożonych, i cierpliwych,
Umoszczonych, wśród zielonych traw,

Ref.
To teraz, klęczę sam dla siebie,
By zawsze, nie być w potrzebie,
I ściskam, obie czyste dłonie,
Wiedząc, że żadnej łzy nie uronię.

Teraz odkurzam, popiół po porannej rosie,
By nadal, wszystkie liście, lśniły zielenią.
A dorodne łodygi, niosły swój kwiat.
I dzieliły się, nasionami w dobrym smaku.

Nie pamiętając strachu, dzielącego czas.
Na przeszły i przyszły, składany w ofierze,
Cichej nadziei, i powrocie, żywych narodzin,
Pokolenia, zbudowanego, na jasnych wartościach.

Mały jak skrzat ,………
Spłoszone konie ………
Ziarno traw ,……….
Promienie słońca ,……….

Walka w sobie toczy się 03.12.2025

Sterylne życie i opakowania na zakręcie,
Wciąż zderza się, ze śliskim podparciem,
Jaką daje codzienna prawda, szumiących wspomnień,
Tam gdzie dni, tam gdzie noce, mieszają się !
Z hardym postanowieniem, by wciąż cię drążyć,
każdym sposobem, każdą drogą,
I tylko zakładasz, że będzie jak dawniej,
To niemożliwe, twój czas chwały i świata dla wiary,
Upada, każdego dnia, ciężko na dno,
Chcę wciąż się wydostać, by być słowem i radością,
Podczas gdy strumienie płyną obok,
dzieląc wszystkie wspomnienia, na pół,
Lżej żyj wciąż z sobą,
Zbieraj całą powierzchnią, wszystkie emocje,
Jakie zagłębiły się, wśród zagubionych,
Oszczerstw o tym, że nie jesteś w stanie,
Nigdy być, tym kim jesteś, i kim chciałbyś być,
Odrzuć to wszystko, i stań na nogi, mimo wiatru innych ludzi,
Który zniewala, wszystko to co prawdziwe,
Wołaj o pomoc, w każdej chwili,
Przecież wiesz, że wszystko się przechyli,
By być z tobą, wtedy kiedy inni mówią nie !!!
To wiesz, że sam takiemu nie podołasz i nie pytaj gdzie,
Nieważne, jaka pora dnia i nocy !!!
Odkryje cię, i tego czego się boisz,
A wystarczy jednak, że będziesz,
wciąż tylko swoim słowem wciąż był,
To dobra nadzieja, na wyrwanie od czasu,
Wszystkiego tego co niegdyś było,
Za kratami niedostępne,
A które wciąż pojawiają się w głowie,
Jako nieroztropność, która boli do dziś,
Jak ciernie, osadzone w grobie wciąż pulsują,
A niby, miało być wszystko tak dobrze,
Nie chcieli, tak mocno, a chcieli cię nauczyć,
Żebyś nigdy, nie musiał już kluczyć,
Gdy będziesz już, w pełni władz umysłowych,
Żebyś zawsze trzymał się, ludzi zdrowych,
Jednak wciąż ocierałeś się, o to czego nie chciałeś,
Znów wpadło w ręce, i w głowie szumiało,
To ona, to on, wciąż pęknięta szyba,
Znów krzyk, znowu brak snu, jak boli !!
A gdzy sam wychodzisz, łzy czasem się cisną,
I wiesz, że miało być dobrze,
A jednak szorstkość, wciąż się przedziera przez palce,
I w oczy stawia, historyczną prawdę, jak było !!
Teraz sobie radź słowem, siłą i wiarą,
Bo byłeś przecież świadomy, że tak może być !!
Lecz nikt nie powiedział ci, jak naprawdę jest ,
Gdy nie masz i nie wiesz gdzie się oprzeć,
Sam po prostu, sam leczysz się,
Stawiasz rozwiązania, których nie znałeś,
Kupujesz czas, by zrozumieć,
Jakie ścieżki nie są dobre a niektóre są przegniłe do cna,
Zostawiony na pastwę losu,
Który wciąż w ciuciubabkę z tobą gra ,
Raz jest różowo, i nie ma nic, i wciąż zamykasz oczy,
Pnie się by skrzywdzić ciebie całkiem,
A ból jest, on wciąż się dopomina,
Twojego życia, twojego zdrowia, i wszystkich spraw jakie masz !!

Przeganiasz znowu być 12.12.2025 D. Law

Masz teraz, wilgotne ręce ,
A całą głowę, w rozterce,
Nie wiesz jak, to będzie,
Gdy strach, cię obejdzie,

A już czujesz, jak to jest,
Gdy co dnia, istnieje tyle łez.
Nie ma chwili, wytchnienia,
By nie znikały, marzenia.

Ref.
To oczy, które wciąż widzą,
I się tego bólu, nie wstydzą.
Jedynie, wciąż, się napełniają,
Kroplami, życia i echo oddają.

Nawet, gdy od nowa planujesz,
I czujesz, że się wreszcie odkujesz,
To tak trudno, ten rytm złapać,
Aby radości, wciąż nie udawać.

Pochlasz głowę, tak nisko,
By być, ciałem bardzo blisko,
Wszystkich wydarzeń, dla ciebie.
I czuć się, chodź trochę jak w niebie.

Ref.
To oczy, które wciąż widzą,
I się tego bólu, nie wstydzą.
Jedynie, wciąż, się napełniają,
Kroplami, życia i echo oddają.

Pozwalasz, roztaczać dookoła,
Nadzieję, jakby była to szkoła,
Która nauczy, cię na nowo żyć,
I planować, to jak znów, sobą być.

W poznawanej, czystej przestrzeni.
Pełnej wiary, że już się nie zmieni.
A obraz i oczy, się życzliwie ustoją ,
I wszystkie myśli, czule cię ukoją .

Wilgotne dłonie ,…………..
Niewyczerpane nadzieje ,……….
Czyste krople …………….
I stracone marzenia …………

Gdzieś drzemie siła złota 15.12.2025

Aaaaaaaaaaa mmmmmmmmmmmm
Aaaaaaaaaaa mmmmmmmmmmmm

Gdy, z nieba spada gwiazda,
I jest, w szczerozłotej, koronie,
To myśli wszystkie, się zbierają,
I tak silnie, pulsują w głowie,

I walczysz z nimi, by milczeć,
Po każdym oddechu, z głębi siebie,
By nie spłoszyć, niezwykłej chwili,
Która kipi, emocjami po brzegi.

Ref.
Siła i moc, dotyka czule, zmysły,
Rozrywając myśli, które przyszły,
I wciąż, napełniając, kielich słodki,
Który, broni się, od każdej kropli !

ooooooooooooooooo aaaaaaaaaaaaaaaaaa !!!!

Te huragany, gorącej energii trwają,
Tuż za chłodną, kurtyną wartości,
Która wciąż, chroni każdy krok,
By nie zbrukać, czystej historii,

Pomimo, ostrym, pragnieniom dnia,
To wciąż, harmoniczna cisza, trwa,
A jej postumenty, wciąż mocne,
I silnie, w swych zdrowych posadach.

Ref.
Siła i moc, dotyka czule, zmysły,
Rozrywając myśli, które przyszły,
I wciąż, napełniając, kielich słodki,
Który, broni się, od każdej kropli !

Uuuuuuuuuuuuuuuuu aaaaaaaaaaaaaaaaaa !!!!

Ten blask, złota i jego światło,
Jest, tak rzeczywisty i kuszący,
Że te, opanowane zmysły, parują !
A ich wartości, są naprężone.

Mimo to, zaciskam, czułe usta,
I zamykam, wszystkie te zdania,
By nie skraść, tego co za kurtyną jest.
A zatapiam się, w gorącym milczeniu.

Uuuuuuuuuuuuuuuuu aaaaaaaaaaaaaaaaaa !!!!
ooooooooooooooooo aaaaaaaaaaaaaaaaaa !!!!
Uuuuuuuuuuuuuuuuu aaaaaaaaaaaaaaaaaa !!!!
ooooooooooooooooo aaaaaaaaaaaaaaaaaa !!!!

One gdzieś nadal są 26.12.2025

Czule słucham, każdej chwili,
W której, się czasem, zjawiasz
I długo, w ciszy, stoję sam,
By oddechem, nie spłoszyć jej.

Tylko, ten jeden raz, chce być,
Tą jedną chwilą, wśród innych,
By nie stać się, tak samotnym,
Pośród czasu, który odpływa.

Ref.
Między, cichym spojrzeniem, a snem,
Odczuwam, zamiany z każdym dniem,
Między prawą droga, a marzeniem,
Odczuwam mało, poza cierpieniem !!

Teraz, tylko echo, do mnie szepce,
O tym, jak, mogło by być, słodko,
Przez ten, magnetyczny moment,
W którym jesteś, tak prawdziwa,

Jak ciepły deszcz, w słoneczny dzień,
Który teraz, wciąż jest mokry przez łzy,
Bo mimo chwil, które wciąż trwają,
To brak w nich, kolorowych dźwięków.

Ref.
Między, cichym spojrzeniem, a snem,
Odczuwam, zamiany z każdym dniem,
Między prawą droga, a marzeniem,
Odczuwam mało, poza cierpieniem !!

Wracam, do tych chwil, w których brzmią,
Dźwięki, tworząc melodie, ze wspomnień,
Układając, pojedyncze refleksje, w treść,
Tak aby całość, chciała nadal istnieć.

I słowa, mogłyby, się prawdą stać,
A chwila, nadal trwać, wypełniona tobą,
Bez warunków, i przeszkód oczywistych,
Burzących, potrzebę budowy nowego.

Ref.
Między, cichym spojrzeniem, a snem,
Odczuwam, zamiany z każdym dniem,
Między prawą droga, a marzeniem,
Odczuwam mało, poza cierpieniem !!

Tak blisko już jest 29.12.2025

Słucham, wiatru za płotem,
Który, tak pięknie brzmi,
Zabierając, wszystko co złe,
Na krańce, dalekich pól.

I chłodzi, wszystkie myśli,
z nadzieją, że każdy zrozumie.
Szum liści, i świst konarów,
i w śród nagłych oczekiwań.

Ref.
Szum i słowa, dzielą każdego z nas.
Wiatr i droga, czule pokazuje czas.
Gdzie znikną, wszystkie krajobrazy.
A ślepcy czują, pachnące zakazy.

Układa się, chytrze by dać szybkość,
Przenikania, przez każde słabości,
i rozpoznawać, jak dotrzeć do celu,
W każdym jego, skrytym westchnieniu.

By osączyć, całym sobą, każdy ruch.
Nawet wtedy gdy, brak żywej akceptacji,
Przez, czystą prawość i surowe słowa.
Gromkiego, sprzeciwu wszystkich z nas.

Przy każdej sztachecie słodkich kłamstw.
Rozlegają się ciche myśli wśród nas
Nie znamy już przyszłych dni,
chodź każdy z nas o nie walczył do krwi.

Ref.
Szum i słowa, dzielą każdego z nas.
Wiatr i droga, czule pokazuje czas.
Gdzie znikną, wszystkie krajobrazy.
A ślepcy czują, pachnące zakazy.

Tylko on, który wciąż wieje blisko
a jeśli zdołasz to wyciągnij dłoń
przez sztachety codziennych spraw
i złap ten jedyny zachodni powiew

aby wciąż utrzymać się na drodze
i iść wprost przed siebie z przekonaniem,
że gdzieś jest stabilne podłoże dni
by na nich posadzić własne słowa.

Ref.
Szum i słowa, dzielą każdego z nas.
Wiatr i droga, czule pokazuje czas.
Gdzie znikną, wszystkie krajobrazy.
A ślepcy czują, pachnące zakazy.

Rozumiesz gdzie jesteś? !!!!!!!!!
Czujesz powiew kłamstw? !!!!!!!!!!!!!!!
Czy wiesz jakie to dni? !!!!!!!!!!!!!
Czy już gdzie twój cel? !!!!!!!!!!!!!!

oooooooooooooooooo aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
uuuuuuuuuuuuuuuuuu aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
mmmmmmmmmmmm aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
mmmmmmmmmmmm mmmmmmmmmmmm

Wszystkie te one są 01.01.2026 ZROBIONE

Biegną myśli, same tuż obok mnie.
Staram się, widzieć, ale nie patrzeć,
By ich nie spłoszyć, w swym istnieniu,
Tylko czytać, po cichu każdą z nich.

Niektóre, ochoczo mnie zaczepiają,
A te inne, w ogóle, się nie przyznają.
Chodź każda z nich, chce być moja,
To są odrębne, i ze swoim prawem.

Ref.
Tu i tam, ja je wszystkie znam.
Blisko i daleko, skąd to echo ?
Dzielę i wybieram, myślę i otwieram.
Składam i układam, daje i zabieram.

Jak o nich mówić, i komu czytać.
Aby nie zbłądzić, w gąszczu spraw.
Jakie tłoczą się, tuż przy wyjściu.
I oznajmiając swoją gotowość do światła.

Czy powinny iść, parami na świat ?
Czy tylko, pojedynczo się pokazać ?
A może schować, jedyny klucz,
I zatrzymać, je tylko dla siebie ?

Ref.
Tu i tam, ja je wszystkie znam.
Blisko i daleko, skąd to echo ?
Dzielę i wybieram, myślę i otwieram.
Składam i układam, daje i zabieram.

Czy te pytania, to czyste odpowiedzi ?
Bo skąd wiedzieć, jak postąpić.
By ten czas, nie okazał się sędzią.
A całe rozmyślania, gorzkim wyrokiem.

Czy jest rozwiązanie dla myśli ?
By klucz, nie stał się przyczyną,
Rozprawy, pomiędzy otwarciem ,
A bezpiecznym zamknięciem.

Tu i tam, ……………………….
Blisko i daleko, …………….
Tu i tam, ……………………….
Blisko i daleko, …………….

Słucham ze zrozumieniem 24.02.2026

Gdy tak słyszę, słowa z głębi ciebie,
Staram się, przyjąć, wszystko do siebie,

i nasiąkać, jak sucha, niebieska gąbka,

by trzymać, emocje z dekla, ciut jak snopka

tak, by zrozumieć do cna, jak jest co dnia,

i nie pamiętać, już nic, co znam z dna,

A wciąż, podejmować zadnia godnie,

bo wiem, że zawsze, będzie cudnie.

Ref:

To ta chwila, ona już jest blisko

by obudzić, siłę i ognisko

To ta chwila, ona już jest blisko

Wiem, że będzie, gorąco i czysto

Mów do mnie, ja staram się tu być,
Przyjmować słowa, i w zgodzie żyć,

Nawet gdy na chwilę, się odwracam,

to żadnych chwil nie zatracam.

Dlatego, że to co mówisz ciągle,
Spada do mnie, jak deszczu krople,

i daje możliwości, i moc tworzenia,
by nadal, budować dobre połączenia,

Ref:

To ta chwila, ona już jest blisko

by obudzić, siłę i ognisko

To ta chwila, ona już jest blisko

Wiem, że będzie, gorąco i czysto

Pamiętam, jak to jest ……….. !!

Gdy płonie świat w około …….. !!

i nie ma nic …………… !!!

by chwycić, się, chodź na chwilę …………. !!

Ja to wiem doskonale ………. !!!

Każde słowo, i każdy dzień …….!!!

Wbija się ostro ……….!!!

Mimo to, będę tu !!!!!!!!!!!!!!!!!

mmmmmmmmmmmm mmmmmmm
mmmmmmmmmmmm mmmmmmm

mmmmmmmmmmmm mmmmmmm

uuuuuuuuuuuuuuuuuuu aaaaaaaaaaaaa !!!!!!!

Zaproszenie na 20.03.2026

Oto nadchodzi, kolorowy, wielki czas,

Aby powitać, znów wszystkich was,

Więc, nie poskąpię już, żadnych słów,

I informuje, jak potoczy się znów,

kolej rzecz,y właśnie, w tym dniu.

Otóż, poznamy jednego, a może kliku,

Gości, wcale nie świadomych,

ale wkrótce, przyjaciół wzorowych.

ref.:
Bo ona powiedziała, a ta znów, się śmiała !

Bo on jest taki, a czasem tak, byle jaki !

Bo za mało, bo za dużo, więc co jest !

Bo ja, bo on, bo wszyscy są, jednak tu !

Miejsce, przecież, już dobrze znacie,

Tam właśnie, się wszystko obędzie,

Na początku, wielkie przygotowanie,

wstępne próby i nieśmiałe granie,

A gdy dostawca, wspaniały przywiezie,

i doda, nieco smaku, naszej imprezie,

To każdy, nieśmiało, w szkło zerknie,

a światło, nieco, już trochę zblednie,

ref.:
Bo ona powiedziała, a ta znów, się śmiała !

Bo on jest taki, a czasem tak, byle jaki !

Bo za mało, bo za dużo, więc co jest !

Bo ja, bo on, bo wszyscy są, jednak tu !

Będzie też, jedna ważna przemowa,

aby ta zabawa, dziś była dość zdrowa,

Nie zabraknie, dzikich niespodzianek,

i na pewno, tych pełnych szklanek,

Gdy już każdy, się w klimat wtopi,

To i dobrą, karaoke się też zrobi,

By pakiet stał się, dość przyjazny,

a każdy był jednakowo ważny !!!

Bo ona, ………………

Bo on, ………………

Bo za mało, ………………

Bo ja, ………………

mmmmmmmmmmmmmmmm ooooooooooooooooooooo

aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa ooooooooooooooooooooo

mmmmmmmmmmmmmmmm ooooooooooooooooooooo

aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa ooooooooooooooooooooo

Zaproszenie w dzień 20.03.2026

najpierw, się trochę wahają,

a następnie, po cichu odmawiają,

a gdy, przychodzą, to się boczą,

bo myślą, że wszyto, wolno nocą,

to skromna impreza, na parkiecie,

i nikt, jej nie zamieniani, na świecie

by w ten dzień, nie być tu z nami,

i bawić się, wszystkimi kolorami,

ref.:

Tańczę i tańczę, a ty, pacz na mnie,

widzisz, jak robię to, wciąż zgrabnie,

Tańczę i tańczę, a ty, pacz na mnie,

widzisz, jak robię to, wciąż zgrabnie,

każda chwila, każdy dźwięk, śpiewa

bo tu nikt się na siebie nie gniewa

dobre słowo i płyn wciąż się nalewa

raz z prawa to znowu z lewa

ktoś, znowu zmienia, szalone rytmy,

a jeden, wciąż, rozwiązuje logarytmy,

ta droga, jest zwykle, nie znana,

ale zawsze, zabawa jest udana

ref.:

Tańczę i tańczę, a ty, pacz na mnie,

widzisz, jak robię to, wciąż zgrabnie,

Tańczę i tańczę, a ty, pacz na mnie,

widzisz, jak robię to, wciąż zgrabnie,

mmmmmmmmm mmmmmmmmmmm mmmmmmmm

oooooooooooooo oooooooooooooooo ooooooooooooo

mmmmmmmmm mmmmmmmmmmm mmmmmmmm

oooooooooooooo oooooooooooooooo ooooooooooooo

Dwa oblicza teatru

Wydarzenie, które łączy pokolenia artystów,

taktujących sztukę, jak swoje arcydzieło,

Dlatego, takie zderzenie obu treści,

niby odległe, ale zbieżne w swej wartości,

Daje wszystko na co widzowie czekają

Czyli kunszt, jakość, serce, mądrość,

Co owocuje kwitnącym porozumieniem

i jednoczesną nauką od siebie dla artystów,

Natomiast widzowie mają jak na tacy,

przegląd wrażeń i emocji teatralnych,

jakie niesie, każde przesłanie ze sceny,

tych młodych, i tych doświadczonych.

Ref.:

Fundacja pięć Horyzontów się wznosi

i za każdym razem, dobre wartości przynosi

By każdy z z wszystkich nas

miał na wydarzeniu miły czas

Gdy mówię do Ciebie 28.03.2026 D.Law

To ja, jestem tu, i mój obraz też,

to nie tak, że możesz brać co chcesz,

Po prostu słuchaj, jak mówię do ciebie,

nie przyciągaj, słów zbytnio do siebie,

Waham się trochę, jak idziesz do mnie,

bo chce, aby zawsze, było miło i skromnie,

To taka natura, która jest blisko słów,

Nie buduj, żadnych, losowych snów,

refren:

Widzisz mnie, Czy widzisz ? Pytam !!!!!

Bo gdy, jest zbyt mroczno, to znikam !!

Widzisz mnie, Czy widzisz ? Pytam !!!!!

Bo, krzyczę, gdy fałszu dotykam !!

Proszę, mów prawdę, kiedy patrzysz w oczy,

Wiesz przecież, że nic, nic już mnie nie zaskoczy,

Taka jestem, właśnie teraz, po każdym dniu,

Gdy głowa pełna, i brak spokojnego snu,

Myślisz pewnie, że cały świat to tylko ja,

A słowa wystarczą, aby trwała nadal ta gra,

jednak pamiętaj, by zawsze prawdą tu być,

wierzyć, dawać, i układnie blisko żyć,

refren:

Widzisz mnie, Czy widzisz ? Pytam !!!!!

Bo gdy, jest zbyt mroczno, to znikam !!

Widzisz mnie, Czy widzisz ? Pytam !!!!!

Bo, krzyczę, gdy fałszu dotykam !!

To dobre rady, które kręcą się, wokół mnie,

i mijają szybko, wciąż znane, noce i dnie,

A ty, licz je uważnie, by, nie uleciał czas,

który wciąż, swą mądrością, spaja nas,

Tak właśnie, słuchaj wciąż, mojego głosu,

Aby już nigdy, nie było gorzkiego chaosu,

A sprawy, słonych i strasznych opowieści,

Już wygasły, bo więcej, tu się nie zmieści !!!

refren:

Widzisz mnie, Czy widzisz ? Pytam !!!!!

Bo gdy, jest zbyt mroczno, to znikam !!

Widzisz mnie, Czy widzisz ? Pytam !!!!!

Bo, krzyczę, gdy fałszu dotykam !!

To ja …………….,

Jestem tu ………………,

Po prostu słuchaj ………………,

Jak mówię ………………….,

Teraz tylko on 28.03.2026 D.Law

Letni wiatr kołysze mnie co dnia

i tam właśnie chcę wciąż być

by słuchać, jak delikatnie muska

wszystko co kocham w nim

Tak właśnie, ten szum, i on,

Spotyka mnie, i mówi, wciąż mówi,

Jak pięknie, można tu żyć,

bez trosk, i zmartwień szarych,

ref.:

Zamykam oczy, i płynę z nim,

teraz chcę być, tylko z nim,

Zamykam oczy, i płynę z nim,

teraz chcę być, tylko z nim,

Otaczam się, każdym skrawkiem,

By nadal czuć, jak to miło jest

Gdy wystarcza tylko, że tu jest

A każda chwila, pełna myśli

O tym jak, delikatnie wieje

Wśród słów, tych znanych

I tych, o których, dobrze wiedzieć,

że są, wśród letnich dni,

ref.:

Zamykam oczy, i płynę z nim,

teraz chcę być, tylko z nim,

Zamykam oczy, i płynę z nim,

teraz chcę być, tylko z nim,

Teraz ………………..,

Wiatr ……………….,

kołyszę się ……………….,

razem z nim …………………….,

mmmmmmmmmmmmmm, mmmmmmmmmmmm,

uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu, uuuuuuuuuuuuuuuuuuu,

ooooooooooooooooooooo, ooooooooooooooooooo,

aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa, aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa,

Czasem można być 2026.04.02

aaaaaaaaaaaaaaaaaa ooooooooooooooooo

aaaaaaaaaaaaaaaaaa ooooooooooooooooo

Czy słyszysz krzyk, który płacze deszczem,

tuż obok mnie !

Czy słyszysz, jak on mokry dziś jest,

i chłodny w swym istnieniu,

Postaraj się, zrozumieć, i głęboko czuć tą siłę,

Nie wykluczaj nic, z tego co jest,

po prostu usłysz, prawdę, tak jaka jest.

Możesz teraz błagać wszystkich o wszystko !!

Lecz nic, nie stanie się, gdy ty będziesz stać !

Teraz świat, kręci się, wokół wrzasków pełnym obrotem,

Nie schowasz się przed nim, już nigdy, nie schowasz się !!

On tu teraz, wszechmocnym królem jest, uszanuj to !!!

ref:
Nie wiesz jak, Nie wiesz kto,

A brniesz, wciąż dalej w nieznane,

Nie wiesz jak, Nie wiesz kto,

A brniesz, wciąż dalej w nieznane !!!!

Niszczący i silny wciąż grzmi, wśród całej przestrzeni,

która cię otacza,

Nie będzie już po dzięki, ani dobrych słów,

wśród tych, które mogłyby być !

Teraz układaj się, by móc przetrwać,

i ocalić, choć raz, w jednym momencie, życie!!.

Proch i strzały wciąż grzmią, A ty kim jesteś !!!

No powiedz !!! kim ty tutaj jesteś, tak naprawdę !!!

Wahasz się?, powiedz?, czy się wahasz?

Skończyły się czasy, by można było,

wybierać spośród wielu spraw.

ref:
Nie wiesz jak, Nie wiesz kto,

A brniesz, wciąż dalej w nieznane,

Nie wiesz jak, Nie wiesz kto,

A brniesz, wciąż dalej w nieznane !!!!

Teraz został, tylko krzyk, i on będzie towarzyszył ci,

Tylko krzyk i emocje!,

Tylko krzyk i emocje!,

Można by było myśleć, ale niestety nie teraz!

Można by było uciekać, ale już nie teraz!

Wszystko zniknęło, to co miało być!

Wszystko ogień strawił, i w popiół zamienił,

A ty będziesz tylko, krzyk słyszeć!!

Ten wyrok, jest tylko dla ciebie, zrozum w końcu to !!!

To nie ty ……………..

To nie ty jesteś tu ……………….

Otrząśnij się ………………

I zrozum co się dzieje !!!!! ………………….

aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu

oooooooooooooooooooooo aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

oooooooooooooooooooooo mmmmmmmmmmmmmmmmmmm


Tuż przed zachodem 16 kwietnia 2026

Mrok zapada, a ty to, znów czujesz,
Na szyi, tuż obok oddechu, jak zatapiają się,
Zęby namiętności,
Nie ma już ciszy, tylko wiatr i krzyk, wokół się rozlega,
Bo nie masz, już teraz nic, do powiedzenia,
Wszystkie miejsca, zostały już zajęte,
A twoje zmysły, wszystkie są zamknięte,
Każdy łyk krwi, który przełyka,
Zdaje się być jednym dniem,
A przed oczami, wszystko migoce,
I znów, staje ten obraz, — jak dalej żyć!
Nie masz, na to wpływu, — kiedy przyjdzie,
A zawsze przychodzi, i zabiera to co chce,
Wahasz się, i wahasz się, obudzić się, no obudź się!
Tak! – to znów nowy dzień!
Wiem, obawiasz się, tego schyłku co dnia,
I kto, – znów słońce przysłoni, gdy samo ono zachodzi,
Trwoga i jasność, ustępuje temu, co oczywiste jest!
Nie masz, nic do powiedzenia, po prostu znów,
Oddasz za darmo, wszystko to, co kryłeś w sobie,
A obietnice wciąż są, – że będzie pięknie, – że będzie wspaniale!
Ale one, tylko same w sobie, są wspaniałe,
Bo gdy znów, obudzisz się rano,
Będzie obok ciebie, ten sam świat,
Nie wiesz jak się bronić, – jak walczyć, – i jak powstrzymać!
Kiedy pragnienia, – które rano tak bolą!
Czekam, tak mocno czekam,
że może dziś słońce, zapomni być na zachodzie, a jedynie zostanie w zenicie!
By wciąż, dzień trwał i trwał bez końca,
Waham się, za każdym krokiem, i nie wiem już,
gdzie mam schować się, — i moje myśli skryć!,
Które wciąż krew piją!
Gdzie, gdzie można to się skryć!
By nadal, spokojnie wśród ludzi żyć!
Waham się, i wciąż żyję,
Błagam o wschód, i lękam się zachodu

Tonące miasto w ciszy 18.04.2026 UA

Wychodzę, na puste pole dźwięków,
Wśród blokowiska, zamarłych łoskotów,
Miejskiego zgiełku, ludzkich spraw,
I stoję, z rozrywającym, brakiem tłumów,

Które jeszcze, kilka dni temu, gaworzyły!
To teraz, miejsce przeszywa tylko cisza,
Tak gwałtowna i bolesna, aż budzi lęk,
Lęk, o przyszłość ludzkiej mądrości.

Refren:
Tyle słów, i tyle spraw, mogło by żyć,
A nie teraz, wciąż w okopach gnić,
Tyle dróg, i tyle marzeń, mogło by istnieć,
A teraz, trzeba wciąż tylko milczeć.

To miejsce, zgubiło swój kolorowy sen,
I pomimo słońca, wciąż oddycha popiołem,
Martwych dusz, straconych niewinnie,
Na blokowisku, rozstrzelanych idei,

Gdzie każda z nich, dawała nowe życie,
A teraz tylko, cichy śpiew, porannych ptaków,
Pragnie odzyskać, dawny czysty czas,
By w ciąż, czuć, ludzkie odruchy co dnia,

Refren:
Tyle słów, i tyle spraw, mogło by żyć,
A nie teraz, wciąż w okopach gnić,
Tyle dróg, i tyle marzeń, mogło by istnieć,
A teraz, trzeba wciąż tylko milczeć.

Jak długo, niewinna krew, musi płynąć,
w płonącym mieście, na wschodzie,
By każdy mógł, zrozumieć, że grzech,
Jakim jest, zamach, na trwające życie,

Wyzwala, tylko stratę, i nienawiść!
W każdej chwili potęgując, czarny strach!
Kruszący wiatr, w sens dalszego istnienia,
Każdego człowieka, w tym gorzkim stanie!

Refren:
Tyle słów, i tyle spraw, mogło by żyć,
A nie teraz, wciąż w okopach gnić,
Tyle dróg, i tyle marzeń, mogło by istnieć,
A teraz, trzeba wciąż tylko milczeć.

Wołam do ciszy ….…
Wołam do dźwięków ……
Wołam w blokowisku …..
Wciąż wołam !!!!!!!!

Do ludzkości …….
Do wartości ……
Do sumienia ……
Kim wy jesteście ……

Mmmmmmmmmm mmmmmmmmmmm
Mmmmmmmmmm mmmmmmmmmmm
Aaaaaaaaaaaaaaaa ooooooooooooooooo
Mmmmmmmmmm mmmmmmmmmmm

Całe życie w dłoniach 18.04.2026 UA

Zostawiam, krwawy ślad dłoni,
Opierając się, na murze bloku,
Który wyje, od pustych miejsc,
Wydartych, przez ostre strzały,

Nie ma tu, teraz zwykłych ludzi,
Są tylko, nasi dzielni żołnierze,
A ich duch wiary, w ten kraj,
Wciąż żyje, gorącym oddechem.
Ref.
To tu, my jesteśmy wszyscy,
Dumni, i w wciąż myślą czystą,
To tu, my jesteśmy, białą wiarą,
I gotowi, by być, dla wolności parą.

Ja tu jestem, i widzę zgliszcza,
Które, przez uderzenia pocisków,
Wyją do świata, swym kształtem,
Spękanych murów, sprawiedliwości!

Ile to jeszcze, czerwonych dłoni,
Będzie oddanych, za własne prawo,
By być, po prostu człowiekiem,
Na podwórku, we własnym kraju,
Ref.
To tu, my jesteśmy wszyscy,
Dumni, i w wciąż myślą czystą,
To tu, my jesteśmy, białą wiarą,
I gotowi, by być, dla wolności parą,

Wciąż widzę, jak sypią się kamienice,
A historyczne arcydzieła, są ukryte,
Gdzie sens, i logika krzywd wielu,
Wśród murów, i ludzi podzielonych,

Tu już, nie ma miejsca, dla wygranych,
Tylko na wstyd, i głupotę żądzy,
Podpartej, tylko tym, aby wciąż mieć,
Mieć, więcej ulotnej władzy!

OOOOOOOOOOOOOO AAAAAAAAAAAAA
UUUUUUUUUUUUUUU AAAAAAAAAAAAA
MMMMMMMMMMM MMMMMMMMMM
mmmmmmmmmmm mmmmmmmmmm

W pogoni za kroplą deszczu 23.04.2026

Wahasz się żyć, wahasz się być
kiedy świeci słońce, i pada deszcz,
To gdzie jest, twoje miejsce,
gdzie ono jest , wciąż ukryte? –

Czy promienie słońca, nie dają ci spać?
Czy krople deszczu, wciąż przypominają?
Rozchwiane dni, i wylewne noce,
Zamieniające się, w rwące potoki.

Ref.
Wciąż pomiędzy, jesteś sam
Niby żywy, ale wciąż jak duch!
Szukasz, zagubionych ścieżek,
Które teraz, przykrył strachu kurz.

To promienie są, i znów cię prowadzą,
Ale czujesz, że to tylko opowieść,
Wciąż zaklęta, w blasku i lśnieniu,
Przebłysku świadomości, że tam trzeba iść!

Ze wszystkich stron, jasno i promienie!
Już wiesz, że jesteś blisko, blisko jesteś!
Ale jak poradzić sobie, z tym co masz,
I z tym, co już doskonale przecież znasz!

Ref.
Wciąż pomiędzy, jesteś sam!
Niby żywy, ale wciąż jak duch,
Szukasz, zagubionych ścieżek,
Które teraz, przykrył strachu kurz.

Może deszcz, i krople jego, pozwolą być!
Wśród wspomnień, wszystkich i tam żyć!
I nie dotykać już, ani jednej z nich,
I nie czuć też, smaku jaki mają.

Bo to one sprawiają, że nie masz już nic,
Co mogłoby, cię uratować choć dziś,
Każda z nich, czyha na ciebie, tuż przy oku,
By, w nieoczekiwanej chwili, znów płynąć.

Ref.
Wciąż pomiędzy, jesteś sam!
Niby żywy, ale wciąż jak duch,
Szukasz, zagubionych ścieżek,
Które teraz, przykrył strachu kurz.

Rozumiesz, czy już rozumiesz ten los,
Nigdy nie dogonisz, wszystkich spraw,
Które chciałbyś, poskładać teraz w jedno,
Nadal się będą, wciąż przed tobą kryć.

W kroplach deszczu ……………….

W promieniach słońca …………….

W niewinnych oczach ………………
Tam właśnie one będą żyć ………………….

mmmmmmmmmmmmmmmmmm mmmmmmmmmmmm

mmmmmmmmmmmmmmmmm mmmmmmmmmmm

ooooooooooooooooooooo uuuuuuuuuuuuuuuuuu

oooooooooooooooooooooo uuuuuuuuuuuuuuuuuuuu

Tuż przed zachodem 16 kwietnia 2026

Mrok zapada, a ty to, znów czujesz,
Na szyi, tuż obok oddechu, jak zatapiają się,
Zęby namiętności,
Nie ma już ciszy, tylko wiatr i krzyk, wokół się rozlega,
Bo nie masz, już teraz nic, do powiedzenia,
Wszystkie miejsca, zostały już zajęte,
A twoje zmysły, wszystkie są zamknięte,
Każdy łyk krwi, który przełyka,
Zdaje się być jednym dniem,
A przed oczami, wszystko migoce,
I znów, staje ten obraz, — jak dalej żyć!
Nie masz, na to wpływu, — kiedy przyjdzie,
A zawsze przychodzi, i zabiera to co chce,
Wahasz się, i wahasz się, obudzić się, no obudź się!
Tak! – to znów nowy dzień!
Wiem, obawiasz się, tego schyłku co dnia,
I kto, – znów słońce przysłoni, gdy samo ono zachodzi,
Trwoga i jasność, ustępuje temu, co oczywiste jest!
Nie masz, nic do powiedzenia, po prostu znów,
Oddasz za darmo, wszystko to, co kryłeś w sobie,
A obietnice wciąż są, – że będzie pięknie, – że będzie wspaniale!
Ale one, tylko same w sobie, są wspaniałe,
Bo gdy znów, obudzisz się rano,
Będzie obok ciebie, ten sam świat,
Nie wiesz jak się bronić, – jak walczyć, – i jak powstrzymać!
Kiedy pragnienia, – które rano tak bolą!
Czekam, tak mocno czekam,
że może dziś słońce, zapomni być na zachodzie, a jedynie zostanie w zenicie!
By wciąż, dzień trwał i trwał bez końca,
Waham się, za każdym krokiem, i nie wiem już,
gdzie mam schować się, — i moje myśli skryć!,
Które wciąż krew piją!
Gdzie, gdzie można to się skryć!
By nadal, spokojnie wśród ludzi żyć!
Waham się, i wciąż żyję,
Błagam o wschód, i lękam się zachodu

Co mam widzieć teraz 21.05.2026

Myślisz, że jesteś, już blisko mnie, 

Lecz ja, wiem, że to nieprawda. 

Wciąż błądzisz, gdzieś myślami, 

A ja, to doskonale wiem. 

Gdy patrzę, prosto w twoje oczy, 

To nie widzę, tam, miejsca dla mnie, 

Cały czas, jesteś, z nim i już, 

Wiem to doskonale, po prostu to wiem. 

Ref.

Nie ma chwili, bym nie myślał, o tym. 

Nie ma dnia, bym wciąż, nie wracał tam. 

Mówisz, że to nieprawda, i, że to tylko, jest cień,

A ja, ci mówię, proszę teraz się zmień.

A wtedy, gdy idziemy za ręce, 

Po parku, i nowej alejce, 

To w dłoni, trzymam wciąż chłód, 

A ty, zapewniasz mnie, że tu jesteś. 

A za drugim zakrętem, tuż przy fontannie, 

Znów myślę, o tym jak łzy płyną. 

Bo wiem, że w końcu pryśnie, ten sen. 

A ja zostanę, nadal sam, wśród spraw.

Ref.

Nie ma chwili, bym nie myślał, o tym. 

Nie ma dnia, bym wciąż, nie wracał tam. 

Mówisz, że to nieprawda, i, że to tylko, jest cień,

A ja, ci mówię, proszę teraz się zmień.

Czemu mam wierzyć, w to mówisz !

Skoro wciąż, alejki prowadzą !  

tak daleko, że nie widać celu,

Nawet gdy, obejmujesz mnie.

Dlatego słowa, i oczy które znam,

Zachowam w pamięci, mimo wad.

Bo to, co chciałem, dać tobie,  

Miało, przez dekady, i wciąż trwać !

Ref.

Nie ma chwili ….

Nie ma dnia ….

Gdy mówisz …….

Gdy proszę ….…

mmmmmmmmmmmmmmmm mmmmmmmmmmmmmmmmmm

mmmmmmmmmmmmmmmm mmmmmmmmmmmmmmmmmm

mmmmmmmmmmmmmmmm mmmmmmmmmmmmmmmmmm

mmmmmmmmmmmmmmmm mmmmmmmmmmmmmmmmmm

Słowa i ten dym 16.05.2026

Gdy dym, znów, otacza mnie, 

To czuję, że mój świat, ginie! 

Cały on, właśnie cały on,

Płonie, gdy ty, nie mówisz nic. 

A ja, chciałbym słyszeć, słowa i oddechy, 

Które tak słodko, tuliły do snu,

I były, w każdej chwili, właśnie tym,

Co mój świat, potrzebuje co dnia. 

Ref.

Widzisz jak to jest, gdy znów dym, 

I ta, rozległą pusta, w sercu mym,

Nawet, te szczere, niebieskie łzy, 

Nie wróżą, że znów, powiemy my.

Nie chcę już, czuć i się bać, 

To co przynosi, każdy ruch,

Ukryty, w kłębach, gęstego dymu, 

I nie dzielić, go przez cały czas, 

Z tym co spłonęło, na stosie. 

Ułożonych pragnień, dziecięcych. 

Nie niedosięgłych, nawet gdy dorosły, 

Do tego, aby je, do siebie tulić.

Ref.

Widzisz jak to jest, gdy znów dym, 

I ta, rozległa pustka, w sercu mym,

Nawet, te szczere, niebieskie łzy, 

Nie wróżą, że znów, powiemy my.

Nadal, zbliżam się, i czuję zapach,

ukryty, który roztacza się, wokół dni,

płonących, podczas nieświadomych,

odruchów umysłu, i wciąż, pragnący być,

tam gdzie, nadal słychać, te oddechy,

ze słów, tak mocno, wołających mnie,

by na oślep, bez końca, tą drogą, na przód iść,

nawet gdy, wszystko, tak płonie, i jest dym!

Aaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaa

uuuuuuuuuuu uuuuuuuuuuuu uuuuuuuuuuuuuu

ooooooooooo oooooooooooo ooooooooooooo

aaaaaaaaaa aaaaaaaaaa uuuuuuuuuuuuuuuuuu !

Gdy pada deszcz na klucze 07.07.2026 D.Law.

Jadę wciąż zamyślony, przez miasto,

A gorący silnik, jak zwykle mruczy.

Mijam, dawno zamieniane miejsca,

I myślę, kiedy to było, gdy je poznałem.

Nagle zmiana, cicho szepce telefon,

i skrzyżowanie, ze światłami miga.
Znajomy głos, mówi jak dziś jest.

Gonitwa myśli, i powrót do świata.

ref:

Wciąż pada i pada chłodny deszcz
Brak prądu ! i wiesz jak to jest

Mokre szyby i echo podpowiada

Brak czasu ! i wszystko się spaja

Kalkulacja na zimno, całej drogi !

Połączone kropki i odpowiedź.

Zmiana planów, by łatać sprawy.

Ważniejsze niż mokre krople na szybie.

Otwieram drzwi i szukam kluczy.

Czysta podłoga i brak odpowiedzi.

Trzyma w dłoni i myśli płyną.

Teraz już mam to co ważne jest.

ref:

Wciąż pada i pada chłodny deszcz
Brak prądu ! i wiesz jak to jest

Mokre szyby i echo podpowiada

Brak czasu ! i wszystko się spaja

Klika chwil w aucie, brak słońca.

Szare chmury i wiatr który je goni.

Stoję gotowy pod klatką mokry.

Już wiem, że za chwile już będzie.

Kilka kroków, i krzyczy domofon !

Spacer po schodach z latarką.
Obdrapane korytarze piwnic.

Stoimy u celu, z jednym kluczem.

ref:

Wciąż pada i pada chłodny deszcz
Brak prądu ! i wiesz jak to jest

Mokre szyby i echo podpowiada

Brak czasu ! i wszystko się spaja

Jak to możliwe, że udało się,
Otworzyć tak szybko skrzynie.

Gdzie łączy się, wielka energia.

Całego spokojnego domu.

Trwają lekkie rozmowy i uśmiechy.

Miłe obietnice o nieznanej przyszłości.

W ciężkich, betonowych podziemiach,

Które będą wciąż pamiętać, ten klucz !!

Wciąż pada !!!! ………………….

Jeden klucz !!!!!!!!!!!! ……………..

Tyle energii !!!!!! ……………….

Cichy dom !!!!!!!!!!! ………………

Teksty piosenek

Podróż na skraj ogrodu lawendy 11.09.2025
Jadąc na spotkanie z nowym zadaniem,
Chciałbym być dobrym a nie draniem
Dużo niepewności i obaw w głowie,
Czekałem aż ktoś mi coś podpowie.
Aż tu nagle, cicho echo oddycha,a cała niepewność szybko znika.
Jedź spokojnie, tam będzie coś dla ciebie,chodź od rana chmury kłębią się na niebie.
Tuż przed, ludzi tłum, skłębione myśli,niczego nieświadomi sami tu przyszli?
Dołączam do szeregu i idziemy razem
Jedni z laską, drudzy z plecakiem
Wędrujemy wszyscy dookoła z uśmiechem,każdy z nowym świeżym oddechem.
Nagle wiatr pomiędzy nami zawirował,i wszystkie nasze obawy schował.
Bo przywędrował łagodny zapach lawendy,i zdawało się czuć naturę, i idziemy tedy.Spacer jest ciekawy i rozmowy w tle,My tam jesteśmy, a ja czuje, że więcej chce.
Kilka słów do seniorów i ujęć aparatem,Wydaje mi się, że staję się tu bratem.Zakładamy kapelusze, robimy wygibasy,Teraz przyszły na zdjęcia dobre czasy.
Tu huśtawka a tam lody, i ludzie,w wszystko skąpane w lawendzie.Aby jeszcze tego było mało,całe powerze wokół nas drżało.
Bo na pięknych kwiatach się chybocząpszczoły, bo pyłek i miód zbierają ochoczoWszystkie zmysły zajęte radością dnia,każdy z nas coś dla siebie dobrego ma.
Gdzie by był lepszy odpoczynek i dobrych skojarzeń,jak nie wśród ludzi, którzy szukają nowych wrażeń,Ciepłych spotkań i mądrych towarzyszy,niech każdy od dziś o nas usłyszy!
Fundacja 5 Horyzontów



Odkrywanie diamentów
Nowe dni przynoszą, nowe wyzwania,ciekawe i poruszające spotkania.Dziś wspominam jak poznałem seniorów zgraję,i wierzcie mi ja wam słowo żywe daję.
To są ludzie, którzy mają w sobie iskry,to nie są żadne moje takie sobie wymysły.To tylko czas kurzem ich trochę przykrył.Teraz już wiem co ja bym sobie życzył.
Otóż marzę o rożce, która pył zdmuchnie,niczym rześki wiat i błyśnie nam cudnie.Odkrywając na nowo diamaty seniorów,przecież widzimy w nich wciąż bohaterów.
Wystarczyło troszkę słów i uśmiechuoraz domieszka lawendy w pośpiechuA twarze, radość pokazały i wiele barwi oczy mówiły właśnie teraz mnie baw
Zatopiłem się w atmosferze dnia,Teraz wiem i widzę kto mnie zna.I zapraszam do zabawy z aparatem,Stanisz się z czasem moim bratem.
Fundacja 5 Horyzontów
Piosenka:
Odlotowe spotkanie z Seniorami
Już są, nasi szanowni goście.Już są, gotowi na przygodę.
Cała ich grupa przybyła by zajrzeć na wystawę.Każdy z nich bohaterem, chce się stać.
Już widać, już blisko, obraz za obrazem stoi,a na nim uśmiech i radość promienieje,to oni uwiecznieni wśród lawendy, taki dzieje,na drewnianej huśtawce i na zwykłej ławce.
kapelusze dodają uroku każdej pani,a kolory barw malują się na twarzy,raz pojedynczo a raz parami a czasem nawet grupami,świecą uśmiechem do kamery wszyscy są kochani.
chodźcie z nami, na nową przygodęmy zawsze wróżymy dobrą pogodępoznamy was z pięcioma horyzontamibędziemy wszyscy machać skrzydłami
nie ma u nas takiej godziny,by nie znaleźć słowa dla rodzinykażdy z was seniorem już jesta my zadbamy o każdy dobry gest
a teraz czas na przerwę w zabawie aparatem,i dla ochłody każdy dostanie lawendowe lody.W tej przestrzeni gdzie wiatr muska zapachemnie ma nudy, my wszystko robimy z rozmachem
chodźcie z nami, na nową przygodęmy zawsze wróżymy dobrą pogodępoznamy was z pięcioma horyzontamibędziemy wszyscy machać skrzydłami
Fundacja 5 Horyzontów

Znajdź nutę przez minutę 09.09.2025 r
Hej kochani w tańcu się spotkajmyna instrumentach żywych zagrajmyNich nasze oczy znów zabłysnąa wszystkie troski z głowy prysną
nastał czas dobrej i miłej zabawynich każdy napije się dobrej kawyBy nasza zabawa trwała do ranai ta nocka była nie przespana
To jest pan a to pani, oboje w tańcu zakochanipochyleni i zatroskani, wprost jak namalowaniCzule chwytają nuty, każdy ruch wykutyto lata doświadczenia, teraz są jak marzenia
poszukajmy razem rytmu muzykiogłaszam, że znalazłem kluczykiby w tańcu kroki same niosłybo wszak jesteś już dorosły
już nie czekaj sam, przy ścianie,nie widzisz, że masz teraz branie.Chodź tu do nas na parkiet z nutamibędziemy dziś dobrymi partnerami
To jest pan a to pani, oboje w tańcu zakochanipochyleni i zatroskani, wprost jak namalowaniCzule chwytają nuty, każdy ruch wykutyto lata doświadczenia, teraz są jak marzenia

Taniec w złotej koronie

Już się zaczyna, , przychodzi dziewczyna i błysk w okui pierwszy nieśmiały krok, a zaraz kręcimy się wokół.Powoli nuty odkrywają swoje ważne znaczeniei zaczyna się ziszczać upragnione marzenie.
Podane dłonie i zgoda obojga na podróż,nie czekaj na mnie, po prosu się rozchmurz.A wtedy poprowadzę Cię ścieżką jasnąi buty głośno o dębowy parkiet trzasną.
Składam Ci, moją szczerą obietnicę,że kiedyś dla ciebie wybuduje kamienicę.Będziemy tam mieszkać jak królowiei zawsze, dopisze nam zdrowie
Mimo lat i mimo dat, poczujesz rytm szybkii od dziś, żaden dzień nie bezie brzydki.Każde spotkanie na tej wystawowej sali,wszystkich seniorów w jedność scali.
A pozostali skuszą się, na magnetyczny taniec,tej pary, a radość nie będzie miała tu granic.Gdy wszytko już wyjaśnione, to co pomiędzyi to co się prowadzeniem partnera nazywa
Gdy wszytko już pomiędzy nami wyjaśnione,to czas założyć partnerce błyszczącą koronę.Aby zdobiła podczas tańca twoją urodętaką uznajmy pomiędzy nami nagrodę.

Składam Ci, moją szczerą obietnicę,że kiedyś dla ciebie wybuduje kamienicę.Będziemy tam mieszkać jak królowiei zawsze, dopisze nam zdrowie

Ile jeszcze siły masz by być 21.03.2924

Bez uczuć i wiary , gnije ciało ,
A Sprawne oczy i serce, to zbyt mało,
By widzieć i czuć kim jesteś na świecie,
Skąd i dlaczego jest to dziecię.

Podaruj słowa i siebie w ofierze.
Ja wiem i mocno tak wierzę,
Że jest jeszcze dobra nadzieją,
Iż mądrość nie zamieszkała u złodzieja.

A chwila i wahanie potrzeby , zdobyło tylko część, ,
Tej duszy, , która wędruje i chce nieść
Pogodę i szczęście, korytarzem ludzkich spraw co dnia,
By siła była mądrością i chwałą nieba a nie dna.

Cicho płacz i błagaj o wybaczenie,
Bo zbliża się karma i Więzienie.
Srogich zim i suchego lata,
Bo nie zajdziesz już nigdzie siostry ni brata.Pochyl głowę, bo są Ci co wierzą w Ciebie,
Że jeszcze iskra raju w Tobie drzemie.
Zdejmij czarne więzy pragnienia,
Niech czysta przyjaźń Cię zmienia.Zaufaj światłu na dłoni,
Niech szept ducha cię chroni.
Nie zabieraj szczęścia dla siebie,
Bo nie będzie miejsca w niebie.

Cicho płacz i błagaj o wybaczenie,
Bo zbliża się karma i Więzienie.
Srogich zim i suchego lata,
Bo nie zajdziesz już nigdzie siostry ni brata.

To tylko ja
To tylko czas
To tylko szept
Znikam tuNic co pragniesz nie jest Twoje 21.10.2024

Wśród paproci i mchu leży mój trup.
Wiem, że na konsumpcje przyszedł czas.
Schodzą się hieny z odległych stron.
Najpierw zniknie mięso, a potem, przyjdzie czas na kości.

Zanim jednak wszyscy poczują,
To będę podziwiał leśne knieje, leżąc nieruchomo.
Zastygły jak głaz, lecz miękki jak jedwab,
Niespełniony i wciąż drżący wzrok,

Łaknący, każdego ciepłego promienia słońca.
W ostatnim, poczuciu wiary i nadziei niedosięgłej.
Dla martwych ust i zimnego czoła.
Zatrzymanych oddechów z dobrych płuc.
Wieje wiatr, wśród drzew pochylonych,
W swej czułej trosce zamyślonych,
Nad losem czułego pożegnania,
O niknącej historii pojednania.

Już teraz czekam na wyrok - przez rozszarpanie słów i myśli.
W groteskowym ujęciu pogodzonych spraw.
Już zbliża się szelest łakomych drapieżników.
Czuje, że powoli na wadze znikam.

Nic co mogło być już, dziś go nie ma.
Okryty kocem spragnionych,
Czuje każdy kęs, oddany za darmo
i słyszę niekiedy chrupki chrzest.

Mniej i mniej. wciąż mnie jest.
W powolnym uścisku delikatnego mchu,
Wciąż znikam, bez ruchu w pragnieniu,
Wciąż świadomy, skąd ten tłum, się tu zebrał.

Wieje wiatr, wśród drzew pochylonych,
W swej czułej trosce zamyślonych,
Nad losem czułego pożegnania,
O niknącej historii pojednania.

Skradzioną ochotą na ostatni promień,
Milczę kamieniem rozdarty na wpół.
Już gasnę , teraz już gasnę.
Rozdałem to co pielęgnowałem od lat.

Wspomnienia paproci,
Lśniących promieni,
Silnych szczęk,
I gorzkich pragnień.Uuuuuuuuuuuu
Aaaaaaaaaaaaa
Spękane niebieskie usta 24.10.2023
Cały w ogniu jestem tu,
jeden ale jak stu,
Stoję i oddycham popiołem twym,
Wokoło gesty i rzęsisty dym.

Uuuu Uuuu
Unoszę ręce w błogiej podzięce, - jestem wyzwolony
Ku górom i niebu z krzykiem nadal podzielony !
Lecz bez wahania oddaje się iskrzącym płomieniom,
Słodkim i cierpkim porannym modleniom.
Wszędzie roztacza się dym i języki niebieskiei wciąż czuje nowe wizje i ciche depresjechaos zatyka czujny nos i spękane sine usta,a to droga jest ciągle kręta i całkiem pusta.

Bez zasad, , ulatuje chłód w gorącym dotyku języków.
Po drobnej części, , unoszę się do historii antyków.
Niezmierzony dzień i wymierna noc płonie.
Ja składam tylko niewinne gorące dłonie.
Uuuu Uuuu

Bo gdy spłonie każdy gest i słowo,
Będę wirował jeszcze na nowo.
Pośród pyłów i nasion w przestrzeni,
I nawet wieczność tego nie zmieni.
Wszędzie roztacza się dym i języki niebieskiei wciąż czuje nowe wizje i ciche depresjechaos zatyka czujny nos i spękane sine usta,a to droga jest ciągle kręta i całkiem pusta.
Jestem cały w ogniu ……. !!!!!!Jestem popiołem ……. !!!!!!Unoszę się ……. !!!!!!
Aaaaa aaaa aaaa aaa …. !!!!!Bez słowa akceptuję dzień 13.09.2025
Gdy tak się do ciebie skradam po cichu,
by słowa wydobyć na jednym oddechu.
Czuje, że dziś to w końcu zrobię dobrze,
a świat zrozumie, że ja robię to dobrze.

Składam w głowie misterne zdania,
i wciąż rozwiązuje ciężkie zadania.
Bo gdy, przyjdzie ta chwila jedyna,
to nikt nie zapyta jaka to przyczyna !!!
Czuje, że moje życie urośnie,
i krzyczę o miłości donoście.
Każdym mym ruchem ciała
jestem i będę tu dumie stała

Teraz na chłodno spójrz w lustro,
Już wiesz, że czasem będzie trudno.
Jednak w głowie powstaje pytanie. Czy dostaniesz takie zaufanie ?

Z przestrzeni najbliższej Tobie.
o tak, ale co ja teraz tu robię.
Dlaczego tak składam te słowa,
teraz zaczyna mnie boleć głowa.Czuje, że moje życie urośnie,
i krzyczę o miłości donoście.
Każdym mym ruchem ciała
jestem i będę tu dumie stała

To rudne zadnie by na nowo stać,
i mimo to wszystko z siebie dać.
Kto, no kto zrozumie moje życie,
że nadal chce być na szczycie.

Lustro i zdania w nim są odbite
Czy wszystko musi być ukryte ?Przecież to cały czas tylko ja
i każdy dobrze przecież mnie znaBez słowa akceptuję dzień 13.09.2025
Gdy tak się do ciebie skradam po cichu,
by słowa wydobyć na jednym oddechu.
Czuje, że dziś to w końcu zrobię dobrze,
a świat zrozumie, że ja robię to dobrze.

Składam w głowie misterne zdania,
i wciąż rozwiązuje ciężkie zadania.
Bo gdy, przyjdzie ta chwila jedyna,
to nikt nie zapyta jaka to przyczyna !!!
Czuje, że moje życie urośnie,
i krzyczę o miłości donoście.
Każdym mym ruchem ciała
jestem i będę tu dumie stała

Teraz na chłodno spójrz w lustro,
Już wiesz, że czasem będzie trudno.
Jednak w głowie powstaje pytanie. Czy dostaniesz takie zaufanie ?

Z przestrzeni najbliższej Tobie.
o tak, ale co ja teraz tu robię.
Dlaczego tak składam te słowa,
teraz zaczyna mnie boleć głowa.Czuje, że moje życie urośnie,
i krzyczę o miłości donoście.
Każdym mym ruchem ciała
jestem i będę tu dumie stała

To rudne zadnie by na nowo stać,
i mimo to wszystko z siebie dać.
Kto, no kto zrozumie moje życie,
że nadal chce być na szczycie.


Lustro i zdania w nim są odbite
Czy wszystko musi być ukryte ?Przecież to cały czas tylko ja
i każdy dobrze przecież mnie zna
W środku drzemie do końca 19.11.2023

Moja zimna kropla spada cicho na zamsz,
Chłodząc wszystko co w tej chwili mam.
Cały nastrój lśniących policzków,
Kwitnie ogrodami żyznej potrzeby życia.Jedynie szum …. !!!!!
Wciąż trwa ….. !!![mini solo – grand piano]A Nikt nie widzi i nikt nie słyszy ,
Co w środku kipi gorącymi słowami.
Nawet wiatr nie ośmieli się zjawić,
By cokolwiek w tej chwili zmienić.
Słyszę w oddali szum strumienia
Czuje jak mocno kręci się ziemia
Głęboko sercem teraz oddycham
Gubię się i znów cały tu znikam

Jedynie nieśmiałe znaki i drżenie dłoni,
Można czasem kontem oka zobaczyć.
Powolne ruchy i słony wstyd.
Na mokrej tkaninie jeszcze trochę pozostanie.Słyszę w oddali szum strumienia
Czuje jak mocno kręci się ziemiaGłęboko sercem teraz oddychamGubię się i znów cały tu znikam
[mini solo - electric cello]
Dodany następny mokry dzień ,
Milczącą zgodą na brak czynnej zmiany.
Nawet gdy powieki podpowiedzą ,
Jak jasno za dnia może być.
Jedynie szum …. !!!!!
Wciąż trwa ….. !!!
[mini solo – grand piano]To bagaż czułych słodkich jezior,
Wciąż za plecami krzyczy oczywistą prawdą.
Która drzemie w pamiętnikach,
Pod czarną kartą z gorzkim napisem.

Nie dotykać !
Uuuuu Uuuuu Uuuuu Uuuuu Uuuuu UuuuuGdzie słowa, gdzie dom. 01.02.2025RMT


Osuwa się grunt z pod stóp,
A filary mocowań kruszą się,
Patrze w dół , gdzie brak jest podstaw,
I staram się łapać powietrze tuż obok ,
By zrozumieć gdzie jest pion,
A gdzie mój jedyny dom.Słucham słów w nieznanej przestrzeni … !,
Lecz echo wciąż dotyka nieznanych ceni … !!!
Staram się budować proste odpowiedzi … !,
By poznać wszystkie losu zapowiedzi … !!!
Wciskam z gąbki resztę wspomnień,
I poje nimi głodne oczy teraźniejszości ,
Aby poskładać kłębiące się iskry zdarzeń ,
Które świecą wypalonym czerwonym dniem,
W czeluściach niemożliwych wydarzeń,
Poskładanych w miażdżycy dramat goryczy.Słucham słów w nieznanej przestrzeni … !,
Lecz echo wciąż dotyka nieznanych ceni … !!!
Staram się budować proste odpowiedzi … !,
By poznać wszystkie losu zapowiedzi … !!!Gdzie szukać krawędzi aby oprzeć się ,
Jednym słowem, podczas wędrówki myśli ,
I Uciekających pereł w szalonym strachu,
Tak drogich i cennych jak żywa krew,
A teraz opada głowa i ciało zmienia się ,
Wciąż gotowe zawalczyć o poranek .Słucham słów w nieznanej przestrzeni … !,
Lecz echo wciąż dotyka nieznanych ceni … !!!
Staram się budować proste odpowiedzi … !,
By poznać wszystkie losu zapowiedzi … !!!Bez wahania płaczę, jak deszcz w słońcu ,
Cały rozgrzany, moknę bezustannie ,
A Krople spływają zmywając stuletni kurz,
Pęknięty dom, pełen pięknych dusz,
Z rozlaną historią, płonących wspomnień,
Pochłaniających każdą sekundę, tonących krzyków .Uuuuuu Uuuuuu Uuuuuu Uuuuuu
Aaaaaaa Aaaaaaa Aaaaaaa AaaaaaaNieśmiała kropla słów 11.11.2023
Nie widzę w dzień i nie widzę w nocy,
Szumu drzew, - serca, - i jego mocy.
Podrywam się czasem, i chęć znowu by żyć,
I tuż obok, myśleć drogą i silnym być.
Uuuuu Uuuuu Uuuuu Uuuuu
Otulony brzegów, przetartych słów koronami,
Splecionych w myśli dwojga, i ich łzami.
Teraz już brak by dostrzec cokolwiek tam,
Gdzie niegdyś drżał gorący ogień bram.
Waham się jak kropla wody na wietrze.I nieśmiało pokazuje strach i moje wnętrze ... !!!Czuje napięcie na styku tych sił grawitacji,a Ona zaraz spłynie dla dalszej inspiracji ... !!![mini solo violin and electric cello]
Za którymi cała jedność była wymarzona.
Mimo głazów i przekory, i dla czasu lekko położona,
Kipiała chęcią i potrzebą podwójnej bliskości,
Otwartych ramion i głów, ze słowami ostrości.
Uuuuu Uuuuu Uuuuu Uuuuu
Wolnymi od zakazów a bliskich od wiecznej kary.
Dziś potrzeba cudu i dość słodkiej wiary,
By zebrać w całość niewidzialny blask dnia,
Gdy ktoś, przypadkiem, znajomą melodię gra.
Waham się jak kropla wody na wietrze.I nieśmiało pokazuje strach i moje wnętrze ... !!!Czuje napięcie na styku tych sił grawitacji,a Ona zaraz spłynie dla dalszej inspiracji ... !!!Czuje , teraz czuje ……………. !!!
Pustkę i jej brak ……………. !!!Uuuuu Uuuuu Uuuuu UuuuuW obronie prawdy 23.03.2024

Silna pantera czasem się skrada,
A czasem dumnie na łące siada.
Obserwuje horyzont dzikich słów,
a tam stado wygłodniałych lwów.

Doskonale rozumie gdzie i kim jest,
Nie umknie jej nawet drobny szelest.
Ufa zawsze i długo, historii i sobie.
Nie wpada nigdy w dziwne fobie.W milczeniu składa cichą przysięgę,
i już wie, że ja też silny tam będę.
By odkrywać, ciepłe łąki zielone,
i sawanny twym wiatrem przytulone.Gdy się porusza milką cykady w szeregu,
A sawanny przesiąkają, zapachem przy brzegu.
Niby ukryta a dobrze znana postać,
I nikt nie ma, jak, jej władzy sprostać.Królowa porządku i wszelkiej prawdy,
Bo dla niej, każdy jest dobry i ważny.
Dodaje do swej osoby żywe słowa,
Aby radość i sens miała każda droga.W milczeniu składa cichą przysięgę,
i już wie, że ja też silny tam będę.
By odkrywać, ciepłe łąki zielone,
i sawanny twym wiatrem przytulone.W starej koronie 22.04.2024

Moje ramiona, jak stare drzewo,
Obdarte z kory, - są dla Ciebie.
Zupełnie dobre i bezbronne,
Lecz wciąż spragnione,
Życia w jednej chłodnej kropli wody,
I światła, wtedy gdy jest chroniczny brak.
Nadal są i giną co dzień o zachodzie wraz westchnieniami,
O braku natchnienia do siebie,
I okryte tylko chorym cierpieniem rozterek.

Gdzie, są te myśli zaklęte ,
Które wciąż tuliły się co chwilę do siebie.
Gdzie, są te spojrzenia,
Które budowały każdą sekretną chwilę.
Gdzie, jest ten zapach,
Który spajał wszystko do siebie !

A teraz już pozwól, drzewu na nowo żyć,
Nie wiąż korzeni, gorzkim sumieniem,
Pomimo braku, jego czystej części.
Podaruj słowo i pozwól wiatru się chwiać,
By świszczeć dźwięczne melodie,
O delikatności, która skradła raj,
Z błyszczącej szklanej kuli.
Niedostępnej przez lata, gorącej siły ,
Która porywała ze sobą każdy nowy liść,
I dawała mu znaczenie i wartość,
A czasami i jesienne kolory dojrzałości.

Gdzie, są te myśli zaklęte ,
Które wciąż tuliły się co chwilę do siebie.
Gdzie, są te spojrzenia,
Które budowały każdą sekretną chwilę.
Gdzie, jest ten zapach,
Który spajał wszystko do siebie !Ukryte znaczenie słów 04.05.2024

Zacznij się bać, słodkiego szmeru słów,
Który kiedyś karmił cię, do snów,
Bo teraz pozostał, jedynie strumień,
Chłodnych drgań, wpadających w cień.

Gdzie, są tylko mokre, wspomnienia,
Słonej radości spraw, nie do uleczenia.
Wgryzą się teraz, sylaba za sylabą,
Ubrudzone myśli, czerwoną farbą.


Chwytam, i znów krzyczę z głową, do nieba !!!
niech teraz już będzie wszystko i jak trzeba !!!
A głębokie w głowie, słowa i silne obrazy !!!
Nie budzą tak wile trosk i szumu dla ekstazy !!!

By tkwić, ku przestrodze, ustom brylantowym,
I na swój kres, o zmierzchu być gotowym.
Jakby umysł, nie miał władzy, nad nimi,
A one same, słowem się pokryły, i mocami boskimi.

Bez wahania, uderzam i krzyczę dość !
Dziś nimi łamie, każdą napotkaną kość !
Nie ma zdania i siły do zatrzymania, !
By szelest i trzask obronił włamania !

Chwytam, i znów krzyczę z głową, do nieba !!!
niech teraz już będzie wszystko i jak trzeba !!!
A głębokie w głowie, słowa i silne obrazy !!!
Nie budzą tak wile trosk i szumu dla ekstazy !!!

Teraz, już tylko błogi spokój oczekiwania,
Na kary, wiecznego i twardego brukania,
Za wszystko, co wypowiedziane zbyt blisko,
Zamienia się, w chłodne popielisko.

Umiera słowo żywe, okryte niegdyś chwałą,
I znika rześki, strumień ścieżką wytrwałą,
A usta niknące w ciemnej czeluści,
Ze wstydem dla siebie i ludzkości !!!Chwytam, i znów krzyczę z głową, do nieba !!!
niech teraz już będzie wszystko i jak trzeba !!!
A głębokie w głowie, słowa i silne obrazy !!!
Nie budzą tak wile trosk i szumu dla ekstazy !!!Słyszysz mnie !!!!!!!!!!
Czy mnie słyszysz !!!!!!!
Odpowiedz !!!!!!!!
Uuuuu Uuuuu Aaaaa AaaaaKolejny rozdział z kluczem 27.09.2023 ona

Bez wahania i namiętności, stoję w drzwiach,
Z rozkazem w głowie, zaklętej pozorami dnia.
Za plecami, wolny cały świat wyborów,
A na wyciągnięcie ręki, skreślony rozdział.

Za progiem krzyk, i za każdym krokiem.
Nawet gdy usta milczą, jak zimny grób.
W dłoni skarb, ściskam mocno.
A w oczach, słony wiatr, wciąż dmie.Ufam szeptom, jak aktor suflerom,i wierzę, obudzonym chimerom,
w każdy jej odkryty, nowy dzień,
i idący za nim, mroczny jej cień.
Splątane myśli, i mechaniczne słowa,
Dzielą przestrzeń, na dwie chore połowy.
Nadgryziony chleb i okruchy wspomnień,
Karmią każdy kąt w labiryncie spojrzeń.

Spadły klucze i zaciśnięte zęby, znów bez wyjścia,
Jak duch staram się tylko być !
Nie widzieć i nie słyszeć, spraw z notatnika,
A im dać jeden raz, wszystkie gwiazdy z nieba.

Ufam szeptom, jak aktor suflerom,i wierzę, obudzonym chimerom,
w każdy jej odkryty, nowy dzień,
i idący za nim, mroczny jej cień.

Oto ja, pośród spraw w szufladzie kłamstw.
Obiecuję nową drogę w szaleństwie niezgody,
By mieć czysty dzień i spokojną noc,
Dla siebie i skarbów, czystych od trosk.

By żeglować w gąszczu nieprzebranych słów,
Wciąż otoczonych, murami bez wyjścia scen,
Aby wierzyć książkom i kolejnym stronom,
że nadejdzie rozdział, niezgodnych dusz !

Ufam szeptom, jak aktor suflerom,
i wierzę, obudzonym chimerom,
w każdy jej odkryty, nowy dzień,
i idący za nim, mroczny jej cień.

Nowy rozdział !!!
Nowa strona !!!
Skreślony czas !!!
Złamany klucz !!!!Słowo i dusza bliżej niż dźwięk 24.09.2024 P.

Dźwigasz na plecach słowa,
By wartością, był każdy dzień,
Nie tracisz, z oczu celu,
Zanurzając się w chaosie,

Dzikich okrzyków, obcych ludzi,
I dumnie oznajmiasz, to kim jesteś,
Wśród odmętów, swej osobowości.
Dajesz się poznać, na skrawku,
Żywych oddechów, białej poezji,

Które z serca płyną, wartkim potokiem,
Do każdych, otwartych drzwi,
By przeżycia, były po stokroć żywe !
I przenikały do podświadomości !

I mogły wzruszać, i leczyć duszę,
By podnosić, dumnie głowę,
Wszystkim tym, co pragną prawości,
W słowie i spojrzeniu za dnia.

I słucham,
I słucham głęboko,
By żyć,
By żyć głęboko,
dźwięk za dźwiękiem,
jestem tu,
i unoszę się,
i chłonę z przestrzeni,

rozproszony lek



Gdy patrzysz na mnie 17.12.2026

Otchłań silnych emocji co dnia,
wciąż przenika przez umysł i ciało.
Porusza naprężone struny istnienia, i gra,
jak zimowy wiatr, w rozległych i spowitych ciszą kniejach.

Raz otula, szałem ciepłych wspomnień,
By myśli, układały się w promienną euforię,
A raz, bije na alarm dzwonem z Notre Dame,
By zabrać, postumenty wszelkiej równowagi.

Nieustannie, przechyla się szala, błądzących słów,
Aby czasem ,układać się, w nieporadne zdania z skowytem dreszczy,
Lub za chwilę, dźwięczną składnią porywa i zachwyca wszystkich ,
swą elokwencją i erudycją uporządkowania.

Jedynie płynący czas, zna zagadki nieustannych zmian,
Okrytych, cienką warstwą, delikatnych jedwabi.
Pod którą jasne życie, ochoczo trwa,
Wrażliwe na poranną rosę, i promienie słońca,
Na delikatny, powiew miłych słów,
I na dźwięki skąpane w echu dnia.

Chybocze się, jedyne takie nasiono łąkowych traw,
Gdy polana, cyklicznie przeżywa twardo,
Każdą porę roku, swym brzemieniem i nostalgią chwili,
Nawet wtedy, gdy trzeba się zmierzyć z wyzwaniem,

I spojrzeć realnie w lustro rzeczywistości,
A wtedy starać się nie spłonąć,
A wtedy wciąż widzieć,
A wtedy wciąż być sobą.Aaaaa Aaaaa Aaaaa Aaaaa
Uuuuu Uuuuu Uuuuu UuuuuW pogoni za poranną rosą 09.03.2024

Jej dusza teraz w ciele jest sama,
I przenika delikatnie, po zroszonej trawie,
Przyodziana w wiosenny cichy wiatr,
A mgła, owija się, wokół promieni słońca.
Niewinna i wciąż z płatków białych róż,
Zbiera swoim blaskiem, poranny zapach,
Miękkich łąk i szczerych barw, kwitnących tam.
Każdy oddech, jest nadzieją nowego dnia,
A krople rosy, spełnieniem niknącej nocy.
Każda chwila, roztacza się zapachem.
A pobudka, nie jest już tylko, strachem.Który, wyłania się, zza drzew wysokichna odkrytą polanę, westchnień głębokich
Niech wiatr i mgła, wciąż przy mnę trwa,
Bym mógł żyć, dla promieni słońca,
I bez wahania, wszystkie barwy, przytulać do siebie.W każdej, wybranej chwili, nie tylko w niebie.
Nadal uwikłany, w senne przebłyski pomocy,Wciąż i bez ustanku, potrzebują oddechu jak tonący.Lawiruję za zapachem przez labirynt nieznany,z zamkniętymi oczami, niech teraz będzie czas udany.
Każda chwila, roztacza się zapachem.
A pobudka, nie jest już tylko, strachem.Który, wyłania się, zza drzew wysokichna odkrytą polanę, westchnień głębokich

Wciąż krople, , krople spadają, niepowstrzymane.Tuż przed, ,przed białym świtem, odpowiedzi nagrane,po płatkach róż, nieustannie się wspinają,by dotykać swą czułością i na esencję czekają.Czekają, zaklęte w kwiatowych kolorach podziękowania,
Które rozpływają się, po enklawie, nawilżając,
wszystkie poruszone, wspomnienia w korzeniach,gotowych dać siłę, do wzrostu, w jednej chwili,nie tylko słowom, lecz także całym ogrodom.
Każda chwila, roztacza się zapachem.
A pobudka, nie jest już tylko, strachem.Który, wyłania się, zza drzew wysokichna odkrytą polanę, westchnień głębokich

Mgła i promienie słońca …..Zestawy kolorów …….Poranna rosa ……I płatki róż białych …..
z wiatrem płyną ……………..
Uuuuuuuu Uuuuuuu Uuuuuuuu UuuuuuuCo kryje się w delikatności 12.06.2024

Dotykam szklanych marzeń w białych rękawiczkach,
By szorstkość mojego życia, nie kaleczyła ich,
Bo pryskają, gdy się tylko złoszczę.
Jedynie gdy świt wstaje z blaskiem swym.Cicho wypowiadam się, tym oddechem,i tak z niepokojem, milczę grzechem,W jednej chwili, niezmąconej stoję,
A w drugiej, cały już się tak boję.

To nowy czas, ostrożności kiełkujących powstaje,
W jasnych przeźroczach, czystej struktury dnia,
I tłumaczy, delikatność każdej chwili,
By nie uronić, chodź jednego słowa,

Które by mogły, zakazić białe myśli,
Budujące, delikatność i niewinności,
Otuloną, wewnętrzną potrzebą spokoju,
Ukrytego za kurtyną podświadomości.
Cicho wypowiadam się, tym oddechem,i tak z niepokojem, milczę grzechem,W jednej chwili, niezmąconej stoję,
A w drugiej, cały już się tak boję.

Czujesz, ten skarb nieuchwytny,
W swej drżącej potrzebie istnienia?,
by nadal, w tej postaci trwał,
Ostrożnej i niezmąconej, wartości,

Bo to on, do treści cię namawia,
I kieruje, przez niewinne szczeliny,
Dając odwagę, do tworzenia,
Lecz zawsze w białych rękawiczkach.
Cicho wypowiadam się, tym oddechem,i tak z niepokojem, milczę grzechem,W jednej chwili, niezmąconej stoję,
A w drugiej, cały już się tak boję.
Dotykam ……….., AaaaaaaSzeptem ………., UuuuuuCzujesz …………., AaaaaaaSłyszysz ………… . UuuuuuSkrzyżowanie bez świateł 10.03.2024

Proszę oddaj teraz krew ,
Ona już niepotrzebna Ci jest.
Wydaj ostatnie, co masz,
Z głębokim oddechem,
Niech się przekonam,
Że Cię na to stać, już dziś.

Bez pożegnania, pójdę na wprost,Wiem, że dla ciebie, to bolesny cios,Mijam, miliony świateł kolorowych,Już nie będzie, chwil wyjątkowych.
Kim jesteś , jak myślisz?
Otóż, tylko zwykłą drogą jesteś,
Którą, na skrzyżowaniu opuszczę,
Jak następny krok, w przeszłość,
Zwykłe zdarzenie, jak co dzień,Idąc minę, nie skręcając już.Wyrwę jedynie, to co czerwone jest ,Bo należy, do mnie od wielu lat
Bez pożegnania, pójdę na wprost,Wiem, że dla ciebie, to bolesny cios,Mijam, miliony świateł kolorowych,Już nie będzie, chwil wyjątkowych.
Nie ma, co się uporać głupio,Tak po prostu, czasem jest,Że mimo potrzeb, nie ma nic,i trzeba oddać, to co nie Twoje jest.
Wyrywam wtyczkę !!!, , - i brak światła !!!,Na skrzyżowaniu, a chaos tam trwa,Mimo to, ja, na spotkanie idę,Bo wiem, jak ważna jest moja krew.
Bez pożegnania, pójdę na wprost,Wiem, że dla ciebie, to bolesny cios,Mijam, miliony świateł kolorowych,Już nie będzie, chwil wyjątkowych.
Nie pozwolę, aby chodź kropla została,W tym co było, dla zabawy twej,Już krótko, czas się zbliża ciemny,Widzę, jak droga szybko miga.
To ten sen, na rozdrożu już pękł,Wiele krzywdy, i siły wydarte,Na puste obietnice, , - dla igraszki !!!!,dziś wszystkie światła już wygasły !!!
Nie ma już nic …………..Zabieram krew ……………Idę sam …………….Przykro mi …………..Ciemno jest ……………..
Aaaaaaaaaaaaaa Aaaaaaaaaaaa
Uuuuuuuuuuuu Uuuuuuuuuuu



Na zawsze w pamięci 28.09.2025Od wielu lat stoi wiernie przy drzwiach.Wtedy gdy pada deszcz i świeci słońce.Zawsze jest tu. i wciąż czeka na Ciebie.Nawet jak jest już zbyt późno, to czeka.
Bezwarunkowe, uzależnienie od Pani,Które, przeradza się w żywą przyjaźń ,Nie pyta i nie prosi, o względy tylko jest,Wciąż się cieszy i oczekuje zawsze.
Tak, tak, właśnie, czekam na Ciebie,Chodź teraz, jestem daleko w niebie,Czujesz, moją obecność dość ciepłą,bo nadal, jestem dla Ciebie, jedyną perłą.
Gdy słyszy, jak idziesz po schodach,to już wie, że za krótką chwilę będziesz,i wszystko się zmieni, będzie czesanie,a może w progu wielkie przywitanie.
Nie stawiaj nic, w tym moim miejscu,Bo dziś odwiedzę cię, tak, to prawda.Sama się przekonasz, że znów się pojawię,tuż za rogiem, spojrzę jak zwykle.
Tak, tak, właśnie, czekam na Ciebie,Chodź teraz, jestem daleko w niebie,Czujesz, moją obecność dość ciepłą,bo nadal, jestem dla Ciebie, jedyną perłą.
Czujesz, już moje merdnie energiczne,i spojrzenie, które mówi wszystko,To ja, Twoja kokietka największa,która umie wzruszyć do łez co dnia
Pamiętaj, o mnie, zawsze gdy wodę pijesz.Pamiętaj, wtedy gdy siadasz do obiadu,Pamiętaj, gdy wstaje słońce poranne,Pamiętaj, wtedy gdy słodko się uśmiechasz.
Tak, tak, właśnie, czekam na Ciebie,Chodź teraz, jestem daleko w niebie,Czujesz, moją obecność dość ciepłą,bo nadal, jestem dla Ciebie, jedyną perłą.
Jestem tu …………Jedyna perłą ………..Teraz tylko pamiętaj ………….Jestem tu …………………..Aaaaaaaaaaaaaa Aaaaaaaaaaaa
Uuuuuuuuuuuu Uuuuuuuuuuu



Gdy czekasz samotnie 19.11.2023

No chodź już tu do mnie.
Niemów teraz nic .
Czujesz jak biję świeżym rytmem.
Zamknij cicho oczy .

Znasz już tą drogę krętą.
Słowo za słowem.
Podążaj myślą za dnia,
A noc cię znów wyzwoli.
Posłuchaj kołysania dnia
Tą melodię każdy już znaI obietnic cierpkiej nocyGdy znów jestem tak tonący

Już dobrze gdy ciepło jest.
Trzymaj się mocno.
Bo gdy blisko, skroń przy skroni,
Niepotrzebne słowa.

Luźne kołysanie dźwięków,
Podtrzyma łagodnie nastrój.
A łzy czynów wyschną ,
Jak piach na Saharze.
Posłuchaj kołysania dnia
Tą melodię każdy już znaI obietnic cierpkiej nocyGdy znów jestem tak tonący
Posłuchaj teraz tej ciszy,Która tak trwa blisko,Bez końca myśląc drogą,Nie zatrzymuj się wcale,
Nawet gdy dźwięków brak.Bierz co daje ta skroń.I połykaj ciepłe powietrze,tuż przed i tuż za.
Posłuchaj kołysania dnia
Tą melodię każdy już znaI obietnic cierpkiej nocyGdy znów jestem tak tonący
Bez słońca pali każdy krok,wołając do spragnionych!!,O jedną krople na tak,Prosząc gdy blisko jest !!!
Idziesz tu ? …………….Pali słońce ! ……………..Każdy ruch ……………..Bez końca ……………..
Posłuchaj kołysania dnia
Tą melodię każdy już znaI obietnic cierpkiej nocyGdy znów jestem tak tonący !!!
Czuję !!!!!!!!!!
Uuuuuuu Uuuuuuu Uuuuuuu
Aaaaaaaa Aaaaaaaa AaaaaaaaPoznaj to co mam 05.10.2025 r.
Aaaaaaaaaaaa Aaaaaaaaa
Uuuuuuuuuuu Uuuuuuuuuuu
Słucham pojedynczych dźwięków w przestrzeni,które powoli, ale zdecydowanie, docierają do mnie,I słyszę, słyszę je, jak w pary się dobierają,i rozpoczynają, są gonitwę, jeden za drugim,
Jest ich dużo i każdy coś ze sobą niesie,dając echo daleko i tuż przy mnie,i słyszę, słyszę je, donośnie płyną obok,i zaczynam, je poznawać, jeden po drugim.
One dotykają mnie, swą delikatnością ,oznajmiają i obdarowują mądrością,i widzę nuty, to mój czas, z głębokości,zaczyna kipieć, moje ciało, dla radości !!
Już, maluje się nuta, a ja drżę cicho,moje emocje, płyną z wewnątrz silnie,teraz podążam, za ich kolorem jaskrawym,i wchodzę sama, w ten świat, pełne barw,
By odczuwać klucze, z każdego taktu,By rzeźbić, farbą w przestrzeni ruch,który łączy parę nut, w jeden ciepły,i oddany dla emocji, kuszący spektakl.
One dotykają mnie, swą delikatnością ,oznajmiają i obdarowują mądrością,i widzę nuty, to mój czas, z głębokości,zaczyna kipieć, moje ciało, dla radości !!
Widzę i czuję, jak pulsuje mi krew,oddaję wszystko, za ten jeden ruch,by czuć każdy pojedynczy dźwięk,jak płynie z ust do stup, niosąc mnie.
Na euforii magicznych rezonansów,i wibruję ton za tonem, obrót za obrotem,ten nieporadny niby i bezładny chaos,staje się cała tańcem, jak tarcza w boju.One dotykają mnie, swą delikatnością ,oznajmiają i obdarowują mądrością,i widzę nuty, to mój czas, z głębokości,zaczyna kipieć, moje ciało, dla radości !!
Ona broni mnie, od myśli dość słabych,i osłania od braku, akceptacji z zewnątrz,która, czasem się wkrada bez pytania,do mojego świata, ułożonych barwnych emocji,
i teraz wiem, ze nie pozwolę ich sobie skraść,jestem silna !, mówcie mi tak co dnia !,Bo już wiem, ile jestem warta, szczera i otwarta,w tym co mam i w tym co szczerze wam dam !!
Poradzę sobie zawsze !!!!!Jestem silna !!!!!!!!!Mogę wszystko !!!!!!Poznałam siebie !!!!!
Jestem i wygrałam !!!!!!!
Aaaaaaaaaaaa Aaaaaaaaa
Uuuuuuuuuuu Uuuuuuuuuuu
Aaaaaaaaaaaa AaaaaaaaaUuuuuuuuuuu UuuuuuuuuuuTeraz już płacę 15.09.2025Uuuuuuuu Aaaaaaaa Uuuuuuu
Dzielę przestrzeń nieświadomy,A staram się mieć całość dla siebie,Zabiegam i czule pielęgnuje,Polecam i uśmiechem zachęcam.Dodaję czyste urocze podarunki,Ze słów i słodyczy co dnia,By uleczyć, każdą skradzioną chwilę,Z morza czasu, płynącego wartko.
Teraz już mam, obraz, który znam.
Teraz już znam, rolę, którą gram.Teraz już wiem, gdzie klucz do bram.Teraz już znam, jak zostać tu sam!
Skąd mogłem wiedzieć, że tam,Mieszka tylko potrzeba rozrywki.Bez oceny kosztów dla innych,Tych prawych i zaangażowanych.
Tym co mają najcenniejszego w żuciu,By cieszyć się, jego dobrym smakiem,I z sekundy na sekundę, cierpko drżeć,I myśleć o pomyłce w wyborze osoby.
Teraz już mam, obraz, który znam.
Teraz już znam, rolę, którą gram.Teraz już wiem, gdzie klucz do bram.Teraz już znam, jak zostać tu sam!
Cicho i spokojnie oddycham od rana,A mokre oczy szukają ciepłego koca,By oddać strumień nocnych zmagań,I ruszyć z miejsca A do punktu B.
Kiedy tak, wszystkie myśli zwiążę,To sam nie wiem, jak mogło się to stać,By bez żywego kłamstwa, sączyć !Prawdziwe oblicze, roli jaką tu gram.
Teraz już mam, obraz, który znam.
Teraz już znam, rolę, którą gram.Teraz już wiem, gdzie klucz do bram.Teraz już znam, jak zostać tu sam!
Teraz wpław, przez morze dość słone,przeciskam każdą myśl z niedowierzaniem,że jestem tu, gdzie przywiodła mnie !!!Bezradność i uwikłanie, splątanych sieci.
I czekam na rachunek z płonącym obliczem,by oddać każdy grosz, za każdą chwilę,która pragnęła, jedynie teatrem być !!!!a na koniec wystawić surową cenę !!!!

Teraz już mam, obraz, który znam.
Teraz już znam, rolę, którą gram.Teraz już wiem, gdzie klucz do bram.Teraz już znam, jak zostać tu sam!

Jak marionetka !!!!!!!!!!!!!Uuuuuuuu Aaaaaaaa UuuuuuuCzuję się !!!!!Uuuuuuuu Aaaaaaaa Uuuuuuu
I płacę !!!!!!!!!!!!!!Co do grosza !!!!!!!!!!!Za słodycz !!!!!!!!!!!Za teatr !!!!!!!!!!!!!!
Uuuuuuuu Aaaaaaaa UuuuuuuAaaaaaaa Uuuuuuu AaaaaaaaUuuuuuuu Aaaaaaaa UuuuuuuAaaaaaaa Uuuuuuu AaaaaaaaW objęciach zieleni 2025.05.07

Aaaaaaaaaaaa, Aaaaaaaaaaaa,
Aaaauuuuuuu, Aaaauuuuuuu,

Jak słodki bluszcz owijasz się
Blisko i ciasno, - brak oddechu.
I milczysz skromnie tak,
A resztki wspomnień , rozkwitają !

Wiosenna zieleń na liściach,
Błyszczy oślepiając każdy krok.
A krzyk pnączy, rozrywa pąki, jeden po drugim,
By z zakątków życie znów pić.
Szelest i szum na wskroś przenika,
i cień rzuca obok trawnika.
Ochoczo pnie się dość wysoko.
a korzeń, wrasta, tu głęboko.

Roztacza się woń i smak,
dnia i nocy, jednak nadal brak,
By dzielić, gotowe nasiona,
ukryte pod szklaną kopulą czasu.

Krok na ślepo, by brnąć w hałasie,
Rosnących młodych kiści,
Które wypełniają całą przestrzeń
By być tylko tu i teraz bez oddechu.

Szelest i szum na wskroś przenika,
i cień rzuca obok trawnika.
Ochoczo pnie się dość wysoko.
a korzeń, wrasta, tu głęboko.
Słońce i dotyk, - wiatr w koronie,przynosi siłę i potrzebę wzrostu.Mimo ścisku i gonitwy ku niebu,Wsysa wartości z pobliskiej gleby.
By cieszyć pąkami …...
By karmić owocami ……..
By kusić dookoła …………..
By dawać nasiona ………..
Bez oddechu ……….
Z zamkniętymi oczami ………….Czuję siłę …………Twojego uścisku …………..
Aaaaaaaaaaaa, Aaaaaaaaaaaa,
Aaaa, Aaaa, Aaaa, Aaaa, Aaaa,
Uuuu, Uuuu, Uuuu, Uuuu, Uuuu,
Aaaa, Uuuu, Aaaa, Uuuu, Aaaa, Uuuu,Na granicy poszukiwań. 27.05.2025
Ooooooooo Uuuuuuuu AaaaaaaaUuuuuuu, Aaaaaaaa Ooooooooo,
Gdy dom.
Gdy słowo.
A ciepło uchodzi,
I światło w cień przechodzi.

Ściskam dłonie w pieści,
I nie znam już dobrej treści,
Tylko jedno w głowie buzuje,
Staram się być , ale nie czuje.Uchodzi z powietrzem para,
A gdzie teraz jest moja wiara.
Która trzyma emocje z dala
i wewnątrz, kruszy i nie spala.
Która trzyma na te emocjeKtóra trzyma zawsze me wnętrze
I skupiaI łoskotu robi co niemiara
by echem dobić jak kara

Stawiam kroki na nowo.
Gdzie jesteś moją Królowo !
Spokoju i łaski, - damo wierna.
Zawsze gotowa i dzielna.
Uchodzi z powietrzem para,
A gdzie teraz jest moja wiara.
Która trzyma emocje z dala
i wewnątrz, kruszy i nie spala.
Ja teraz tonę w morzu łez.
Możesz wołać ile chcesz.
Ja znam tylko ten jeden kąt. ,
Wynoście się, wszyscy stąd !

On jest teraz tylko mój.
I cisza głucha i ten znój.
Wyrywam chwile, od czasu.
I w ciąż tonę, dość już hałasu !

Kto, no kto, wytłumaczy mi,
Kiedy są noce a kiedy dni.
Dla słów.
Dla domu.
Ooooooooo Uuuuuuuu AaaaaaaaUuuuuuu, Aaaaaaaa Ooooooooo,

Ja i on 07.04.2025 K.T. K.

Ooo, Uuu, Ooo, Uuu, Ooo, Uuu,Gdy ogień, przed oczami staje,
Jestem tu i chłód, dobry daje,
Gdy następna ściana na drodze,
To wiesz, że zawsze doradzę.

Gdy krzyk kaleczy, Twoje uszy,
To ja daje spokój, dla duszy,
Gdy bez potrzeby, łzy płyną,
To ja, osuszam i już giną,Oddaj, a ja przyjmę teraz,
By był, już dla Ciebie relaks
Nie myśl, tak więcej o tym,
ja, zamienię złość w dym.

Gdy dajesz krok w przepaść ciemną,
To wiem, że zawsze będziesz ze mną,
Gdy odwracasz się ze smutku,
To ja Cię pocieszam pomalutku.

Więc daj te myśli do mnie,
by Cię niosły nie tylko we śnie.
Podaj dłoń na pojednanie,
I Postaw teraz na moje zdanie.Oddaj, a ja przyjmę teraz,
By był, już dla Ciebie relaks
Nie myśl, tak więcej o tym,
ja, zamienię złość w dym.

Wycisz się i wsłuchaj w serce,
Bo w ciąż wiem, że czyste masz ręce.
Dlatego bądź blisko cała,
Żyj piękna jak dama biała.

I Poczuj siłę jaką w sobie masz,
A zemną każdą sprawę wygrasz.
Wystarczy tylko poprosić słowem,
A życie stanie się radosnym domem.
Ooo, Uuu, Ooo, Uuu, Ooo, Uuu,
Aaaaaaaaaaa……….
Ooooooooo………………Uuuuuuu ………………………..

Wszystko w imię niczego 28.03.2025Arktyka, zmarznięta część ciebie.
Tratuje, niewinne duszę w niebie,
A gdy odkryje w tobie słabości,
To brak już współczucia i litości.

Wychowana na tafli zimnego lodu,
Odarta z ciepła, zna tylko dotyk chłodu,
Którym okrywa jak płaszczem każdego,
Dając nadzieję i podgrzewa dla serca skradzionego.
Trzaskając mróz w około ogarnia,
lecz na stałe, nie jak jasna latarnia.
Myśli pogrążone w głębokiej bieli,
a odległość, już ciepło podzieli !

A gdy już lśni, w słońcu śnieżnobiała,
Korona dla ciebie, to wiedz, że Cię poznała.
A każdy następny krok, zmierza na biegun,
I ty tam zostaniesz, jak samotny łagun.

Bo gdy skleci sobie lodołamacz, to odpłynie.
A piękny czas, który trzymał ster minie.
Ułożony wzdłuż z oczekiwaniem na powrót,
Okrętu, wybudowanego w ramionach cnót.

Trzaskając mróz w około ogarnia,
lecz na stałe, nie jak jasna latarnia.
Myśli pogrążone w głębokiej bieli,
a odległość, już ciepło podzieli !

Miną lata a myśli i nadzieję skuje lód.
Pozostawiony na brzegu, bez lądu chłód.
Przypomina o skarbach, które dają głód.
Szron i zmarzlina, zakonserwuje na lata,
Część tego co oddane, to bezzwrotna strata.

Będziesz teraz sam i pokryty białym wstydem.
I zostaniesz na wieki drewnianym hybrydem.
Oczekiwania na powrót obietnic pięknych.
I jednorazowym łagunem tęsknot zbędnych.
Na zawsze już …………
Nie licz na nic ………….
Skończyło się ……………….
Jesteś sam ………………
Wielki oszukany ……………
W porzuconym porcie …………
Milcz teraz !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Milcz teraz !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Aaaaaaaaaaa……….
Ooooooooo………………Uuuuuuu ………………………..Splecione słowa za dnia 12.03.2025

Słucham światła, w szarym cieniu,
Nawet gdy ciało, ulega zmęczeniu,
A słowa zderzają się ze sobą,
I nikt już nie idzie dobrą drogą,

A stopy miażdżą, miękkie źdźbła trawy,
I wciąż plączą się, wszystkie sprawy,
Sypiąc stuletnim dramatem, krzywd mokrych,
I słonych topiących się w oczach błękitnoszarych,
Nawet te, owiane kształty nikną w dłoniach modrych.

Jak, echo szumi, mocno tam,
Tak, i ja słowem, ostrym gram,
Raz, goni, błogim, zdaniem rano,
By, oddać, całość, co zasiano.

Na drogich słonych i srogich myśli,
Walczą nieustannie, bo może coś się przyśni,
A moją tarczą, jest w ciąż podniesiona,
i srebrzystobiała, lśniąca korona,

Kluczy wersami, dobierając stany,
Słowa, które odbijają się od ściany,
Raz po raz, uderzając, tuż obok mnie,
mącąc, wszystko przy samym dnie,
gdzie wartości, są inne i jak we śnie.
Jak, echo szumi, mocno tam,
Tak, i ja słowem, ostrym gram,
Raz, goni, błogim, zdaniem rano,
By, oddać, całość, co zasiano.

Omijając chaotyczny bełkot dnia,
By nie stać się niewyraźny jak mgła,
A być spójny, w zaplanowanym szlifie,
Utorowanych decyzji, przy pięknym klifie,

I skupić się, chodź raz na słowie,
i słuchać, co ktoś dobrego powie,
o raniących, wahaniach zielonych traw,
i nie uregulowanych, w słońcu spraw,
i przekroczonych, nadmiernie praw.

Jak, echo szumi, mocno tam,
Tak, i ja słowem, ostrym gram,
Raz, goni, błogim, zdaniem rano,
By, oddać, całość, co zasiano.

Wołam co dnia ……….. -- słowa,
Czy już ktoś to zna ? ………….. -- słowa,
Jedna bryła ……………. -- słowa,
Wiele znaczeń ……………. – słowa.

Nie ma zdania ……………. ,
jak mgła i echo ……………,
Znika w cień …………………,
mokry od krzywd ……………...

Brnę sam w słowa !

Pod osłoną wspomnień 27.02.2025

Gdy Królowa wchodzi, gdzie serce jest,
Tu już wiesz, że trzeba zrobić wdech,
Oczy zamknięte mieć i wyostrzyć węch,
By nie skusił cię, czyhający grzech.

Dodaj jedną z kropli, słodkich wspomnień,
I daj, tej chwili trwać w koronie dnia,
Upajając się, esencją rubinowych oczu,
By znów, czytać słowa z kwiatów na Roztoczu.

Uchylam tajemnice, spod powiek,
I czuję każdy proszący ten dźwięk,
który kamieniem czerwonym świeci
i dzięki światłu w przestrzeń tak leci.A zapachem, owinąć się jak szalem,
Aby czuć, ciepły aromat zmąconych słów,
I upolowanych iskier prosto ze źrenic,
Które jak poranna rosa, wciąż tęsknią.

Za chaosem który pustką się stał,
I wydzierając jedno po drugim w czerń,
Stoi wtulony, w gorącym rytmie pulsu,
Jak cień który łaknie promieni aby istnieć!

Chodź ten jeden raz przed świtem !
A potem zmienić się w krople słone,
I kołysać się, na liściu zielonej trawy,
Bo jeden krok, zamknął wszystkie sprawy.Uchylam tajemnice, spod powiek,
I czuję każdy proszący ten dźwięk,
który kamieniem czerwonym świeci
i dzięki światłu w przestrzeń tak leci,
Otaczam się, blaskami czerwieni z tego kamienia,
który zamyka w sobie, wszystkie wspomnienia,
A rytmem, rozważam każdy etap dnia,
mimo to, iż czas wciąż do przodu gna,
I nie zostawia nic, co mogło by trwać,
i blisko, ciepłym promieniem słowa grać,
Pomimo, słonych wód przelewanych w ciszy,
krzyku rozpaczy, nikt już teraz nie usłyszy!

Wołam promieniem szlachetnym ………….
Ukrywam się za ciszą …………..
Chwytam ostatnie spojrzenia ………….By trwać tuż przy rubinie ……………….

Uu Uu Uu Uuuuuuuuu OoooaaaaaAa Aa Aa Aaaaaaaaaa AaaaoooooUu Uu Uu Uuuuuuuuu OoooaaaaaAa Aa Aa Aaaaaaaaaa Aaaaooooo
Wdycham powiew świeżości. 08.03.2025

Celebruje oddech, jakby ostatnim miał być,
Bo za plecami, on chciał się skryć,
Wciąż potężny, groźny i zachłanny,
W swym władaniu jest nieustanny.

Szum wdechu, zagłusza wszystkie myśli,
Cóż, wiem , że już nic się nie przyśni,
A pragnienia, podszyte chłodem za dnia,
Nadal gorzkie i cierpkie jak Twoja łza.
Wychylam się, by szukać dookoła,
tak, to ta moja jedyna niewola,by wciąż mieć, przy sobie tą jedną chwilę,i być zawsze o krok a nie o milę!
Skrywa on, tyle tajemnic niepojętychi wiele skrytek, kluczem zamkniętychMożna, jedynie w marzeniach żyć,
i wciąż, o nowych zakątkach śnić,

lecz ten jeden, prawdziwy, czysty, oddechczasem, może być, pominięty, przez pośpiechale jego siła, wciąż w przestrzeni zostaje,i z każdym powiewem, o sobie znać daje
Wychylam się, by szukać dookoła,
tak, to ta moja jedyna niewola,by wciąż mieć, przy sobie tą jedną chwilę,i być zawsze o krok a nie o milę!
Gdy, tylko się czasem, pojawi, tak blisko,to już, odpływam i jest zupełnie czysto
spokój i wielka równowaga nastaje,
bo on tyle życia i wiary wciąż daje,
Dlatego dalej, nie szukam, już wcale
ja jago znam, i w całości tu zostajeNiech szumi gra, tuż obok, z myślami,i łączy się z drżącymi wciąż cykadami
Jeden szum ………………,
Wiele myśli ……………..,Tyle zmartwień …………….,Czy jest ostatni ? …………….,
aaaaaaaauuuuuuuuuu , uuuuuu , uuuuuuooooooouuuuuuuuuu , uuuuuu , uuuuuu

Słowo ze złota 28.02.2025 ZROBIONE

Ooooooooooooo Uuuuuuuuuuuuuu
Ooooooooooooo Aaaaaaaaaaaaaaaa
Jedno słowo, zmienia tak wiele,
A tak wiele, nie znaczy już nic !Tylko, jak oczy zamykam na chwile,to znów, zanurzam się w nim,

i czytam od nowa, jego treść i znaczenie,
by nadal trwać, w jego czystej spójności,i wyrażonych, intencji dla rzeczywistości,bo to słowo, zawsze chce dobrze żyć.
Nasłuchuję z oddali, cichego echa,
Taka jest, właśnie, właściwa cecha,By dawać się, ponieść jedynemu słowu,
i zaufać, z pełną siłą, do końca Bogu.
A gdy się znów pojawi, blisko ciebie,to dbać i pielęgnować, co dnia,by nie stracić, żadnej jego sylaby,
i słuchać, jakie do ucha, szepce rady !
bo ono jest, jasnością wśród ciemności,
i daje zawsze, tak wiele, możliwości !Które kładą, drogowskazy dobre,a decyzje stają się, piękne i mądre.
Nasłuchuję z oddali, cichego echa,
Taka jest, właśnie, właściwa cecha,By dawać się, ponieść jedynemu słowu,
i zaufać, z pełną siłą, do końca Bogu.
Dlatego teraz, obwieszczam spokój,i słuchaj pilnie, i w końcu to poczuj,Ile masz w sobie dobrej treści,i ile skarbów w tobie się mieści.
Gdy tylko zaufasz w czyste dzięki,
miną z życia, wszystkie ciemne lęki,A oczy staną się, srebrzysto jasne,
a kroki staną się, prawe i własne !
Złap słowo …………………….Trzymaj przy sobie …………….Pielęgnuj ………………….i żyj bez obaw ………………….. !
Ooooooooooooo Uuuuuuuuuuuuuu
Ooooooooooooo Aaaaaaaaaaaaaaaa

Spokój za wolność 10.02.2025

Uuuuu Ooooo AaaaaUuuuu Ooooo Aaaaa
Zbuduje wielki, zielony dach
Aby zniknął, ponury strach,
I łańcuchem, złotych słów,
Podaruje, ciepły nów

Ty już więcej, nie mów nic,
Jesteś z dala, od dzielnic,
Które mącą, spokój ducha,
A od dziś, kończy się zawierucha.

Zaczyna się, czas sytych dni,
Tak orędzie, moje brzmi,
Uwierz, w moc przesłania,
Bo, przydzielone, są zadania,
Będę jedynie, szeptał co rano,że wolność ci zabrano !Będę jedynie, szeptał wieczorem,
że jestem, twoim dozorem !

Zielony dach, za bezpieczeństwo,
Lśniące złoto, za klatkę i męstwo
która będzie, na własność cała,
a ty tam będziesz, mieszkała,
Bez wielkich zobowiązań,lecz, z ograniczeniem doznań,
Tak dla spokoju, twego ciała,Nawet, gdy będziesz chciała,
To ja, decyduję co i jak będzie,Nawet gdy poskarżysz się wszędzie,I krzyk, może się też rozlegaćTo i tak musisz zasad przestrzegać.
Będę jedynie, szeptał co rano,że wolność ci zabrano !Będę jedynie, szeptał wieczorem,
że jestem, twoim dozorem !
Czasem, będę dość oddany,abyś miała, dzień całkiem udany,i postaram się, być ludzki mocno,dając zieloną lampkę nocną,
A gdy będę, bardziej kreatywny,i dość, szczery i lukratywny,Za ten, bezpieczny, twój dom
nie pozwolę, istnieć łzom
i podam, przez stalowe kraty,Co jakiś czas, piękne kwiaty,niech spokój, zamieszka cichy,
w tym chaosie, by nie był chciwy,
Będę jedynie, szeptał co rano,że wolność ci zabrano !Będę jedynie, szeptał wieczorem,
że jestem, twoim dozorem !

Co rano ………………..!
Będę szeptał ………………..Co wieczór ………………!
Będę szeptał ………………..
Zielony dach …………… !Będę szeptał ………………..Bezpieczny dom ……………!Będę szeptał ………………..
Wolność ………………. !Będę szeptał ………………..Tylko ja …………….!
Będę szeptał ………………..
Uuuuu Ooooo AaaaaUuuuu Ooooo Aaaaa

Pytania niezmienne 24.01.2025Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa aaaa aaaJeśli, moje słowa ranią cię,
Stanę się, trawa na wietrze.
Jeśli, moje spojrzenie sprawia ból,
Zniknę, w czeluści mrocznej nocy.

Jeśli, mój dotyk pali Cię,
To zapadnę się w toń oceanu.
Jeśli, mój oddech zabiera przestrzeń,
To wstrzymam go, na wieczność.

Pytam ! i szukam odpowiedzi
Może to mój czas zaoszczędzi ...!!!
Ile jeszcze !, kruchych lat minie
Zanim ten codzienny ból zginie ...!!!Jeśli, serce zakłóca Twój rytm,
To ostrym cięciem wytnę je.
Jeśli, już o tym wiesz,
To zapomnę, że jestem tu.
Jeśli, tęskne oczy peszą cię,
To sprzedam je czym prędzej.
Jeśli, kroki me, dają cichy lęk,
Zatrzymam się jak kamień.

Pytam ! i szukam odpowiedzi
Może to mój czas zaoszczędzi ...!!!
Ile jeszcze !, kruchych lat minie
Zanim ten codzienny ból zginie ...!!!Jeśli, ciepło parzy mocno tak,
To wyjadę na cały biegun.
Jeśli, każdy dzień jest słony,
To rozdam całą słodycz po cichu.

Jeśli, ta droga jest zbyt ciężka,
to zmienię wszystkie znaki.
Jeśli, taniec jest opętaniem twym,
To będę milczał co dnia.Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa aaaa aaa
Uuuuuuuuuuuuuuuuuu uuuu uuu
Gdzie być, gdzie stać 01.08.2025

Patrzę na ręce i widzę znowu krew.
A z oddali, dobiega dziki krzyk mew.
Widzę wszystko i zarazem nie widzę nic ...
Chcę się tylko, głęboko, gdzieś już skryć !
By już nie słyszeć, myśli ptaków,i nie rozpoznawać, żadnych znaków,Które kolorem, plamią moje dłonie,staram się, i od jaskrawości się bronię.

To już następna, nakreślona scena.
Gdzie tu przywita mnie silna hiena.Wiem, , bez szans, by być, tak przebiegły jak ona.Moja chwila, niestety, już całkiem stracona.
Dłonie te dłonie, chodź z pozoru ukryte,To niosą, na sobie, znamiona rozmyte.A hałas skrzydeł, przebija każdą ciszę,i nieustannie napełniając każdą niszę.
Od wciąż szybujących ostrych dźwięków,i szybko rosnących, potężnych lęków.Które przenikają, myśli na wskroś,a czasem proszę, i krzyczę już dość.
To już następna, nakreślona scena.
Gdzie tu przywita mnie silna hiena.Wiem, , bez szans, by być, tak przebiegły jak ona.Moja chwila, niestety, już całkiem stracona.
Niema ucieczki, gdy mokre są tak,
i widać, że wciąż, sensu tu brak,
A ja brnę, i zbieram nadal, czerwień,bo jestem, jak zwykły, słaby więzień.
Dałem się czarom na manowce zwieść,mogę składać tylko moją słabą pięść,lecz tu, miną już, wolny czas życia,
teraz muszę szukać tylko ukrycia.
To już następna, nakreślona scena.
Gdzie tu przywita mnie silna hiena.Wiem, , bez szans, by być, tak przebiegły jak ona.Moja chwila, niestety, już całkiem stracona.

Ukrywam dłonie ………………Pochylam głowę ………..…..Nie widzę nic ……………….Ona tu jest ………………… !!!!!!!!!!!!!!!

Dzień który minął 2 sierpnia 2025

Chce znów za dnia, tam być,
i czuć, płynący ciepły wiatr ...
i słuchać, jak ten głos, woła !
wciąż woła!, głośno mnie !

Miesza się wszystko, w jeden,Spleciony warkocz wypowiedzi,które przedzierają się, przez nieznane,
i niedostępne, i dawno zapomniane,
ścieżki tętniącej podświadomości.To tam, jeszcze echo czasem jest,i gra, pośród wygasłych podań,o tę jedną chwilę za dnia.

Uchwycony, promień słońca,
goni i przenika do końca,
Rozgrzewając po drodze,moje myśli, i znów błądzę !!!
Gdy czuję, jak ciepło się owija,zapominam, i czas tak przemija,nie ma znaczenia, ciepłe echo,bo buduje nowe, pod strzechą.
To dobry znak, iż czuję jeszcze,
ten pozostawiony, niedawny szał,
który w żagle, silnie wiał,i u steru, tylko jeden cel stał.
Widać, mocowania przesilone,które trzymały, z całych sił kurs,i nadawały moc, w każdej chwili,by dotrzeć, tam gdzie łączą się.

Uchwycony, promień słońca,
goni i przenika do końca,
Rozgrzewając po drodze,moje myśli, i znów błądzę !!!
Wracam i szukam tego dnia,
w którym nagle, żagle ucichły,mimo starań, mimo błagań,Głosem, który błądzi wśród fal.
Wyczekuję myśli, które są gotowe,by u steru, znów dumnie stać,i płynąć własnymi ścieżkami,w splecionym uścisku wiatru,
który napełnia, wszystkie nadzieje,pokładane, wśród tych możliwych,i dotknięcia ich, chodź ten jeden raz,na styku niemożliwych prawd.
Uchwycony, promień słońca,
goni i przenika do końca,
Rozgrzewając po drodze,moje myśli, i znów błądzę !!!
Czuje wiatr …………Słyszę głos ……………Ciepłe echo …………..Ono przenika mnie ………………. !!!!!!!!!!!!!




Kryształowe dźwięki 2024.05.30 ASC dla Ani TRAP

Na drżeniu, brylantowych ust, kształt powstaje,
A gardło, wibruje i szlachetny dźwięk nadaje,
Struna czysta, serce oddechem dotyka,
Dźwięczna, …., i piękna powstaje liryka.

Kryształowa dusza, przenika przestrzeń całą,
Rozdając, głębokie emocje, i to nie mało,
Wystarczy, się tylko, wsłuchać w melodię,
Aby w sercu, usłyszeć swoje rapsodie.

Nuty brzmią, słodko w każdej chwili,
bo przecież, każdy ptak o tym kwili,że słowa, płyną, z pięknej duszy,
która każdy twardy głaz poruszy.
I przyjąć te słowa, jak ciepły szal zimą,a dźwiękiem, cieszyć się, z każdą chwilą,Nawet jak ogień, na mroźnej drodze,daje trzask, jak, tuż obok przechodzę,
Zaufaj kolejno, w każdy jej gest,
On zawsze, dobry i szczery jest,
Nie zmieniaj fali, nawet gdy burza twa,
I gdy, pada silny deszcz, dusza jest i gra
Nuty brzmią, słodko w każdej chwili,
bo przecież, każdy ptak o tym kwili,że słowa, płyną, z pięknej duszy,
która każdy twardy głaz poruszy.
To proste nawet jeśli wszystko jest gdzieś tam
Wystarczy wiedzieć, że na drodze nie jesteś sam
Bo wszyscy artyści jednym płomieniem są
Który pali w środku a grzeje tych co dotrą.
Dlatego, wsłuchaj się, w melodię jedyną,
A wszystkie, straszne troski, wnet zginą,
otocz się, tym co ona od siebie daje,Bo jasne jest, iż każdy ją rozpoznaje.
Nuty brzmią, słodko w każdej chwili,
bo przecież, każdy ptak o tym kwili,że słowa, płyną, z pięknej duszy,
która każdy twardy głaz poruszy.
Chwili …. chwili
Kwili …. kwili
Duszy …… Duszy
Poruszy …… poruszy

Tam będzie chyba lepiej 2024.05.30

Słodkie i dorodne, owoce z cudzego sadu.
Mocno kuszą, swą postacią, lecz bez śladu.A pachną wciąż, co dnia niebieskim rajem,i wszystkie zebrane piękności są tym gajem,
Który mieni się, każdym kolor dojrzałości,
Dodając siebie, silnej i gorącej radości,
Obiecanej tuż po wymownym skosztowaniu,
i wstępnym, przedwczesnym świętowaniu.
One tam zawsze, czekają na Ciebie,
By zabrać, wszystkie marzenia o niebie,
One tam zawsze, czekają na Ciebie,Dlatego teraz, zadbaj sam o siebie.
Czujesz ten smak, który woła z dala ?
i trzyma całość, mocno jak ręce drwala.
Widzisz doskonale, jak błyszczą pięknie,a gdy tylko zbyt blisko, to zaraz pęknie,

Cienka wartość, podziwiania obrazów,
i pojawi się, mnóstwo jasnych zakazów.
A gdy nawet to Cię nie powstrzyma,to Twoja dusza ciemną skazę otrzyma.
One tam zawsze, czekają na Ciebie,
By zabrać, wszystkie marzenia o niebie,
One tam zawsze, czekają na Ciebie,Dlatego teraz, zadbaj sam o siebie.

Wiem, że chcesz tylko raz skosztować,lecz, tego niestety, nie da się dozować,a wtedy, dowiesz się, co w nich drzemie,i jak piętno, otrzymasz, swoje brzemię.
Świat cały, wokół, nagle się zmieni.
Zobaczysz, cały zastęp ponurych cieni,I mimo, iż chcesz, już wracać do domu
niestety, już nic, nie powiesz nikomu.
owoce z cudzego sadu ……………..pełne cudnego zapachu …………….kuszą nie tylko ciebie ……………….dając tylko brzemię ……………………..

Tak właśnie zdecydowałem 08.06.2024

Gdy leżę bez oddechu, nad ziemią blisko dna,
Wciąż tak nisko!, jak biała ciężka poranna mgła,
A każdy, niewielki szelest i spadający jedn liść,
Przypomina, iż powinienem, już dalej sam iść,

I podarować każdą wolną przestrzeń z tlenu,
Wszystkim ludziom niech gonią ku zmęczeniu,
I ciężko za dnia pracują i śmieją się a nie nudzą.
Niech teraz inni się życiem porywistym trudzą.

Zauważam, drobne zmiany, które się zbiegają.
i na szczere odpowiedzi. wcale już nie czekają.Aaaaaaaaaaaa, Uuuuuuuuu, OooooooooooAaaaaaaaaaaa, Uuuuuuuuu, Ooooooooooo
Zostawiam, ten przedziwny świat, złudzeń
To będzie, mój wyczekiwany, ostatni grudzień !!!
Milczeniem podpisze, wszystkie pozostałe karty,Doskonale wiem, ile dziś jestem cały warty !!!
To ty, przejmiesz ścieżkę, by gonić za królikiem,
Niestety, nie licz już na to, nie będę wspólnikiem,Ochłonąłem, z wszelkich poetyckich dramatów,
uciekam, i nie chcę już powielać schematów.
Zostawiam drogę, która może być, teraz Twoja.
Nie podnoś na siłę o lewitacji decyzja jest moja.
Mimo iż wiem, ile tracę, będąc na dnie samym.
To i tak, bez oddechu, żegnam się z dniem całym.

Zostawiam, ten przedziwny świat, złudzeń
To będzie, mój wyczekiwany, ostatni grudzień !!!
Milczeniem podpisze, wszystkie pozostałe karty,Doskonale wiem, ile dziś jestem cały warty !!!To i tak chcę tu bez oddechu zostać zupełnie samBo dobrze widzę ludzi w dzień i wszystko znamAaaaaaaaaaaa, Uuuuuuuuu, OooooooooooAaaaaaaaaaaa, Uuuuuuuuu, Ooooooooooo
Moja magia, się odrodzi po drugiej stronie lustra,
I nie czekaj, bo nie będzie już, wyczekiwanego jutra.Tak, ja wiem, iż nie wiele chcesz, wiedzieć jak jest.
Dziękuje, już miałem niedawno prawdziwy chrzest.
Który, utopił w morzu łez, wszystkie marzenia,
pozostawiając, tylko lekko mgliste wspomnienia.Ufam jednak, że się nie wycofasz już wcalea po mnie zostaną tylko westchnienia i fale
Bez oddechu ……….
Blisko dna ……………..
Widzę fale ……………..
W srebrnym lustrze ……………..
Aaaaaaaaaaaa, Uuuuuuuuu, OooooooooooAaaaaaaaaaaa, Uuuuuuuuu, Ooooooooooo

Ostatni świt jasny 12.06.2024

Podparty tylko słomianym podarunkiem,
A przyjdzie czas by zmierzyć się ze świtem,
Który niebawem nastanie i nie jest on mitemTo tylko to, poczucie, że idziesz z rytmem.

A zamknięte oczy, ujrzą wachlarz białych plam,
Z otwartych, kolorowych zdarzeń i gorących bram.
To co było, historią niechlubną, to się teraz stanie.
Będziesz chciał, powiedzieć, jedno tylko zdanie.
Utulasz mocno, wszystkie poznane drogi,
lecz niestety, twój czas, stał się dość srogi.Zbierasz, zgubione poranne promienie,o jak boli, to ostatnie jasne spojrzenie.

A warto było, się zatrzymać na skraju,
By jeszcze, kiedyś mieć szansę do raju.
Teraz już słońce, pokazało swój blask jasny,
I rozumiesz, co się stało, no i znasz ten stan własny.

Będziesz, dalej żyć, lecz ze skazą szarą.
A słodkie wspomnienia, będą oczywistą karą.
By zawsze już, kuleć w żywym tle.
Bo grawitacja, prawdy przytrzyma, tuż przy dnie.
Utulasz mocno, wszystkie poznane drogi,
lecz niestety, twój czas, stał się dość srogi.Zbierasz, zgubione poranne promienie,o jak boli, to ostatnie jasne spojrzenie.

Byś rozpaczał, za ten jeden, świt cały,
Duchem i słowem, czarnej chwały.
Zamkniętych oczu i ślepej potrzeby,
Do gorącej chwili i jałowej gleby.
Czujesz, że znaki na niebie, się zatrzymały,A wszystkie piękne słowa, Cię oszukały,W dłoniach zostało, jedynie poczucie wiary,lecz wiedz, że jesteś teraz już przegrany.
Utulasz mocno, wszystkie poznane drogi,
lecz niestety, twój czas, stał się dość srogi.Zbierasz, zgubione poranne promienie,o jak boli, to ostatnie jasne spojrzenie.
Bo, po co był, ten jasny świt …………………..
Teraz, pozostał tylko wstyd …………………..nie szukaj, raju przy sobie ………………….Czas poddać się chorobie …………………
Aaaaa Uuuuu Ooooo Aaaaa Uuuuu OooooUuu uuu uuu uuu uuu uuu uuu uuu uuu uuuAaaaa Uuuuu Ooooo Aaaaa Uuuuu OooooUuu uuu uuu uuu uuu uuu uuu uuu uuu uuu

Bez wahania i niepewności 21.06.2024 do pokłonu

Spragnione kolory dźwięków, szukają melodii bram.
By się związać, na zawsze już,
W miłosnym rytmie, drżących ust.

W gorącej pogoni za straconym dniem..
Wciąż otulone, miękkim wiatrem zapachu róż.
Jeden po drugim, jak w pierwszym uścisku dłoni,

Pochłaniające, każdy nieznaczący i niewielki ruch.
By skraść i dołączyć, do bijącego namiętnego źródła,
szumiących skrawków w wyobraźni,o czasie w którym wszystko się łączy,

W jeden nierozerwalny, strumień zespolonych dźwięcznych dusz ,
By kwitnąć, każdą spójną tonacją i dojrzewać,
W jedwabnych kokonach świadomości,

Z myślą i marzeniem, nieodłącznej melodii,
czułych westchnień, rozpalanych bliskością,wiary w siebie i mocy z ulepionych riffów,
płyną nieprzerwanie wartkim strumieniem,
w iskrzącym płomieniu, niezapomnianych dźwięków ,
niezwykłego spotkania, dwóch krańców wszechświata, w jednym spojrzeniu !

Nie odwracaj czasu cieniem 05.07.2024 dla Maćka

Gdy ciemne, chmury przychodzą,
Dotknięci ludzie, ogrody grodzą,
Światło blednie i cieniem się staje,
I bez wahania, siną złość oddaje,

Połykając, roztropność i radość,
Nie pozwalając, by rozkwitała miłość ,
i przykryte, to całe niebo szarością,
Dusi kolory, zachwytu trącając zazdrością.
W słuchaj się, z radością w słowa,A każda myśl, zechce być, zawsze zdrowa !!
Postaw wszystko, by znów dobro mieć !Czysto steruj, i nad chmurami leć !
Upadłe uczucia, smętnie leżą na ziemi,
Przejmując chłód i wiarę, że nic się nie zmieni,
Każdy brak, liczy się w hektolitrach łez,
I nigdy niewypowiedzianych tez,

Pogrążonych w potrzebie i niemocy,
Strachu, który za plecami kroczy,
Burząc pogodę, niewinnej duszy,
I licząc, wciąż iż wiara zło skruszy.
W słuchaj się, z radością w słowa,A każda myśl, zechce być, zawsze zdrowa !!
Postaw wszystko, by znów dobro mieć !Czysto steruj, i nad chmurami leć !
Bo przecież, czas wstecz długi.
Nigdy nie zostawia ciemniej smugi.
Bo w głębokości, siebie każdy zna skutki,
Jak mocno serce cierpi gdy są smutki.

Nawet, bez tych nie wylanych, słonych łez na smak,
Tonie, każda myśl i powietrza jest wciąż brak.
By trwać na powierzchni, to siły trzeba wciąż mieć,
I czerpać, z prawości i nadziei, by krzesać chęć.
W słuchaj się, z radością w słowa,A każda myśl, zechce być, zawsze zdrowa !!
Postaw wszystko, by znów dobro mieć !Czysto steruj, i nad chmurami leć !

Małego porozumienia ,dla wielkiej potrzeby siebie,
By budować, swoje żywe miasto jak w niebie.
Cudownych trosk i zalotnych spojrzeń,
Aby znów, jasny był każdy dzień.

A chmura i burza iskrzyła gradem ciepły słów.
Wypowiedzianych, by wiązać, swoje skarby ze snów
I jaśniała aureola, kluczowego pojednania siły,
Przynależnych, do siebie dusz, dla jednolitej bryły,
Kryształowych uczuć, które zawsze tam były,
I całe życie obojga, w anielski czas zmieniły.UUUUUUUUUUUUUUUUUUUU ooooooooooooooooooooooooooooUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU oooooooooooooooooooooooooooo


Taniec za dnia 06.07.2024

Zatrzymaj serce przy mnie, zanim minie dzień.Ono teraz takie chłodne jest, obiecaj i coś zmień,By każdy pojedynczy krok, mógł znów, ciepłym być.Wiem to trudne, obiecać milczeniem i dalej żyć.
Jednak słowa, w dłoniach zaklęte się zmieniają,i słodkie godziny spotkania w dźwięki uciekają,Kalecząc ostro, każdy monotonny ruch taneczny,już wiem, że za chwilę nie będę już grzeczny !
Nie słyszę i nie widzę, blisko drogi dość prostej,by dotrzeć do obiecanej, komnaty szczerozłotej.Jestem dalej i dalej, chodź biegnę do przodu,
Wciąż czas mija i jest coraz więcej, chłodu.

Otwieram kolejny raz, drzwi by dać słońcu,
ogrzać, chodź kawałek, mojego ciała w końcu,Aby promienie stały się, dobrym i czystym lekiem,tuż przed zachodem, by dotknęły swym dźwiękiem.
Bo ten jeden ton, musi starczyć na całą ciemną noc,by do samego rana, starczyła cała ciepła moc.Bo o poranku, chciałbym już mieć, otwarte drzwi
i wierzyć głęboko, iż ta przygoda mi się nie śni.
Nie słyszę i nie widzę, blisko drogi dość prostej,by dotrzeć do obiecanej, komnaty szczerozłotej.Jestem dalej i dalej, chodź biegnę do przodu,
Wciąż czas mija i jest coraz więcej, chłodu.
Teraz czuję i tak buduję, już w około wszystko,Aby mieć to poczucie, iż zawsze będziesz blisko.Bez humorów i poczucia straconego czasu,
i bez ciągłego, brudnego i zewnętrznego hałasu

Który trawi każdą drogocenną myśl, nowego dnia.Przecież już każdy z nas, dobrze ten klimat zna.
Jak trzeba się schować, głęboko w sobie by nadal kwitnąć,Obok bliskich krzywd a mimo to, wciąż nadzieją iskrząc
Dłonie wciąż mówią ……………….Oczy się śmieją ………………A czas już nie czeka …………………I odchodzę w milczeniu ………………….
oooooooooooooooooo mmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm mmmm mmmm mmmmmmmoooooooooooooooo oooooooooooo ooooooooooooAaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa uuuuuuuuuuuuuuuuuuu

Powierzchnia i wnętrze 16.07.2024 A i M

Zabłąkany cień, szuka swego źródła wśród skał,
i kaleczy się, ostrymi krawędziami losu, który brał.
Każdy oddech, dobrego słowa, dla wielu dusz.
Tak długo, że żywe ścieżki przykrył kurz.

Domaga się nawet on, promyka ze świtu,
By przylegać z tyłu i nie drążyć mitu.
O kamiennym szepcie, skruszonych zaklęć dnia,
W cudnym ornamencie upojnych ludzkich potrzeb z dna.
Każdy krok i każda myśl, pragnie z tobą być,i czule oddychać, planować i wspólnie żyć.Teraz, właśnie teraz, daj mi, swoje światłoby moje, wciąż w tym trudzie, nie bladło.
Podąża znanym szlakiem, lecz usłanym poklaskiem braw,
I gromem, piętrzących się, trudnych spraw.
Wciąż wraca jak echo, lecz nie słabnie wcale cieniem,
I każda chwila, wciąż podyktowana płomieniem.

Ułuda i gnuśność, się zakrada za dnia,
A ciężko, się ten rozwój, w tył, wiarą pcha.
Bo i noc, nie jest ukojeniem, gdy oczy śpią,
A Głowa I ciało, nieustannie w ciszy grzmią.
Każdy krok i każda myśl, pragnie z tobą być,i czule oddychać, planować i wspólnie żyć.Teraz, właśnie teraz, daj mi, swoje światłoby moje, wciąż w tym trudzie, nie bladło.

Nawet marzenia, o wyspie, gdzie spokój mieszka,
Nie mogą zaistnieć, by nie stać się, twardą skałą freska.
Na życie i dla ludzi, którzy je dali,
Nawet gdy, żywym słowem się chwali.

To płonie wachlarz, który ukojeniem ma być,
I Ucieka kalendarz by normalnie żyć.
Tylko dobrem i ciepłą troska o siebie,
Dla wspólnej wartości i potrzebie,

Twardego oparcia skały i cienia,
Bez ciągłego sinego drżenia,
Które otwiera zabliźnione rany,
A każdy znów czuje się oszukany.

Każdy krok i każda myśl, pragnie z tobą być,i czule oddychać, planować i wspólnie żyć.Teraz, właśnie teraz, daj mi, swoje światłoby moje, wciąż w tym trudzie, nie bladło.

Tylko jeden skarb, który wciąż silny jest,
Czeka cierpliwie, na ten jeden gest,
By odkryć iż on niezmiennie blisko czuwa,
W połączeniu dwojga bratnich dusz i serce fruwa.

Odsączone uczucia 16.07.2024 ZROBIONE

Pochłaniam Cię życiem,
Jedna kropla po drugiej,
Napełniam się skryciem,
Spragniony drogi długiej.

By zebrać jak najwięcej,
Skrawków z wilgotnych dni,
Z niewinności pisklęcej,
A cel niech wciąż się śni.
Kropla po kropli poznaje,i czuję jak smakują,niegdyś nieznane kraje,i widzę gdzie lądują !!!
Odurzony miękkim doznaniem,
Waham się na skraju jutra,
I rozmyślam nad poznaniem,
Sił chłodu bez grubego futra.

Starannie mierze każdy krok,
By nie powstała szara kłótnia,
Omijając niespójności co rok,
I napełnia się moja studnia.
Kropla po kropli poznaje,i czuję jak smakują,niegdyś nieznane kraje,i widzę gdzie lądują !!!

Prawdą o każdej płynącej słoności,
I jak można łatwo tam spaść,
Aby nie mieć już skromności,
A jedynie tylko cudze kraść.

Wsiąkam w zielone murale,
By odwrócić uwagę od siebie,
Że żyję wciąż w obiecanym kanale,
Chodź zawsze marzyłem o niebie.
Kropla po kropli poznaje,i czuję jak smakują,niegdyś nieznane kraje,i widzę gdzie lądują !!!

Ufam więc tylko drogom,
Wijącym się bez końca,
Kłaniam się czasem wrogom,
By nie pękła nić drżąca.

Pokryty zasadami odpływam,
W głębokiej nieświadomości ,
Że ja tylko tu rolę odgrywam,
Nieskończonej zgodności.
Kropla po kropli poznaje,i czuję jak smakują,niegdyś nieznane kraje,i widzę gdzie lądują !!!
Wychodzę naprzeciw …………Lecz, nie widzę …………..Tylko czuję ………..Wciąż czuję !!!!!! ……………..
Uuuuuuuuuuuuuuuuu AaaaaaaaaaaaaaaaaUuuuuuuuuuuuuuuuu Ooooooooooooooo
Uuuuuuuuuuuuuuuuu AaaaaaaaaaaaaaaaaUuuuuuuuuuuuuuuuu Ooooooooooooooo
Wehikuł obietnic dla mas 16.07.2024

Ludzie i zdarzenia misternie wplecione w dywan,
Uroczych, codziennych spraw, i jak włókna,
Kleją się do siebie w silnym i gorzkim uścisku,
Zbitych w jeden wzór przypadkowych oczekiwań.

Nieruchomo czekają na następny krzyczący bunt,
By przekonać się ile dziś tak naprawdę znaczą.
Bo kto spojrzy teraz w dół, gdzie nie ma nic,
Nawet groszy, ni ziarna aby napchać kieszeń.
Z precyzją, wyrzucam kotwicę, w szczerą dal !ze statku, pełnego ziarna, i zamieniam się w stal !By przekuć, wszystkie mocne włókna, wzorem splecione !w dojrzałe obietnice, chodź nigdy niespełnione !!!
Zostaną tam, w milczeniu dobrodziejstw,
Po które nigdy, nie schyli się już nikt.
Uwiezieni we własnych potrzebach,
Będą czekać, aż ktoś z ulitowania ruszy kurz,
By oczy, jeszcze cokolwiek, widziały w dzień.Pomimo zdarzeń, bez brzęku drogich monet,i poszukiwać, wciąż sensu, w dobrym tonie,spraw, które wyznaczają drogę donikąd.
Z precyzją, wyrzucam kotwicę, w szczerą dal !ze statku, pełnego ziarna, i zamieniam się w stal !By przekuć, wszystkie mocne włókna, wzorem splecione !w dojrzałe obietnice, chodź nigdy niespełnione !!!

To monolit, bez przyszłości i nadziei,
Że cokolwiek, się zmieni, w ustawieniu klas,
Mogą tylko, pewnym być i urobionym po łokcie,
I na tyle sprawnym, by nie wypaść z gry.

A gdy przyjdzie czas to spaść na śmieci,
By nowych zabrać do siebie i wplątać w wir,
Obietnic i siły, która popchnie dalej, ich cele,
Z zaślepionymi oczami , i też zginiecie marnie.
Z precyzją, wyrzucam kotwicę, w szczerą dal !ze statku, pełnego ziarna, i zamieniam się w stal !By przekuć, wszystkie mocne włókna, wzorem splecione !w dojrzałe obietnice, chodź nigdy niespełnione !!!
Wydarte wzory z całości !
Stracone nadzieje o lojalności !!
Dźwięczą w przestrzeni !!!że nic się nie zmieni !!!!!!!!!!!!!!!
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuMmmmmmmmmmmm uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuAaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuMmmmmmmmmmmm uuuuuuuuuuuuuuuuuuuu

Po drugiej stronie będę żyć 16.07.2024

Ściana z zimnym lustrem,
Spogląda, jak ciepło tańczysz,
A wiatr w cisz,y włosy układa,
Wpadając, przez uchylone okno.

Nikt Cię nie zna, a wszyscy szukają,
Rytmicznych skarbów, w starej kamienicy.
Co chwilę obrót, w ukrytym pokoju,
I znów cisza, gdy się zbliżają.

Kim ty jesteś ?, w śród tych figur,
Że niesie cię każdy dźwięk.
A ruch budzi wszystkich łowców,
I śle ich na oślep ku tafli szkła.

A podzielone sprawy, leżą na schodach,
By wciąż się wspinać na drugi brzeg.
Teraz już blisko łomot , gdzie są te drzwi ?
Następny obrót i uśmiech szczery.

Wciąż zabawa, z myśliwymi trwa.
A skąd dochodzi ten szept ?
Który do szału doprowadza !!
Wściekłe psy, łaknące twej krwi !!!!

Teraz spojrzenie, pod wiatr przez okno,
A Gdzie idealne odbicie teraz jest ?
Bo one, tylko łopocą, by ochłodzić twarz,
Nagle w zamkniętym pokoju, straszny gwar.

Węszą tropicie i łowcy, ten niewinny ślad.
Wściekłe psy ujadają, i warczą raz po raz.
Nagle spada lustro, i okno się zamyka.
Wielki trzask, rozbite już leży , i nie ma ciebie.

Wiatr zabrał otuchę, wprost do siebie.
A wysokość kamienicy, oddała strach.
Ustał taniec i tłum spogląda na ciało.
Jak szkło spękało i nieruchome jest.

Teraz, .……….… mmmmmmmmmmmmmmm

Gdzie ten pokój ?, który bezpieczny był !
Gdzie lustro ?, które studziło w nocy !
Gdzie ten taniec ?, który zachwycał !
Gdzie ten wiatr ?, który suszył łzy !
Mmmmmmmmmmmmmmmmm uuuuuuuuuuuuuMmmmmmmmmmmmmmmmm uuuuuuuuuuuuu !!!!!!

Ostatni raz aleją kłamstw 16.07.2024

Wyciągnij rękę i zobacz co mogę ci dać.
Teraz tylko wstań i uwierz, że moje myśli chcesz znać.
Widzisz jakie to proste, zemną cicho iść.
Przecież nie przerwie się, ta cienką nić!

Otrzyj już te zimne łzy.
Koniec tej niepewnej gry.
Możesz prawdę uwolnić.
Przestań mnie światłem chronić.

To ta ścieżka, którą dobrze znasz.
Będzie siła i upadek jeśli tylko dasz,
Słowa i chwilę w cieniu sam na sam.
Ja tu jestem , a wiesz, że kąsam.

Otrzyj już te zimne łzy.
Koniec tej niepewnej gry.
Możesz prawdę uwolnić.
Przestań mnie światłem chronić.

Otoczony całym moim płaszczem , zginiesz !
Lecz wciąż Cię zapraszam, czujesz ?
Bo nie wiesz, jak słodki jest mój płomień,
Który spłonie gdy przyjdzie ten dzień!

Otrzyj już te zimne łzy.
Koniec tej niepewnej gry.
Możesz prawdę uwolnić.
Przestań mnie światłem chronić.

Teraz odkrywasz gdzie cię prowadzę,
Już wiesz, że zawsze ma przewagę.
Teraz i tu się już zatrzymamy sami.
By ostatni raz podzielić się ustami.

Otrzyj już te zimne łzy.
Koniec tej niepewnej gry.
Możesz prawdę uwolnić.
Przestań mnie światłem chronić.
To tylko ja ……………….To tylko gra ……………………..Wybacz wszystko, mi …………….Ciemność i jasne dni ……………….. !!!!!!!!!!!!!!!!!


Znani bez przyszłości 18.07.2024

Ludzie bez twarzy, ustawieni by brać.
Lecz nikt, tak naprawdę, nie chce ich znać.
W kieszeni, pełno złotych monet, bez krat,
I projektów dobrych, dla siebie na start.

Opętani, celem chciwej i czerwonej pogoni,
Przez zdeptany tłum, ludzkich dłoni,
Pragnących, jedynie kawałka chleba.
Do przeżycia chwili ze skrawku nieba.
Kładę dłonie, na czole mas !
i czuję, że przyszedł już czas !By powiedzieć, całemu światu !!!Prawdę, jak swojemu bratu !!!

Budzą strzałem, strach wśród drzew.
Nawet jeśli, pospólstwo oddaje krew,
To wciąż, skrada się, następny i okrutny.
I jak sen, w ciszy odbiera, dzień następny.

Bez granicy i zdrowego opamiętania,
Zabiera i chowa, z ust wszystkie zdania.
A milczące, , miliony bez oddechu,
I nawet, bez wiecznego grzechu !
Oddają, swoje roztargane życie !
Po cichu i zupełnie skrycie.
W szmatach, przetartych udręką ucisku.
Jedynie z wiarą, lecz bez zysku.
Kładę dłonie, na czole mas !
i czuję, że przyszedł już czas !By powiedzieć, całemu światu !!!Prawdę, jak swojemu bratu !!!
Gdzie słowa żywego opamiętania?,i czas, by wypowiedzieć, ostatnie zdania !już dość, wokół siebie złota masz !A czy tak naprawdę, ludzi kochasz ?!
Wypowiedz, się teraz, trzeźwo sam,Ile oczu, spoglądało a ile pięknych dam !Przyszedł kres słonecznych wschodów,
uleciał kruszec i nastał okres, wiecznych chłodów.
mmmmmmmmmmmmmm uuuuuuuuuuuuuuuuummmmmmmmmmmmmm aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaammmmmmmmmmmmmm oooooooooooooooooooommmmmmmmmmmmmm uuuuuuuuuuuuuuuuuuuu

Wśród słów dla Was 30.07.2024 dla A i M

Tyle słów, tyle bólu i rozterek a wciąż brnę,
I na skrzydłach, się unoszę przez mgłę,
By chociaż dotknąć, i poczuć przez chwilę,
Niebieski spokój, który tam się kryje.

Wciąż pragnę okruchów ze stołu.
Wiem, że one są właśnie u dołu.
A jednak, szybuję samotnie. po niebie !
Gdyż ta, jedna nadzieja, we mnie drzemie !

By móc, odnaleźć, znów siebie,
I patrzeć z miłością na ciebie.
A życie drżało, od potęgi jaką mamy,
I radością z którą w sercu znamy.

Wybacz słowa, które się leją strumieniem.
Wiesz przecież, iż jestem tylko westchnieniem,
jedynym kwiatem, w rajskim ogrodzie.
I jasnym, promieniem o wschodzie.

Dodaj siebie i okryj ciepłym jedwabiem.
Złożone dłonie, z obietnic, z każdym dniem,
Który w hołdzie, milczy szlachetnym kamieniem.
Z wyrytym, godnie twoim imieniem.

A ja całuję, każdy gest dodanych kluczy.
Niech cały wszechświat od nas się uczy.
Jak sięgnąć, do bram upragnionych,
I każdym, spojrzeniem ozdobionych.

By nigdy, już nie marzyć, z chwiejnym dążeniem,
A być pewnym, iż przejdziemy razem, przez cienie.
A złote klucze, sumiennej zgodności,
Wprowadzą nas do jasnej wieczności.

Wybacz słowa, które się leją strumieniem.
Wiesz przecież, iż jestem tylko westchnieniem,
jedynym kwiatem, w rajskim ogrodzie.
I jasnym, promieniem o wschodzie.
Mmmmmmmmmmm mmmmmmmmmmmmmMmmmmmmmmmm ooooooooooooooooooooMmmmmmmmmmm mmmmmmmmmmmmmMmmmmmmmmmm uuuuuuuuuuuuuuuuuuuu

Gdzie oni są 05.08.2024

Moje życie kwitnie obok, gnijących traw.
Znowu słowo i milion prozaicznych spraw.
Oddycham, z każdym krokiem bardziej.
Może moje ślady, ktoś dziś znajdzie.

Ile to zniszczenia, , spacer w drodze widzi,
A każdy z nich niczego się nie wstydzi.
Wciąż, ostrożnie się cały przeciskam,
A gdy się ziści, to radością tryskam.
To nie ten zapach, drogą się nazywa,
On tylko czasem, piękno przykrywa,Pomimo życia w pełnej dobrej sile,Mijają te dobre, i te smutne chwile.
Zaprosiłbym tu do siebie wszystkich,
Niewiarygodnie brudnych, i tych czystych,
By budować, nową zieleń w około,
Na swoim podwórku i za stodołą.

Tylko pytanie, jak pogodzić brzemię,
Które od wieków, w nich drzemie.
Z tym co jasne, i białe nawet w cieniu.
W okrutnym każdym westchnieniu.
To nie ten zapach, drogą się nazywa,
On tylko czasem, piękno przykrywa,Pomimo życia w pełnej dobrej sile,Mijają te dobre, i te smutne chwile.

Wciąż podążam, okropnym skwerem,
I krzyczę do siebie, cichym szmerem,
By poranna rosa, życie niosła,
I każde, źdźbło do nieba wzniosła.
Mmmmmmmmmmmm oooooooooooooooouuuuuuuuuuuuuuuuuu aaaaaaaaaaaaaaaaaaaMmmmmmmmmmmm oooooooooooooooouuuuuuuuuuuuuuuuuu aaaaaaaaaaaaaaaaaaa

Czarny charakter i dama 16.08.2024

Milczące oczy, wciąż tam są.
Nikt nie rozumie, a świat się śmieje,
Gdy burzy się krew, wznowioną grą.
Iluzorycznych pułapek, a most się chwieje.

Przepadły spojrzenia, przykryte snem.
By zdusić, irytujący zapach magnetyzmu,
Wśród ludzkich słów, poszarpanych dniem,
Który załamał, cienki oddech romantyzmu.

Podążaj, za jedyną uroczą chwilą,rozważając, wszystkie pogodne nuty,tak aby, całość stała się, długą milą,w której, Twój wdzięk, będzie wykuty !
Spada cała pogoń, w jeden dźwięk.
By nuta, miała swoją jedyną barwę.
Mimo krzywych kroków, dających jęk.
Mówią czasem, że warto pić kawę,

A reszta przyjdzie po cichu sama,
By z rana, na chwile rosło ciśnienie.
I znów, czarny charakter i Dama.
Otwarty, chylący się most, pod cieniem

Podążaj, za jedyną uroczą chwilą,rozważając, wszystkie pogodne nuty,tak aby, całość stała się, długą milą,w której, Twój wdzięk, będzie wykuty !
Aaaaaaaaaaaaaaaaaa uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuOooooooooooooooo uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuAaaaaaaaaaaaaaaaaa uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuOooooooooooooooo uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu

Przestrzeń pełna tlenu 18.08.2024 w trakcie robienia
Pokruszony oddech, wymaga powietrza.
Tak czystego, jak kryształ oszlifowany.
By przetrwać, następny atak utraty tchu,
W słonecznych przekazach pozornej dobroci.

Rozpościeram ramiona i pozwalam płucom,
Nabrać tyle, bliskiej mi przestrzeni, ile się da.
Aby przebiedować, puste chwile następnych dni,
Poddane próbie, samotnej i tęsknej wolności.
Para i ogień bucha, na zachodzie mojej krainy.Teraz już widać jakie zamierzenia i czyny.A języki, ciepłej wyobraźni, muskają podniebienie,i spokój w głowie a ciało czeka na odprężenie.

To już kolejna, dekada zmagań o skromne życie,
W wymarzonym świecie podstępnych urojeń.
O nowym i jasnym, doznaniu pachnącego powietrza,
Które przynieść ma na dłoniach raj do serca,

Ta wolność, bliskiej przestrzeni, zakrada się.
I odbiera ostatnie hausty silnego prawa.
Zbudowanego z otoczenia, historycznych doznań,
Udekorowanych i potwierdzonych, wieczną pieczęcią.
Para i ogień bucha, na zachodzie mojej krainy.Teraz już widać jakie zamierzenia i czyny.A języki, ciepłej wyobraźni, muskają podniebienie,i spokój w głowie a ciało czeka na odprężenie.

Czy to teraz, tylko ja w sobie mam w użytku ,
By nie zdradzić, samego siebie, gorącym oddechem.
Gdy znów kometa, w jasnym swym ogonie,
Przyniesie ziarna, obietnic gotowych by kiełkować.

Na każdym skrawku, ziemi i sześcianie powietrza,
Obiecując przyszłość, która spłodzi przez siebie, tlen,
I ziszczą się, wszystkie najskrytsze, marzenia raz po razdotykając każdej komórki, istnienia w jednym ciele.
Para i ogień bucha, na zachodzie mojej krainy.Teraz już widać jakie zamierzenia i czyny.A języki, ciepłej wyobraźni, muskają podniebienie,i spokój w głowie a ciało czeka na odprężenie.
I krzyk …………………..
I słowa …………………………...I para gorąca ………….
A oddechów wciąż brak …………………!!!!

Podarowana moc 24.08.2024 B.P.
Nie słowa, nie dom, jedynie ty.pośpiech i znów niedomknięte drzwi.Nie słowa, nie dom, jedynie ty.
To tak sensownie i dobrze brzmi.
Zamilkły usta a umysł szaleje.
Wiatr ucichł a drzewo się chwieje.
Dając sygnały korzeniom swym,
Iż nigdy nie będziesz już złym.
Bez wahania odbieram wibracje,
A cale troski oddaje na wakacje.
By cieszyć się każdą chwilą czarów,
I złotym szczęściem miłych darów.
Które rozlewają się na mą duszę,
I tonę w dostatku już się nie ruszę.
Jest to moje miejsce skarbów ciszy,
Tylko tak świat o nich usłyszy.

To wartość bezcenna, dla każdego.
Aby przez mrok iść do jasnego,
I wstępować, po drodze, do wielu,
I przykładem, honoru być przy celu.

Który rozrywa. cienie samotności.
I daje tyle sekretnej wolności ,
Gdy wciąż dodajesz dla przyjaźni,
Bezinteresowność, a wszyscy są wtedy ważni
Nie słowa, nie dom, jedynie ty.pośpiech i znów niedomknięte drzwi.Nie słowa, nie dom, jedynie ty.
To tak sensownie i dobrze brzmi.

Nie do opisania klimat 24.08.2024 B.P.

Czuje oddech a słowa ukrywają myśli.
Dajesz tyle, że nie jeden, sen się wyśni.
Rozumiem i nie drążę, by nie skruszyć chwili,
W której świat, się teraz już nie myli.

Przyjmuję emocje jak brzeg, wartkiej rzeki,
Zapamiętując, każde pojedyncze sceny na wieki,
Uważając przy tym, by ni kropli, nie uronić,
Z potoku słów, a każde z nich, chcę chronić.
Wsłuchuję się w szum, płynącej wody,i czerpie z niej, każdy łyk dla ochłody.Słowami wyszukuje i gaszę pragnienie,
staram się, lecz nic, już nie zmienię.

To rytm i gwieździste niebo, w okrzykach !!
Sędzią i światkiem, zamkniętych w kielichach,
Sączonego wina, dodaje odwagi i ciepła,
Jak żar ogniska, dwie myśli płomienia splotła.

By triumfować, mocą silnej przyjaźni.
A wtedy każdy z nas, czuje się ważny.
Bo atmosfera, przenika wszelkie przestrzenie,
I pojawia się, wzajemnie zrozumienie.

Ulotnych słów, z ust zamkniętych.
Szczerych spojrzeń przez kielich.
Czystych myśli, w przestrzeni,
I dobrych zaklęć, że czas je doceni.
Wsłuchuję się w szum, płynącej wody,i czerpie z niej, każdy łyk dla ochłody.Słowami wyszukuję i gaszę pragnienie,
staram się, lecz nic, już nie zmienię.
Kropla wody ……………..Usta zamknięte …………..Splecione myśli ………...………Żar ogniska …………………….

Tylko ja pamiętam 25.08.2024 B.P.

Zakradam się, w milczące uśmiechy.
Pod którymi, ukryte są ciche oddechy.
Pokłady mrożącej krew, w żyłach przeszłości,
I są one nie jawne, dla żadnej społeczności.

A czasem, kształtują nasze myśli z pogardą,
Szorstką historią, dawno już podartą.
By do pionu, doprowadzać kształt dnia.
Bo każdy to z nas dobrze już zna.

Wiruje tam, wśród odmętów podświadomości,i co kilka chwil, odczytuje nowe wiadomości.Łącze i układam, w jedną, prostą moją drogę,
wciąż powtarzam, że ja teraz wszystko mogę !!!
Kiedy jesteśmy ulegli, w nieskończoność.
Pozorna staje się, nasza osobista wolność.
Trud i znój, wyciska esencję z naszego życia.
Znika sens, ochota istnienia i całego bycia.

Nawet tam, gdzie gniazdo uwite zostało.
To mimo to, wnętrze dobrze się poznało.
Iż tylko trzeba, wyczekać na pomyślny wiatr.
I wyfrunąć, aby na nowo, poukładać swój świat.
Wiruje tam, wśród odmętów podświadomości,i co kilka chwil, odczytuje nowe wiadomości.Łącze i układam, w jedną, prostą moją drogę,
wciąż powtarzam, że ja teraz wszystko mogę !!!
Odrzucić z głębi, a przyjąć, tylko to co dobre.
By zapach i blask tuliły, zawsze myśli me.
A podróż, doświadczeń przekuć, w swój styl
Samych dobrych i czystych chwil.
Miło łez i niedoli, twardo postanawiam być,
i całą pełnią, każdego dnia nieustannie żyć.
A podarte skrawki, odesłać w zapomnienie,
I poznawać tylko te, kolorowe odcienie
Mmmmmmmmmmmmmm Mmmmmmmmmmmmmmooooooooooooooooooo ooooooooooooooooooooUuuuuuuuuuuuuuuuuumm Uuuuuuuuuuuuuuuuuumm
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

Wiele spraw w jeden czas 10.12.2025 D.[Verse]To ja, stoję tu, teraz tylko sam,
a wszystkie drogi, dobrze znam.Mimo to, błądzę bez zapachu,
i mam, trochę, chłodnego strachu.
Czy tym, razem jestem gotowy już,by dać, ten pęk, pięknych złotych róż,dla osuszenia, klonowych łez,by minął ten ponury stres.
Spojrzenie, i uśmiech mam,
cały czas, dla Ciebie gram.Spojrzenie, i uśmiech mam,wież, przecież, że wszystko dam.
Nie chmurz się, już tak cała,wiem ,że muzyka będzie grała,a wszystkie troski się schowają ,i przestrzenie się wyrównają.

Bo wiesz, przecież doskonale,że ja zawsze w Cię chwalę,Nawet, gdy odległość dzieli,to zawsze, będziemy się śmieli.
Spojrzenie, i uśmiech mam,
cały czas, dla Ciebie gram.Spojrzenie, i uśmiech mam,wież, przecież, że wszystko dam.
To tylko taka, niewielka chwila,gdy ta jedna, kropla się przymila,a czasem dość słabą się staje,
i każda sprawa, nic już nie daje.
bo mnogość, wydarzeń zabiera,tak, że rozsądek czasem umiera,i mimo zawartego przymierza,
to głupota bierze górę i zwycięża.
Spojrzenie, i uśmiech mam,
cały czas, dla Ciebie gram.Spojrzenie, i uśmiech mam,wież, przecież, że wszystko dam.
Mmmmmmmmm mmmmmmmmmmmmooooooooooooooo oooooooooooooouuuuuuuuuuuuuuuu uuuuuuuuuuuuuuuuaaaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaa

Słowa blisko granic 10.12.2025 D.
Wsłuchuję się, w słowa i nie słyszę już,
gdzie mam być, może ukryty wśród dusz,i przykryty strzałami, wydarzeń wartkich,
które udają, pomocnych i dość twardych,
a jednak zmącone, ulewnym deszczem,i stają się, jedynie zimnym dreszczem,rozdzielając, rozsadzane moje myślenie,i potoczne, lecz pięknie uwielbienie.
Bez powrotu, i z błędami, lecz się uśmiecham,
i nowym świeżym proszącym oddechem,walczę, o każdy następny moment,i wyczekuje posłusznie tych komend.
wiem, że nie ma, wiem, że już nic,jednak szukam wyznaczonych granic,
wiem, że nie ma, wiem, że już nic,jednak szukam słodkich winnic.
Padam na twarz, by pokazać jaki jestem,
i podpowiadam, mądrym szeptem,o tym, że ja tylko, walczę o słuszną sprawę,
by czasem, pójść na aromatyczną kawę,

i zmyć z siebie, te podłe marginesy dnia,
to tak przecież, uczciwie się zawsze gra,
po jednym złym, nie można tracić tylu szans,na tak wielki i wspaniały romans.
Który jest, przykryty, kołdrą tanecznych kroków,
i daje tyle, nowych możliwości i młodych pąków,By ogrody, pachnących kwiatów rosły,i tą, szczerą przyjaźń w przyszłość niosły.
wiem, że nie ma, wiem, że już nic,jednak szukam wyznaczonych granic,
wiem, że nie ma, wiem, że już nic,jednak szukam słodkich winnic.
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaaaaooooooooooooooooo oooooooooooooooAaaaaaaaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaaaaooooooooooooooooo ooooooooooooooo

Gorączka w każdej chwili 25.08.2024 B.P.

Słona wściekłość, wciska się co dnia,
Skąd ona takie wiążące zaklęcia zna,
Porywa, jeden po drugim jak sęp
Pisklaki niewinne i ogranicza wstęp.

Szukasz pomocy z każdej strony.
Toną Twoje wyspy, świat jest mącony.
W szaleństwie szukasz pomocy,
Kto żywy a kto już tonący.

Gdzie biec i gdzie uciekać,
a może po prostu, już tylko czekać.
Co zabierać a co zostawić.
Jakie sprawy, już tylko strawić.
Rozmawiasz i bronisz wybrzeża.
Jednak cała zaraza się rozszerza.Upływa czas, sam przez palce,
tracisz całe plany w walce.

Stawiasz płoty i zakazy w pośpiechu.
Zastanawiasz się czasem o grzechu.
Porównujesz i składasz, do kupy myśli.
Czy to właśnie oni, czy inni przyszli.
Gdzie biec i gdzie uciekać,
a może po prostu, już tylko czekać.
Co zabierać a co zostawić.
Jakie sprawy, już tylko strawić.
Rozsypuje się grunt i łamie zasady.
Dociekasz kto dopuścił się zdrady.
Walczysz jawnie z całym systemem.
Misternie zaplanowanym gemem.

Dużo czasu jeszcze i dróg rozpatrujesz
Widzisz i każdej mądrości próbujesz
Nie wiesz już, komu ufać ze strachu.
Myślisz, jaki ciężar ten zrzucić z dachu.

Gdzie biec i gdzie uciekać,
a może po prostu, już tylko czekać.
Co zabierać a co zostawić.
Jakie sprawy, już tylko strawić.
Płomienie irytacji, sięgają już zenitu,
A fałsz, urasta co chwila do rangi mitu.
Wiążesz myśli i koniec z końcem,
A nowy początek powstaje ze słońcem.

Czekasz na wyrok, lecz nie dla siebie.
I pytasz ile jeszcze, będzie nowych dziur w niebie.
Czy nastanie rozwiązanie, dla wysp i świata?
Jaka będzie, teraz nową upiorna szata.

By huragan ustał, w tętniącej krainie życia.
A obłąkane myśli echa i jego odbicia.
Skonały same w sobie w jednej chwili.
I by wszyscy jak jeden w końcu odżyli.

Ref.Gdzie biec i gdzie uciekać,
a może po prostu, już tylko czekać
Co zabierać a co zostawić
Jakie sprawy, już tylko strawić

Stuka i walczy, tętniąc, rytmicznie serce,
jakiś nieznajomy, kłania się w podzięce.Gdzie biec i gdzie uciekać,
a może po prostu, już tylko czekać.

Gdzie biec i gdzie się kierować,
o zachodzie słońca i jak celować.
Z kim się bratać a z kim uciekać !By nie zostać i się nie piętnować !!
Szaleństwo i kara !!Szybkość i wiara !!!
Czas i zaraza !!!Tak się czasem zdarza !!!!!!
ooooooooooooooooo ooooooooooooooooooooouuuuuuuuuuuuuuuuuu uuuuuuuuuuuuuuuuuuooooooooooooooooo ooooooooooooooooooooouuuuuuuuuuuuuuuuuu uuuuuuuuuuuuuuuuuu

Jak długo będziesz 09.09.2024

Bezpowrotnie stracone, spojrzenie dnia.
Wciąż i na nowo, coś myśli na przód gna.
A codzienne tętno, zaciera dawne marzenie.
Może myślisz, że znów się tak zmienię.

Teraz widzę daleko, jak za oknem chlupie,
I nie ma pewności, w spękanej skorupie.
A Twoja skrytość, kruszy się w srebrny pył.
Każdy to wie, kto przeżył i tam już był.
Dotykasz pojedynczych wspomnień,aby zatrzymać każdy jasny promień,i trzymać przy sobie bardzo mocno,na czas w którym zrobi się chłodno.

Mimo ulewy, skrajnie zimnych łez,
Sama dobrze znasz i dobrze wiesz.
Skończył się, jedyny pojedynek skrajności.
W której, nie było miejsca dla wolności.

Opartej jedynie, na magnetycznej sile wrażenia,
I jednostronnej korzyści, a świat się zmienia.
Historia, wszystko zapisuje skrupulatnie.
Dusze, się skończyły, nawet gdy były bratnie.
Dotykasz pojedynczych wspomnień,aby zatrzymać każdy jasny promień,i trzymać przy sobie bardzo mocno,na czas w którym zrobi się chłodno.

Od teraz, niegdyś tętniące spojrzenia.
Idą, jedno po drugim, do spalenia.
Żal upada, na kolana a skromność moknie.
Nie wiem kiedy, prawda Cię dotknie.
Może wtedy, gdy cisza zapadnie.
A czas, to co najlepsze ukradnie.
Może wtedy, gdy zamilkną usta.
A przestrzeń, wokół będzie pusta,
mmmmmmmmmmmmm …………….mmmmmmmmmmmmm ………………….mmmmmmmmmmmmm …………….mmmmmmmmmmmmm ………………….

Skarby już bez koloru 11.09.2024

Jestem tuż obok, nieco rozmyty,
I czasem, kolorem przykryty.
Błyszczę na przemian, czernią i bielą.
Bo inne kolory, ze mną się nie dzielą.

Czasem moja biel, staje się zielona.
To chwilowa zmiana, cierpka strona.
Bo wtedy, migoczą gumowe koła.
Przykładam, chłodną rękę do czoła.
To taka siła, która wpycha kolory,
i uśmiecha się, tworząc silne pozory.
A gdy już uwierzysz, w ten świat,
poleje się, tylko czarno biały jad.

Teraz moja biel, czerwienią rozświetlona.
Jak wstyd przeszłości, staje się podzielona.
W romantyczny wieczór, rumieńców.
Zatrzymała, pragnienia odmieńców.

Nie bądź, tym, bardzo zaskoczona.
Wiara i potrzeba już wyłączona.
Możesz teraz, tylko pukać do drzwi.
I domagać się, czystej moje krwi.

Lecz, mętne skowyty, przepadną w czerni.
Teraz, rzeczywistość i czas są bierni.
Odrapany, z prawości i honoru.
Jako jedyny, nominowany do wzoru.
To taka siła, która wpycha kolory,
i uśmiecha się, tworząc silne pozory.
A gdy już uwierzysz, w ten świat,
poleje się, tylko czarno biały jad.

Tylko, przebudzenie ze snu cię uratuje,By zobaczyć, co tu się teraz znajduje.Wszystkie, przesyłane kolory to scena,jakiej w realu nigdy, po prostu nie ma.
Z trudem unikam, celu i przeznaczenia.
To już teraz, życie w około się zmienienia.Żegnajcie, wszystkie kolory przepiękne.
Dziś, z tej pułapki, w końcu ucieknę.
To taka siła, która wpycha kolory,
i uśmiecha się, tworząc silne pozory.
A gdy już uwierzysz, w ten świat,
poleje się, tylko czarno biały jad.
Obietnice w kolorach zaklęte.jedno życie czernią pęknięte.
Sens próbuję uchwycić pryzmatem.wnet wszystko staje się dramatem.
Uderzam w kolory ………….….Znów szał i pozory ……………...
Widzę krew i ślad …………………….Gdzie ten świat ………….… !!!!!
Aaaaaaaaaaaaaaaaaa Aaaaaaaa AaaaaaaaOooooooooooooooo UuuuuuuuuuuuuuuuAaaaaaaaaaaaaaaaaa Aaaaaaaa AaaaaaaaOooooooooooooooo Uuuuuuuuuuuuuuuu


Płonąca rzeczywistość 14.09.2024
Żyj jak owca lub baran.
Bez oczywistych starań.
A kierunek ci wskażą,
I miłością zgrozy porażą.

Rozdygotane pola, nieznanej przyszłości.
Wbijają się krzykiem w niewinne kości.
By oddychać cierpieniem milionów.
Bezrozumnych pragnących klonów.

Drepczących, wciąż, ten sam rytm co dnia.
Z wyłączonym umysłem, nieoderwanym od dna.
Przez manipulację i ślepą wiarę w prawość,
Która od dawna ma wypalone sumienia i nie ma dość.

By wciąż brać, do sakwy, nawet ostatnie talary.
Od pragnących, wierzyć, że to ważne sprawy.
I gdy, szpitalne łzy, kruszą serce by przeżyć,
To mimo nadziei, trzeba się twardo zderzyć.

Bo i tam, zostaną też wyssani z monet złotych.
A ta siła, pazerności, powieli ilość głodnych.
Mimo uśmiechniętych zapewnień i miłych słów.
Będą działać, wytrwale wciąż i znów.
Tak aby w kieszeni, echem hulała pustka.
A gdy miedź, długiem zabrzęczy, biała chusta.
Poddasz się, bez walki, cały bezradny,
I poczujesz, już ten swąd cmentarny.

Teraz jeszcze, odzienie zedrą i sprzedadzą.
Wciąż chlubiąc się, groteskową przewagą.
I na koniec wietrzności policzą skrupulatnie.
Przecież tak jest, tu nikt nic nie kradnie.

Żyj jak owca lub baran.
Bez oczywistych starań.
A kierunek ci wskażą,
I miłością zgrozy porażą.

Szept delikatny aromatów 15.12.2024 D. law.

Delikatność puchu piór, tuli każdy ruch.
W doskonałość, jaka płynie teraz tu.
Jeden po drugim, krok, zdradza zamiary.
Ukrytych, głęboko zdań, starych jak świat.

Unosi się, lekka aura, złocistych odcieni,
Malujących na twarzy, krzyczące rumieńce.
O odzyskanej, wolności w zamkniętej,
Przestrzeni tanecznie, radosnych póz.Te dłonie, i oddech miękki,
Ruch powietrza, bez słowa.
Te dłonie, i oczy zamknięte,
Szept dotyku, bez słowa.

One od teraz, pragną trwać, w tym rytmie.
By cieszyć się, chwilą pełną energii.
Buzujących kształtów, obojga dusz,
Które kołyszą przestrzenią tu.

By trwać, w zaklętym podmuchu,
Magicznych ruchów, każdej chwili.
Zbierających uśmiech i wyjątkowy czas,
Podarowany, w jednej chwili dnia.

Te dłonie, i oddech miękki,
Ruch powietrza, bez słowa.
Te dłonie, i oczy zamknięte,
Szept dotyku, bez słowa.

Porusza wyobraźnię, na styku nut,
Gdy w obrocie twoje włosy lśnią.
A skrzypiąca, podłoga się unosi,
by dotrzymać kroku westchnieniom,

Budzących, nieco strachu i grozy,
w rzeczywistych, tanecznych iskrach,
Wahających się pomiędzy snem,
a realnym aromatem gorącego słowa.Te dłonie, i oddech miękki,
Ruch powietrza, bez słowa.
Te dłonie, i oczy zamknięte,
Szept dotyku, bez słowa.

Delikatność i płomień ………..
Sen i słowa …………………
przestrzeń i rumieńce ……………
Czas i magia ………………

Kłaniają się w podzięce …………..
Uuuuuuuuuuuuuuuu Uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
Oooooooooooooooo Ooooooooooooooooooo
Aaaaaaaaaaaaaaaaa AaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaAtmosfera dłoni 13.12.2024 D. law.

Każdy obrót podrywa lśniące liście,
Które unoszą się jak srebrna mgła,
Wśród pachnących wiosennych kwiatów ,
Nad poranną łąką, żywych emocji.

A chwila czuwa jak cień by dać przestrzeń.
Pachnącym kwiatom, i rozwinąć się,
I podążać za każdym cichym ruchem,
By zdążyć na czas za głodnym oddechem.

Wiatr i zapach, rosy mokrej,
Czule dotyka, aury złotej.
A wirujące, emocje płyną,
I atmosferę, magiczną czynią.

Tak właśnie, pojedyncza czysta nuta ,
Kreuje przyszłość, jak zaklęta melodia,
W rytmicznej składance, łączy w sobie dźwięki
Przenikając całość kwiatostanu, melodią.

A wtedy, wibracje przenoszą się do środka,
Dając, rezonans łączący zmysły w jeden strumień,
Świetlistych połączeń, rzucających ten cień,
Który daje, drżenie aksamitnych dłoni.

Wiatr i zapach, rosy mokrej,
Czule dotyka, aury złotej.
A wirujące, emocje płyną,
I atmosferę, magiczną czynią.

Teraz tylko wytrwać w delikatności aksamitu ,
By łąki z poranną mgłą, rosą się nie pokryły,
A kwiaty, wiosnę ciepłymi promieniami sławiły,
By tulić do siebie, wykrzesane wulkany energii.

Jedynie muskającym, wietrzykiem spojrzeń,
Tak aby, chwila, brzmiała w uszach czysto.
A trwała tak długo, jak kolorowy sen,
Z najlepszych chwil, złapanych w życiu.

Zaklęty, w jednej chwili dnia, oddech,
przy każdym obrocie, łączy rosę z kwiatów,
z dźwiękami, płynących tuż przy doznaniach,
które mgłą, okrywają sens tego spotkania.Wiatr i zapach, rosy mokrej,
Czule dotyka, aury złotej.
A wirujące, emocje płyną,
I atmosferę, magiczną czynią.

Jedwabne dłonie ……………
Żywe emocje ……………………
Rosa poranna …………………..
Czyste spotkania ……………….


Energia w podwójnej przestrzeni 17.12.2024 D. law.

Już leci, i wznosi się, wśród promieni.
A jej twarz, delikatne się rumieni.
Czasem pamięta, a czasem się zapomina.
I powstaje, scena jak z dobrego kina.

Gdy pyszna, zabawa, w tonacji się skrywa,
Niekiedy, na chwilę, się wolnoć wyrywa.
Tuż po tym, jak szkło, smak przemienia,
Cała wokół, wiruje szalona ziemia.
To, taka jedyna, gorąca chwila,
gdy, cały świat się pochyla
w szalonej, tańcem scenie,
z dobrym, zakończeniem !

Nie ma już, granic zielonych na dłoni ,
Jedynie, gorący rytm, przy skroni,
Pędzi do przodu, jak dzika gazela ,
Chodź dziś, na polowaniu, nikt nie strzela.

To wyścig trwa, na spojrzenia.
Raz po raz, w obrót się zmienia.
Energia wiruje, w wolnej przestrzeni,
Tam już, nikt słów nie odmieni.

Bo cała, jest wypełniona, wdzięcznym ruchem,
I tak silnym, i wolnym, młodym duchem.
Aby spełniać się, w kryształowych dźwiękach,
I całą moc, trzymać, kołyszących się rekach.To, taka jedyna, gorąca chwila,
gdy, cały świat się pochyla
w szalonej, tańcem scenie,
z dobrym, zakończeniem !

Mmmmmmmmmmmmmmm mmmmmmm
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa Aaaaaaaaaaaa
Mmmmmmmmmmmmmmm mmmmmmm
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa Aaaaaaaaaaaa


Tytuł: Smak lodowca w cieniu 01.01.2025 T. - K.

Każdy mur, gdzieś się kończy.
Ale nie ten !
Każdy lód, się kiedyś stopi.
Ale nie ten !

Twoje zamiary, są twarde.
Twoje słowa, kuszące.
Twoje ciało, do wynajęcia.
A Twoje serce, jak lód.

Każdy mur, gdzieś się kończy.
Ale nie ten !
Każdy lód, się kiedyś stopi.
Ale nie ten !

Czysta sprawa, to ta,
jak zakup, egzotyczny owoców,
Jak jeden kęs ,
Podczas, głodujących miast,

Słodyczą przykryty, cały sens,
Sprawia, że błądzisz nawet za dnia,
Chodź, byś nawet prawem był,
Skłamiesz najbliższym, by dalej żyć,

Każdy mur gdzieś się kończy
Ale nie ten !
Każdy lód się kiedyś stopi
Ale nie ten !

Rozejrzyj się, wokół siebie,
On, teraz będzie, o wodzie i chlebie,
To nie jest, łatwa sprawa ,
On, to nie następną kawa ,

Odpuść, chodź jeden raz,
By wystygł, ten gorący czas,
Który pali, wszystkich nas,
I spokój, i cały, ten hałas.

Każdy mur, gdzieś się kończy.
Ale nie ten !
Każdy lód, się kiedyś stopi.
Ale nie ten !

Co tam, w tobie, tak drzemie,
Że podrywa, w okół ziemię,
Bolesna pustka, nic nie mieć,
A złudna, wciąż ich chcieć.

Aaaaaaaaaaaaaaaaaa Uuuuuuuuuuuuuuu
Uuuuuuuuuuuuuuu Aaaaaaaaaaaaaaaaaa
Ooooooooooooooo Ooooooooooooooo
Mmmmmmmmmm MmmmmmmmmmTwój smak 31.12.2024

Bez wahania, w świetle dnia,
Pęka, nabrzmiała skorupa.
Kto to kiedyś, poczuł i zna,
Wie, jak smakuje, taka zupa.

Pełna słonych, doświadczeń z bliska,
Przelewa się, z miejsca na miejsce,
Chodź piękna, i gładka miska,
Skręca mocno, po łyku w kiszce.Już, już, smak oznajmia siebie,
dając czasem, czyste spełnienie,
a czasem, tylko mówi niebie,
by nadal czuć silne cierpienie.

Wydawało by się, że za jednym haustem,
Można przełknąć, całą jedną próbę,
I mieć nowe, doświadczenie z rusztem,
Lecz kwaśność, skacze do gardła dając nudę.

A Następne podejście, do łyżki cierpkiej,
Staje się na pozór, pięknym dziełem,
Lecz, popychającym do lepkiej,
Pułapki, która jest arcydziełem.Już, już, smak oznajmia siebie,
dając czasem, czyste spełnienie,
a czasem, tylko mówi niebie,
by nadal czuć silne cierpienie.

Mistrzowsko, wybitnie ostrego smaku,
Że ta forma, to jedynie aromat wyobraźni,
Nigdy niespójny, z szczypta, upojnego maku,
Pozostawia, tylko czułe miejsca kaźni.

Tak słodkie i szczere, że duszą oddech,
Swym, jednobarwnym celem,
I nieskromnym, spojrzeniem, daje orzech,
Nie do skosztowania, i otruty helem,

By śmiać się, ze spotkania, tego smaku.
A duszę, zatracić, bez końca swoją,
Nic nie pozostaje, mój biedaku,
I żadne smaki, tej goryczy nie ukoją.

Twój smak ……………….
Rozlana zupa …………………
Uśmiech bez końca ……………
Czyste cierpienie …………………..

Uuuuuuuuuuuuuu Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
Uuuuuuuuuuuuuu Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
Uuuuuuuuuuuuuu Oooooooooooooooooo
Uuuuuuuuuuuuuu Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa



Zerwane połączenia 23.03.2024

Gdy czas, zagląda ci prosto w oczy,
I trzeba będzie, wielki bój stoczyć,
Klękasz, i pragniesz, mylić się, chodź raz.
Gdy znów wpadnie któryś z was,

Że to tylko, jeden, przypadek a nie sidła,
A cała moralność, wnet szybko znikła.
Bo lepkość powiązań, zabiła piękno,
I odbiła wewnątrz swoje gorzkie piętno.

Za pierwszym razem, wstaje nowy dzień,
poszukaj, dobrych rozwiązań, i się zmień.
Za pierwszym razem, wstaje nowy dzień,
poszukaj, dobrych rozwiązań, i się zmień.

Teraz, niech milczą wszystkie skały świata,
Bo właśnie, na zawsze tracisz siostrę i brata.
I nie ma, żadnego, dobrego tłumaczenia,
nie będzie też, żadnego już wybaczenia.

Wiem, że chcesz, być na czele każdego dnia,
ale to właśnie, wtedy sięgniesz do samego dna.
Bo kto, i jak, mógłby, cię teraz powstrzymać,
aby dalej już tego postępowania nie odkrywać.

Za pierwszym razem, wstaje nowy dzień,
poszukaj, dobrych rozwiązań, i się zmień.
Za pierwszym razem, wstaje nowy dzień,
poszukaj, dobrych rozwiązań, i się zmień.

Ochłoń szybko cała, od razu z samego rana,
przecież jesteś, taka piękna, jak dama.
nie szukaj, już nowych splotów, do sieci.
wiem, że tylko to, cię zawsze kręci.
Patrz uważnie, teraz, prosto przed siebie,
i jak stąpasz, bo kto, Cię wygrzebie,
z pasków ruchomych, które sama sypiesz.
teraz już, niestety, się nie wymkniesz.

Mmmmmmmmmmmm mmmmmmmmmmmm
Mmmmmmmmmmmm mmmmmmmmmmmm
Uuuuuuuuuuuuuuu uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
Uuuuuuuuuuuuuuu uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
Słodki miraż 11.11.2024 Zrobione
Jestem tu, i postaraj się nie skruszyć cienia,
Który wybacza, teraz tylko, ciemną noc.
Cichy brak akceptacji, mojej obecności.
Teraz oddycham, gdy jesteś tu gdzie ja.

Czy czujesz, jak skrada się strach,
I obejmuje, każdą pojedynczą myśl.
By ulepić, dla siebie, dobrą strawę,
Która wydrze, spokój jaki masz.

Między, głębokim cieniem a nocą,
te myśli, wciąż, ochoczo łopocą.
Między, głębokim cieniem a nocą,
te myśli, wciąż, ochoczo łopocą.

Nie wierzę, że tak może ciągle być,
Iż wszystko, jest po to, aby nie dać nic.
I skraść, tylko to, co najsłodsze,
W sobie, do dziś jeszcze mam.

Tylko dla siebie, i swojej krainy.
Nie patrząc, na to ile, krzywd rozrywa,
każdą chwilę, bez obietnic przyszłości,
która mogłaby całość zawsze budować.

Między, głębokim cieniem a nocą,
te myśli, wciąż, ochoczo łopocą.
Między, głębokim cieniem a nocą,
te myśli, wciąż, ochoczo łopocą.

Stoję twardo, w jednym miejscu ,
Gdzie krew, płynie strumieniami.
A czas, ukrywa się, za złudzeniami,
Czystej wiary, z kryształach słów,

Które podpowiadają, że się zdarzy,
ten jeden czas, który, razem uniesie nas,
ku drogom, jakie w głowie wciąż tkwią,
nie patrząc, na to, że wciąż to miraż.Między, głębokim cieniem a nocą,
te myśli, wciąż, ochoczo łopocą.
Między, głębokim cieniem a nocą,
te myśli, wciąż, ochoczo łopocą.

Ukryty zgiełk po zmroku 28.10.2025

Jadąc przez śpiące miasto,
Przyodziane płaszczem nocy,
Znikają wszystkie pejzaże,
A percepcja, jest ciut niżej.

Stawiam krok, a głowa i oczy,
Wciąż pracują, dość żywo,
Starając się, dostrzec spójność,
W alejkach lekko doświetlonych.Zatapiam się, całym sobą cichą toń.
Teraz tylko proszę, już mnie chroń,
Tylko czasem, odgaduję kształt nocy,
i nie chcę tu być wciąż tak obcy

Dawny blask, czułego dnia,
Bijącego i tętniącego ruchem,
I pogonią, za upatrzonymi celami,
Które wciąż, pulsują po zmroku.

Powoli dalej zagłębić się,
W spokój, jaki otacza mnie,
W każdym, nieodkrytym zakamarku,
Przyprószony bladym światłem,

Sączącym się, z wysokich latarni,
Ukrytych wśród soczystych liści,
Z niemych drzew stojących w rzędzie,
Tuż przy spokoju i milej ciszy.Zatapiam się, całym sobą cichą toń.
Teraz tylko proszę, już mnie chroń,
Tylko czasem, odgaduję kształt nocy,
i nie chcę tu być wciąż tak obcy

Próbuje zrozumieć, co w głowie jest,
Gdy opada na dno, zgiełk i wrzask,
Umocowany do praw, zawartych w dniu,
I tęsknię, do pejzaży spod płaszcza,

Który daje, nieco świeżego ukojenia,
swą ubogością i tajemniczą ciszą,
Która utula, zmysły i leczy łagodnością,
Zburzoną krew, jasnym światłem nocy.

Zatapiam się, ………………..
Teraz tylko proszę, ……………..
Tylko czasem, ………………..
wciąż tak obcy ……………………..

Żywy galop w ciszy 23.11.2025

Gdy oddycham, spopielona rosą,
Poranek, zamienia się południe.
A chłód, sypie w oczy piachem,
Ostrym, tak jak ostrze brzytwy.

Mimo to, wciąż żyje wśród traw.
Niewidoczny, i małostkowy owad.
Tkwiąc, w przekonaniu o sobie,
Że każdy następny ruch, ożywi sny.


To teraz, klęczę sam dla siebie,
By zawsze, nie być w potrzebie,
I ściskam, obie czyste dłonie,
Wiedząc, że żadnej łzy nie uronię.

Obserwuję, z niska cały świat.
Układam, na nowo, myśli jak skrzat.
By nikt, się nie dowiedział już,
Jak trudno, z marzeń zbić kurz.

Odwracam promienie, mojego słońca.
Aby pryzmat, rzucił nieco kolorów,
Na te wydeptane ścieżki, w gaju,
Rozmaitych, wygasłych pragnień.

To teraz, klęczę sam dla siebie,
By zawsze, nie być w potrzebie,
I ściskam, obie czyste dłonie,
Wiedząc, że żadnej łzy nie uronię.

A ruch stawia, wielkie przerażenie,
By nie spłoszyć, stada koni śniadych,
Które w swym galopie, mogły by,
Zbudzić, ze spokojnych traw, żywioł,

Palących płomieni, energii odczuwania,
Bliskich i dalekich, początków dróg !
Tak, teraz spokojnie ułożonych, i cierpliwych,
Umoszczonych, wśród zielonych traw,

To teraz, klęczę sam dla siebie,
By zawsze, nie być w potrzebie,
I ściskam, obie czyste dłonie,
Wiedząc, że żadnej łzy nie uronię.

Teraz odkurzam, popiół po porannej rosie,
By nadal, wszystkie liście, lśniły zielenią.
A dorodne łodygi, niosły swój kwiat.
I dzieliły się, nasionami w dobrym smaku.

Nie pamiętając strachu, dzielącego czas.
Na przeszły i przyszły, składany w ofierze,
Cichej nadziei, i powrocie, żywych narodzin,
Pokolenia, zbudowanego, na jasnych wartościach.

Mały jak skrzat ,.........
Spłoszone konie .........
Ziarno traw ,..........
Promienie słońca ,..........






Pokolenia w kolorach dawnych lat.02.02.2026Pokolenia w kolorach dawnych lat.
Czy pamiętasz jeszcze ten ślad ?Który rysował się, przez cały czas,By dziś, powitać, wszystkich was
Opowiem wam w dwunastu odcinkachJakie to zadania będą do rozwiązania.
A oto i one:
Stylizacja Sali na lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte.
Uroczyste otwarcie – dansing.
Smaki dawnych lat.
Kamera! Lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte! Akcja!
Śpiewaj i tańcz jak w latach siedemdziesiąte i osiemdziesiąte.Zabawki sprzed smartfona.
Wakacje w stylu dawnych lat.
Zabawy jak z dawnych lat.
Kino za grosik filmowe podróże w czasie.
Muzeum z dawnych lat.
Moda spod lady szycie, styl i wspomnienia.
Teatr z dawnych lat.
Pokolenia w kolorach dawnych lat.Czy pamiętasz jeszcze ten ślad ?Który rysował się, przez cały czas,By dziś, powitać, wszystkich was

Tuż po dźwięku 25.01.2026 MarinaNuta za nutą, dźwięk przy dźwięku, Czuwam, cała gotowa w sobie, By wszystkie wibracje, oddać w przestrzeń, Każdym, najdrobniejszym ruchem. 
Tak czuję, - jak brzmią z harmonią, Wszystkie takty, każdej melodii,Bo staje się, kluczem i duchem, Który przenika, i łączy się, z dotykiem uczuć.
Zamykam oczy, i tylko czuje. Jak rozpływa się, dźwięk po ciele. Podrywa i czule zachęca, wyobraźnię, By znów, stać się, tylko muzyka. 
A dźwięki, wciąż wirują, wokół mnie,Tuląc każdy ruch, jak matka dziecięI ogarnia mnie, wachlarz pięciu linij ,Ułożonych zgrabnie, tylko dla mnie, 
I kreskę, moje ruchy, w świetle. By cień, wciąż, zazdrościł blasku, Który bije z emocji, jakie mój ruch,Rozdaje, w każdej, tętniącej chwili. 
Zamykam oczy, i tylko czuje. Jak rozpływa się, dźwięk po ciele. Podrywa i czule zachęca, wyobraźnię, By znów, stać się, tylko muzyka. 
A gdy tylko, ciche echo, same zostaje, Wciąż pragnę czuć, pojedyncze dźwięki,I napełniać, swe myśli, podążaniem, Do światła, które buduje, mój taniec,
a Który płynie, spójnie z szeregiem akordów. Aby wciąż, kłaniać się, każdemu z nich,I tworzyć, nowe figury, z czystych emocji, Dla oczu widzów, spragnionych czułości. 
Zamykam oczy ..……………........I czuję ..……………........Rozpływam się ..……………........Jestem muzyką ..……………........I każdym dźwiękiem ..……………........
Wszystkie te one są 01.01.2026

Biegną myśli, same tuż obok mnie.
Staram się, widzieć, ale nie patrzeć,
By ich nie spłoszyć, w swym istnieniu,
Tylko czytać, po cichu każdą z nich.

Niektóre, ochoczo mnie zaczepiają,
A te inne, w ogóle, się nie przyznają.
Chodź każda z nich, chce być moja,
To są odrębne, i ze swoim prawem.Tu i tam, ja je wszystkie znam.
Blisko i daleko, skąd to echo ?
Dzielę i wybieram, myślę i otwieram.
Składam i układam, daje i zabieram.

Jak o nich mówić, i komu czytać.
Aby nie zbłądzić, w gąszczu spraw.
Jakie tłoczą się, tuż przy wyjściu.
I oznajmiając swoją gotowość do światła.

Czy powinny iść, parami na świat ?
Czy tylko, pojedynczo się pokazać ?
A może schować, jedyny klucz,
I zatrzymać, je tylko dla siebie ?Tu i tam, ja je wszystkie znam.
Blisko i daleko, skąd to echo ?
Dzielę i wybieram, myślę i otwieram.
Składam i układam, daje i zabieram.

Czy te pytania, to czyste odpowiedzi ?
Bo skąd wiedzieć, jak postąpić.
By ten czas, nie okazał się sędzią.
A całe rozmyślania, gorzkim wyrokiem.

Czy jest rozwiązanie dla myśli ?
By klucz, nie stał się przyczyną,
Rozprawy, pomiędzy otwarciem ,
A bezpiecznym zamknięciem.

Tu i tam, ……………………….
Blisko i daleko, …………….
Tu i tam, ……………………….
Blisko i daleko, …………….

Przeganiasz znowu być 12.12.2025 D. Law

Masz teraz, wilgotne ręce ,
A całą głowę, w rozterce,
Nie wiesz jak, to będzie,
Gdy strach, cię obejdzie,

A już czujesz, jak to jest,
Gdy co dnia, istnieje tyle łez.
Nie ma chwili, wytchnienia,
By nie znikały, marzenia.

To oczy, które wciąż widzą,
I się tego bólu, nie wstydzą.
Jedynie, wciąż, się napełniają,
Kroplami, życia i echo oddają.

Nawet, gdy od nowa planujesz,
I czujesz, że się wreszcie odkujesz,
To tak trudno, ten rytm złapać,
Aby radości, wciąż nie udawać.

Pochlasz głowę, tak nisko,
By być, ciałem bardzo blisko,
Wszystkich wydarzeń, dla ciebie.
I czuć się, chodź trochę jak w niebie.

To oczy, które wciąż widzą,
I się tego bólu, nie wstydzą.
Jedynie, wciąż, się napełniają,
Kroplami, życia i echo oddają.Pozwalasz, roztaczać dookoła,
Nadzieję, jakby była to szkoła,
Która nauczy, cię na nowo żyć,
I planować, to jak znów, sobą być.

W poznawanej, czystej przestrzeni.
Pełnej wiary, że już się nie zmieni.
A obraz i oczy, się życzliwie ustoją ,
I wszystkie myśli, czule cię ukoją .

Wilgotne dłonie ,..............
Niewyczerpane nadzieje ,..........
Czyste krople ................
I stracone marzenia .........…uuuuuuuuuuuuuuuuuu oooooooooooooooooaaaaaaaaaaaaaaaaa uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu oooooooooooooooooaaaaaaaaaaaaaaaaa uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu



Gdzieś drzemie siła złota 15.12.2025

Aaaaaaaaaaa mmmmmmmmmmmm
Aaaaaaaaaaa mmmmmmmmmmmmGdy, z nieba spada gwiazda,
I jest, w szczerozłotej, koronie,
To myśli wszystkie, się zbierają,
I tak silnie, pulsują w głowie,

I walczysz z nimi, by milczeć,
Po każdym oddechu, z głębi siebie,
By nie spłoszyć, niezwykłej chwili,
Która kipi, emocjami po brzegi.

Siła i moc, dotyka czule, zmysły,
Rozrywając myśli, które przyszły,
I wciąż, napełniając, kielich słodki,
Który, broni się, od każdej kropli !ooooooooooooooooo aaaaaaaaaaaaaaaaaa !!!!

Te huragany, gorącej energii trwają,
Tuż za chłodną, kurtyną wartości,
Która wciąż, chroni każdy krok,
By nie zbrukać, czystej historii,

Pomimo, ostrym, pragnieniom dnia,
To wciąż, harmoniczna cisza, trwa,
A jej postumenty, wciąż mocne,
I silnie, w swych zdrowych posadach.

Siła i moc, dotyka czule, zmysły,
Rozrywając myśli, które przyszły,
I wciąż, napełniając, kielich słodki,
Który, broni się, od każdej kropli !Uuuuuuuuuuuuuuuuu aaaaaaaaaaaaaaaaaa !!!!

Ten blask, złota i jego światło,
Jest, tak rzeczywisty i kuszący,
Że te, opanowane zmysły, parują !
A ich wartości, są naprężone.

Mimo to, zaciskam, czułe usta,
I zamykam, wszystkie te zdania,
By nie skraść, tego co za kurtyną jest.
A zatapiam się, w gorącym milczeniu.

Uuuuuuuuuuuuuuuuu aaaaaaaaaaaaaaaaaa !!!!
ooooooooooooooooo aaaaaaaaaaaaaaaaaa !!!!
Uuuuuuuuuuuuuuuuu aaaaaaaaaaaaaaaaaa !!!!
ooooooooooooooooo aaaaaaaaaaaaaaaaaa !!!!

mmmmmmmmmmmm mmmmmmmmmm

One gdzieś nadal są 26.12.2025

Czule słucham, każdej chwili,
W której, się czasem, zjawiasz
I długo, w ciszy, stoję sam,
By oddechem, nie spłoszyć jej.

Tylko, ten jeden raz, chce być,
Tą jedną chwilą, wśród innych,
By nie stać się, tak samotnym,
Pośród czasu, który odpływa.


Między, cichym spojrzeniem, a snem,
Odczuwam, zamiany z każdym dniem,
Między prawą droga, a marzeniem,
Odczuwam mało, poza cierpieniem !!

Teraz, tylko echo, do mnie szepce,
O tym, jak, mogło by być, słodko,
Przez ten, magnetyczny moment,
W którym jesteś, tak prawdziwa,

Jak ciepły deszcz, w słoneczny dzień,
Który teraz, wciąż jest mokry przez łzy,
Bo mimo chwil, które wciąż trwają,
To brak w nich, kolorowych dźwięków.

Między, cichym spojrzeniem, a snem,
Odczuwam, zamiany z każdym dniem,
Między prawą droga, a marzeniem,
Odczuwam mało, poza cierpieniem !!

Wracam, do tych chwil, w których brzmią,
Dźwięki, tworząc melodie, ze wspomnień,
Układając, pojedyncze refleksje, w treść,
Tak aby całość, chciała nadal istnieć.

I słowa, mogłyby, się prawdą stać,
A chwila, nadal trwać, wypełniona tobą,
Bez warunków, i przeszkód oczywistych,
Burzących, potrzebę budowy nowego.

Między, cichym spojrzeniem, a snem,
Odczuwam, zamiany z każdym dniem,
Między prawą droga, a marzeniem,
Odczuwam mało, poza cierpieniem !!aaaaaaaaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaaaaaaa !!!
oooooooooooooooo oooooooooooooooooo !!!!
aaaaaaaaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaaaaaaa !!!
oooooooooooooooo oooooooooooooooooo !!!!

Zaproszenie na 20.03.2026
Oto nadchodzi, kolorowy, wielki czas,Aby powitać, znów wszystkich was,Więc, nie poskąpię już, żadnych słów,I informuje, jak potoczy się znów,
kolej rzecz,y właśnie, w tym dniu.Otóż, poznamy jednego, a może kliku,Gości, wcale nie świadomych,ale wkrótce, przyjaciół wzorowych.
Bo ona powiedziała, a ta znów, się śmiała !Bo on jest taki, a czasem tak, byle jaki !Bo za mało, bo za dużo, więc co jest !Bo ja, bo on, bo wszyscy są, jednak tu !
Miejsce, przecież, już dobrze znacie,Tam właśnie, się wszystko odbędzie,Na początku, wielkie przygotowanie,wstępne próby i nieśmiałe granie,
A gdy dostawca, wspaniały przywiezie,i doda, nieco smaku, naszej imprezie,To każdy, nieśmiało, w szkło zerknie,a światło, nieco, już trochę zblednie,
Bo ona powiedziała, a ta znów, się śmiała !Bo on jest taki, a czasem tak, byle jaki !Bo za mało, bo za dużo, więc co jest !Bo ja, bo on, bo wszyscy są, jednak tu !
Będzie też, jedna ważna przemowa,aby ta zabawa, dziś była dość zdrowa,Nie zabraknie, dzikich niespodzianek,i na pewno, tych pełnych szklanek,
Gdy już każdy, się w klimat wtopi,To i dobrą, karaoke się też zrobi,By parkiet stał się, dość przyjazny,a każdy był jednakowo ważny !!!
Bo ona, ……………...Bo on, ………………Bo za mało, ………………Bo ja, ………………
mmmmmmmmmmmmmmmm oooooooooooooooooooooaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa ooooooooooooooooooooommmmmmmmmmmmmmmm oooooooooooooooooooooaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa ooooooooooooooooooooo


Zaproszenie w dzień 20.03.2026
najpierw, się trochę wahają,a następnie, po cichu odmawiają,a gdy, przychodzą, to się boczą,bo myślą, że wszyto, wolno nocą,
to skromna impreza, na parkiecie,i nikt, jej nie zamieniani, na świecieby w ten dzień, nie być tu z nami,i bawić się, wszystkimi kolorami,
Tańczę i tańczę, a ty, pacz na mnie,widzisz, jak robię to, wciąż zgrabnie,Tańczę i tańczę, a ty, pacz na mnie,widzisz, jak robię to, wciąż zgrabnie,
każda chwila, każdy dźwięk, śpiewabo tu nikt, się na siebie, nie gniewadobre słowo, i płyn, wciąż się nalewaraz z prawa, to znowu z lewa
ktoś, znowu zmienia, szalone rytmy,a jeden, wciąż, rozwiązuje logarytmy,ta droga, jest zwykle, nie znana,ale zawsze, zabawa jest udana
Tańczę i tańczę, a ty, pacz na mnie,widzisz, jak robię to, wciąż zgrabnie,Tańczę i tańczę, a ty, pacz na mnie,widzisz, jak robię to, wciąż zgrabnie,
mmmmmmmmm mmmmmmmmmmm mmmmmmmmoooooooooooooo oooooooooooooooo ooooooooooooommmmmmmmm mmmmmmmmmmm mmmmmmmmoooooooooooooo oooooooooooooooo ooooooooooooo




Taca królewska 11.02.2026Co teraz, siostro będzie, Co teraz, bracie wejdzie, Przyszła, ta jedna chwila,Że portfel, się uchyla, 
Pytasz, za ile, te bilety,A czy ważne, są monety,Gdy, takie grono się zbiera, tu każdy lewel, się zaciera, 
Rzuć, pięć dych, na stół dębowy, Lecz jeszcze, nie będzie rozmowy, Więc dodaj, bez pytania, trochę grosza,Te siedem dych, a nie pójdzie do kosza 
Za te papiery, jaja się kupi, I żurem podleje, bo każdy lubi,Gdy po gorącym, chłód poczuje, A głowa, nieco szumem, zawiruje,
Ponoć, i wybór będzie w gazie, Gdy, zakręcisz się, w naszej bazie,Więc teraz, krótko, sprawa się ma, Każdy, do wtorku, niech papiery da.
Rzuć, pięć dych, na stół dębowy, Lecz jeszcze, nie będzie rozmowy, Więc dodaj, bez pytania, trochę grosza,Te siedem dych, a nie pójdzie do kosza 
myślisz też, o godzinie pewnie !To, ta, osiemnasta, znów wejdzie,a kto żyw będzie, to niech na kwadrat,wbija wcześniej, a będzie kamrat
i Zasili, pomocnym, ramieniem swym,a robota, pójdzie sama, jak w dym,A jeśli masz, jakieś wątpliwości,Daj innym trochę więcej wolności


Tak blisko już jest 29.12.2025

Słucham, wiatru za płotem,
Który, tak pięknie brzmi,
Zabierając, wszystko co złe,
Na krańce, dalekich pól.

I chłodzi, wszystkie myśli,
z nadzieją, że każdy zrozumie.
Szum liści, i świst konarów,
i w śród nagłych oczekiwań.Szum i słowa, dzielą każdego z nas.
Wiatr i droga, czule pokazuje czas.
Gdzie znikną, wszystkie krajobrazy.
A ślepcy czują, pachnące zakazy.

Układa się, chytrze by dać szybkość,
Przenikania, przez każde słabości,
i rozpoznawać, jak dotrzeć do celu,
W każdym jego, skrytym westchnieniu.

By osączyć, całym sobą, każdy ruch.
Nawet wtedy gdy, brak żywej akceptacji,
Przez, czystą prawość i surowe słowa.
Gromkiego, sprzeciwu wszystkich z nas.

Przy każdej sztachecie, słodkich kłamstw.
Rozlegają się, ciche myśli, wśród nas.
Nie znamy już, przyszłych dni,
chodź każdy z nas, o nie walczył, do krwi.

Szum i słowa, dzielą każdego z nas.
Wiatr i droga, czule pokazuje czas.
Gdzie znikną, wszystkie krajobrazy.
A ślepcy czują, pachnące zakazy.Tylko on, który wciąż wieje blisko,
a jeśli zdołasz, to wyciągnij dłoń,
przez sztachety, codziennych spraw,
i złap, ten jedyny, zachodni powiew,

aby wciąż, utrzymać się na drodze,
i iść, wprost przed siebie, z przekonaniem,
że gdzieś jest, stabilne podłoże dni
by na nich, posadzić własne słowa.Szum i słowa, dzielą każdego z nas.
Wiatr i droga, czule pokazuje czas.
Gdzie znikną, wszystkie krajobrazy.
A ślepcy czują, pachnące zakazy.

Rozumiesz gdzie jesteś? !!!!!!!!!
Czujesz powiew kłamstw? !!!!!!!!!!!!!!!
Czy wiesz jakie to dni? !!!!!!!!!!!!!
Czy już gdzie twój cel? !!!!!!!!!!!!!!

oooooooooooooooooo aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
uuuuuuuuuuuuuuuuuu aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
mmmmmmmmmmmm aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
mmmmmmmmmmmm mmmmmmmmmmmm


Słucham ze zrozumieniem 24.02.2026 AaZzGdy tak słyszę, słowa z głębi ciebie,
Staram się, przyjąć, wszystko do siebie,
i nasiąkać, jak sucha, niebieska gąbka,
by trzymać, emocje z dekla, ciut jak snopkatak, by zrozumieć do cna, jak jest co dnia,i nie pamiętać, już nic, co znam z dna,A wciąż, podejmować zadnia godnie,bo wiem, że zawsze, będzie cudnie.
To ta chwila, ona już jest bliskoby obudzić, siłę i ogniskoTo ta chwila, ona już jest bliskoWiem, że będzie, gorąco i czysto
Mów do mnie, ja staram się tu być,
Przyjmować słowa, i w zgodzie żyć,Nawet gdy na chwilę, się odwracam,to żadnych chwil nie zatracam.
Dlatego, że to co mówisz ciągle,
Spada do mnie, jak deszczu krople,i daje możliwości, i moc tworzenia,
by nadal, budować dobre połączenia,
To ta chwila, ona już jest bliskoby obudzić, siłę i ogniskoTo ta chwila, ona już jest bliskoWiem, że będzie, gorąco i czysto
Pamiętam, jak to jest ……….. !!Gdy płonie świat w około …….. !!i nie ma nic …………… !!!by chwycić, się, chodź na chwilę …………. !!
Ja to wiem doskonale ………. !!!Każde słowo, i każdy dzień …….!!!Wbija się ostro ……….!!!Mimo to, będę tu !!!!!!!!!!!!!!!!!
mmmmmmmmmmmm mmmmmmm
mmmmmmmmmmmm mmmmmmmmmmmmmmmmmmm mmmmmmmuuuuuuuuuuuuuuuuuuu aaaaaaaaaaaaa !!!!!!!
k:
Gothic rock, Symfoniczny metal, Ballada


W tańcu zaklętym 20.10.2025

Widzę światła, które dają blaskŚwiecą i migają, niczym brzask,O poranku przykryte, delikatną mgłą,A wszystkie, bardzo mocno chcą,
Dawać jasność i czyste kolory !

Przez włosy, przelewa się jej toń,Oślepia i gaśnie, a twarz, wciąż w emocjach,Każdy następny dźwięk, to nowa poezja,Która przynosi, epickie odkrycia,
Na jej krańcu świtów, czasem promienieje,A czasem gaśnie, to znów, radością wybucha,Głębokie przeżycia, i silne odczucia,Lada chwila, stopią się, w jeden,
Taniec wirujących świateł !
A emocje, sięgają zenitu i błyszczą,I dotykiem, przenoszą się na dłoń,Która, swym ciepłem i siłą,Daje, szepcące wibracje doznań,
Łącząc oboje, w jeden!!!!,Nieodkryty ląd!!!, pachnących świateł,I grających nut, w przestrzeni zamkniętej,nieodpartych spojrzeń, w każdym obrocie,
Stworzonej tylko, dla dwojga w jeden klucz,Tam tylko, wolność i gorące uczucia,Kwitną raz za razem, na obu brzegach raju,Który jest krainą, przyjaźni w tej chwili,
Czy w maju, czy w październiku,Wszystkiego teraz bez liku !!A włosy, kobiece, dają światło i blask,I muskają, delikatnie jej twarz,

Czas, się właśnie zatrzymał !!Dla niemych słów, by razem z nią przeżywać !!Wszystkie pojedyncze oddechy, i skromne uśmiechy,Które budują, atmosferę, przeżyć niezwykłych,
To tylko część, tego co w środku, na zewnątrz teraz jest,Tam kipi i gotuje się, przez słowa i ruch,W tańcu jej głowa, jest piękna, a umysł,Przenika, przez wszystko, co w tej chwili jest,
A stopy uwalniają, co raz, rytm uwięziony,na pięciolinii, czarujących nut,Które, przebijają się, przez dym i światło,by wyczarować, i oddawać swoje wdzięki,
Podczas tajemniczych ruchów,Upolowanych, obojga ciał w jeden, !Silny i zdrowy kawałek, kwitnącego świata!!,splecionego muzyką i tańcem,na zawsze już !!!!!!!!!!!
uuuuuuuuuuuuuuuu oooooooooooooooooo


Dwa oblicza teatru 23.01.2026


Fundacja pięć Horyzontów się wznosii za każdym razem, dobre wartości przynosiBy każdy z z wszystkich nasmiał na wydarzeniu miły czas
Wydarzenie, które łączy pokolenia artystów,taktujących sztukę, jak swoje arcydzieło,Dlatego, takie zderzenie obu treści,niby odległe, ale zbieżne w swej wartości,
Daje wszystko na co widzowie czekająCzyli kunszt, jakość, serce, mądrość,Co owocuje kwitnącym porozumieniemi jednoczesną nauką od siebie dla artystów,
Natomiast widzowie mają jak na tacy,przegląd wrażeń i emocji teatralnych,jakie niesie, każde przesłanie ze sceny,tych młodych, i tych doświadczonych.
Fundacja pięć Horyzontów się wznosii za każdym razem, dobre wartości przynosiBy każdy z z wszystkich nasmiał na wydarzeniu miły czas
Gdy mówię do Ciebie 28.03.2026 D.Law
To ja, jestem tu, i mój obraz też,to nie tak, że możesz brać co chcesz,Po prostu słuchaj, jak mówię do ciebie,nie przyciągaj, słów zbytnio do siebie,
Waham się trochę, jak idziesz do mnie,bo chce, aby zawsze, było miło i skromnie,To taka natura, która jest blisko słów,Nie buduj, żadnych, losowych snów,
Widzisz mnie, Czy widzisz ? Pytam !!!!!Bo gdy, jest zbyt mroczno, to znikam !!Widzisz mnie, Czy widzisz ? Pytam !!!!!Bo, krzyczę, gdy fałszu dotykam !!
Proszę, mów prawdę, kiedy patrzysz w oczy,Wiesz przecież, że nic, nic już mnie nie zaskoczy,Taka jestem, właśnie teraz, po każdym dniu,Gdy głowa pełna, i brak spokojnego snu,
Myślisz pewnie, że cały świat to tylko ja,A słowa wystarczą, aby trwała nadal ta gra,jednak pamiętaj, by zawsze prawdą tu być,wierzyć, dawać, i układnie blisko żyć,

Widzisz mnie, Czy widzisz ? Pytam !!!!!Bo gdy, jest zbyt mroczno, to znikam !!Widzisz mnie, Czy widzisz ? Pytam !!!!!Bo, krzyczę, gdy fałszu dotykam !!
To dobre rady, które kręcą się, wokół mnie,i mijają szybko, wciąż znane, noce i dnie,A ty, licz je uważnie, by, nie uleciał czas,który wciąż, swą mądrością, spaja nas,
Tak właśnie, słuchaj wciąż, mojego głosu,Aby już nigdy, nie było gorzkiego chaosu,A sprawy, słonych i strasznych opowieści,Już wygasły, bo więcej, tu się nie zmieści !!!
Widzisz mnie, Czy widzisz ? Pytam !!!!!Bo gdy, jest zbyt mroczno, to znikam !!Widzisz mnie, Czy widzisz ? Pytam !!!!!Bo, krzyczę, gdy fałszu dotykam !!
To ja …………….,Jestem tu ………………,Po prostu słuchaj ………………,Jak mówię ………………….,

Teraz tylko on 28.03.2026 D.Law
Letni wiatr kołysze mnie co dniai tam właśnie chcę wciąż byćby słuchać, jak delikatnie muskawszystko co kocham w nim
Tak właśnie, ten szum, i on,Spotyka mnie, i mówi, wciąż mówi,Jak pięknie, można tu żyć,bez trosk, i zmartwień szarych,
Zamykam oczy, i płynę z nim,teraz chcę być, tylko z nim,Zamykam oczy, i płynę z nim,teraz chcę być, tylko z nim,
Otaczam się, każdym skrawkiem,By nadal czuć, jak to miło jestGdy wystarcza tylko, że tu jestA każda chwila, pełna myśli
O tym jak, delikatnie wiejeWśród słów, tych znanychI tych, o których, dobrze wiedzieć,że są, wśród letnich dni,
Zamykam oczy, i płynę z nim,teraz chcę być, tylko z nim,Zamykam oczy, i płynę z nim,teraz chcę być, tylko z nim,
Teraz ………………..,Wiatr ……………….,kołyszę się ……………….,razem z nim …………………….,
mmmmmmmmmmmmmm, mmmmmmmmmmmm,uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu, uuuuuuuuuuuuuuuuuuu,ooooooooooooooooooooo, ooooooooooooooooooo,aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa, aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa,Czasem można być 2026.04.02 zrobione
aaaaaaaaaaaaaaaaaa oooooooooooooooooaaaaaaaaaaaaaaaaaa ooooooooooooooooo
Czy słyszysz krzyk, który płacze deszczem,tuż obok mnie !Czy słyszysz, jak on mokry dziś jest,i chłodny w swym istnieniu,Postaraj się, zrozumieć, i głęboko czuć tą siłę,Nie wykluczaj nic, z tego co jest,po prostu usłysz, prawdę, tak jaka jest.Możesz teraz błagać wszystkich o wszystko !!Lecz nic, nie stanie się, gdy ty będziesz stać !Teraz świat, kręci się, wokół wrzasków pełnym obrotem,Nie schowasz się przed nim, już nigdy, nie schowasz się !!On tu teraz, wszechmocnym królem jest, uszanuj to !!!
Nie wiesz jak, Nie wiesz kto,A brniesz, wciąż dalej w nieznane,Nie wiesz jak, Nie wiesz kto,A brniesz, wciąż dalej w nieznane !!!!
Niszczący i silny wciąż grzmi, wśród całej przestrzeni,która cię otacza,Nie będzie już po dzięki, ani dobrych słów,wśród tych, które mogłyby być !Teraz układaj się, by móc przetrwać,i ocalić, choć raz, w jednym momencie, życie!!.
Proch i strzały wciąż grzmią, A ty kim jesteś !!!No powiedz !!! kim ty tutaj jesteś, tak naprawdę !!!Wahasz się?, powiedz?, czy się wahasz?Skończyły się czasy, by można było,wybierać spośród wielu spraw.
Nie wiesz jak, Nie wiesz kto,A brniesz, wciąż dalej w nieznane,Nie wiesz jak, Nie wiesz kto,A brniesz, wciąż dalej w nieznane !!!!
Teraz został, tylko krzyk, i on będzie towarzyszył ci,Tylko krzyk i emocje!,Tylko krzyk i emocje!,Można by było myśleć, ale niestety nie teraz!Można by było uciekać, ale już nie teraz!
Wszystko zniknęło, to co miało być!Wszystko ogień strawił, i w popiół zamienił,A ty będziesz tylko, krzyk słyszeć!!Ten wyrok, jest tylko dla ciebie, zrozum w końcu to !!!
To nie ty ……………..To nie ty jesteś tu ……………….Otrząśnij się ………………I zrozum co się dzieje !!!!! ………………….
aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuoooooooooooooooooooooo aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaauuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaoooooooooooooooooooooo mmmmmmmmmmmmmmmmmmmWalka w sobie toczy się 03.12.2025

Sterylne życie i opakowania na zakręcie,
Wciąż zderzają się, ze śliskim podparciem,
Jaką daje codzienna prawda, szumiących wspomnień,
Tam gdzie dni, tam gdzie noce, mieszają się !
Z hardym postanowieniem, by wciąż cię drążyć,
każdym sposobem, każdą drogą,
I tylko zakładasz, że będzie jak dawniej,
To niemożliwe, twój czas chwały i świata dla wiary,
Upada, każdego dnia, ciężko na dno,
Chcę wciąż się wydostać, by być słowem i radością,
Podczas gdy strumienie płyną obok,
dzieląc wszystkie wspomnienia, na pół,
Lżej żyj wciąż z sobą,
Zbieraj całą powierzchnią, wszystkie emocje,
Jakie zagłębiły się, wśród zagubionych,
Oszczerstw o tym, że nie jesteś w stanie,
Nigdy być, tym kim jesteś, i kim chciałbyś być,
Odrzuć to wszystko, i stań na nogi, mimo wiatru innych ludzi,
Który zniewala, wszystko to co prawdziwe,
Wołaj o pomoc, w każdej chwili,
Przecież wiesz, że wszystko się przechyli,
By być z tobą, wtedy kiedy inni mówią nie !!!
To wiesz, że sam takiemu nie podołasz i nie pytaj gdzie,
Nieważne, jaka pora dnia i nocy !!!
Odkryje cię, i tego czego się boisz,
A wystarczy jednak, że będziesz,
wciąż tylko swoim słowem wciąż był,
To dobra nadzieja, na wyrwanie od czasu,
Wszystkiego tego co niegdyś było,
Za kratami niedostępne,
A które wciąż pojawiają się w głowie,
Jako nieroztropność, która boli do dziś,
Jak ciernie, osadzone w grobie wciąż pulsują,
A niby, miało być wszystko tak dobrze,
Nie chcieli, tak mocno, a chcieli cię nauczyć,
Żebyś nigdy, nie musiał już kluczyć,
Gdy będziesz już, w pełni władz umysłowych,
Żebyś zawsze trzymał się, ludzi zdrowych,
Jednak wciąż ocierałeś się, o to czego nie chciałeś,
Znów wpadło w ręce, i w głowie szumiało,
To ona, to on, wciąż pęknięta szyba,
Znów krzyk, znowu brak snu, jak boli !!
A gdy sam wychodzisz, łzy czasem się cisną,
I wiesz, że miało być dobrze,
A jednak szorstkość, wciąż się przedziera przez palce,
I w oczy stawia, historyczną prawdę, jak było !!
Teraz sobie radź słowem, siłą i wiarą,
Bo byłeś przecież świadomy, że tak może być !!
Lecz nikt nie powiedział ci, jak naprawdę jest ,
Gdy nie masz i nie wiesz gdzie się oprzeć,
Sam po prostu, sam leczysz się,
Stawiasz rozwiązania, których nie znałeś,
Kupujesz czas, by zrozumieć,
Jakie ścieżki nie są dobre a niektóre są przegniłe do cna,
Zostawiony na pastwę losu,
Który wciąż w ciuciubabkę z tobą gra ,
Raz jest różowo, i nie ma nic, i wciąż zamykasz oczy,
Pnie się by skrzywdzić ciebie całkiem,
A ból jest, on wciąż się dopomina,
Twojego życia, twojego zdrowia, i wszystkich spraw jakie masz !!Tonące miasto w ciszy 18.04.2026 UA

Wychodzę, na puste pole dźwięków,
Wśród blokowiska, zamarłych łoskotów,
Miejskiego zgiełku, ludzkich spraw,
I stoję, z rozrywającym, brakiem tłumów,

Które jeszcze, kilka dni temu, gaworzyły!
To teraz, miejsce przeszywa tylko cisza,
Tak gwałtowna i bolesna, aż budzi lęk,
Lęk, o przyszłość ludzkiej mądrości.

Tyle słów, i tyle spraw, mogło by żyć,
A nie teraz, wciąż w okopach gnić,
Tyle dróg, i tyle marzeń, mogło by istnieć,
A teraz, trzeba wciąż tylko milczeć.

To miejsce, zgubiło swój kolorowy sen,
I pomimo słońca, wciąż oddycha popiołem,
Martwych dusz, straconych niewinnie,
Na blokowisku, rozstrzelanych idei,

Gdzie każda z nich, dawała nowe życie,
A teraz tylko, cichy śpiew, porannych ptaków,
Pragnie odzyskać, dawny czysty czas,
By w ciąż, czuć, ludzkie odruchy co dnia,

Tyle słów, i tyle spraw, mogło by żyć,
A nie teraz, wciąż w okopach gnić,
Tyle dróg, i tyle marzeń, mogło by istnieć,
A teraz, trzeba wciąż tylko milczeć.

Jak długo, niewinna krew, musi płynąć,
w płonącym mieście, na wschodzie,
By każdy mógł, zrozumieć, że grzech,
Jakim jest, zamach, na trwające życie,

Wyzwala, tylko stratę, i nienawiść!
W każdej chwili potęgując, czarny strach!
Kruszący wiatr, w sens dalszego istnienia,
Każdego człowieka, w tym gorzkim stanie!

Tyle słów, i tyle spraw, mogło by żyć,
A nie teraz, wciąż w okopach gnić,
Tyle dróg, i tyle marzeń, mogło by istnieć,
A teraz, trzeba wciąż tylko milczeć.

Wołam do ciszy ....…
Wołam do dźwięków ...…
Wołam w blokowisku .....
Wciąż wołam !!!!!!!!

Do ludzkości .......
Do wartości ......
Do sumienia ......
Kim wy jesteście ......

Mmmmmmmmmm mmmmmmmmmmm
Mmmmmmmmmm mmmmmmmmmmm
Aaaaaaaaaaaaaaaa ooooooooooooooooo
Mmmmmmmmmm mmmmmmmmmmm


Całe życie w dłoniach 18.04.2026 UA

Zostawiam, krwawy ślad dłoni,
Opierając się, na murze bloku,
Który wyje, od pustych miejsc,
Wydartych, przez ostre strzały,

Nie ma tu, teraz zwykłych ludzi,
Są tylko, nasi dzielni żołnierze,
A ich duch wiary, w ten kraj,
Wciąż żyje, gorącym oddechem.

To tu, my jesteśmy wszyscy,
Dumni, i w wciąż myślą czystą,
To tu, my jesteśmy, białą wiarą,
I gotowi, by być, dla wolności parą.

Ja tu jestem, i widzę zgliszcza,
Które, przez uderzenia pocisków,
Wyją do świata, swym kształtem,
Spękanych murów, sprawiedliwości!

Ile to jeszcze, czerwonych dłoni,
Będzie oddanych, za własne prawo,
By być, po prostu człowiekiem,
Na podwórku, we własnym kraju,

To tu, my jesteśmy wszyscy,
Dumni, i w wciąż myślą czystą,
To tu, my jesteśmy, białą wiarą,
I gotowi, by być, dla wolności parą,

Wciąż widzę, jak sypią się kamienice,
A historyczne arcydzieła, są ukryte,
Gdzie sens, i logika krzywd wielu,
Wśród murów, i ludzi podzielonych,

Tu już, nie ma miejsca, dla wygranych,
Tylko na wstyd, i głupotę żądzy,
Podpartej, tylko tym, aby wciąż mieć,
Mieć, więcej ulotnej władzy!

To tu, my jesteśmy wszyscy,
Dumni, i w wciąż myślą czystą,
To tu, my jesteśmy, białą wiarą,
I gotowi, by być, dla wolności parą,Moje dłonie …………….
Widzę je, jak żyją …………..
Teraz pragnę …………….
Tylko czyste je mieć …………………...OOOOOOOOOOOOOO AAAAAAAAAAAAA
UUUUUUUUUUUUUUU AAAAAAAAAAAAA
MMMMMMMMMMM MMMMMMMMMM
mmmmmmmmmmm mmmmmmmmmm


Tuż przed zachodem 16 kwietnia 2026

Mrok zapada, a ty to, znów czujesz,
Na szyi, tuż obok oddechu, jak zatapiają się,
Zęby namiętności,
Nie ma już ciszy, tylko wiatr i krzyk, wokół się rozlega,
Bo nie masz, już teraz nic, do powiedzenia,
Wszystkie miejsca, zostały już zajęte,
A twoje zmysły, wszystkie są zamknięte,
Każdy łyk krwi, który przełyka,
Zdaje się być jednym dniem,
A przed oczami, wszystko migoce,
I znów, staje ten obraz, -- jak dalej żyć!
Nie masz, na to wpływu, -- kiedy przyjdzie,
A zawsze przychodzi, i zabiera to co chce,
Wahasz się, i wahasz się, obudzić się, no obudź się!
Tak! - to znów nowy dzień!
Wiem, obawiasz się, tego schyłku co dnia,
I kto, - znów słońce przysłoni, gdy samo ono zachodzi,
Trwoga i jasność, ustępuje temu, co oczywiste jest!
Nie masz, nic do powiedzenia, po prostu znów,
Oddasz za darmo, wszystko to, co kryłeś w sobie,
A obietnice wciąż są, - że będzie pięknie, - że będzie wspaniale!
Ale one, tylko same w sobie, są wspaniałe,
Bo gdy znów, obudzisz się rano,
Będzie obok ciebie, ten sam świat,
Nie wiesz jak się bronić, - jak walczyć, - i jak powstrzymać!
Kiedy pragnienia, - które rano tak bolą!
Czekam, tak mocno czekam,
że może dziś słońce, zapomni być na zachodzie, a jedynie zostanie w zenicie!
By wciąż, dzień trwał i trwał bez końca,
Waham się, za każdym krokiem, i nie wiem już,
gdzie mam schować się, -- i moje myśli skryć!,
Które wciąż krew piją!
Gdzie, gdzie można to się skryć!
By nadal, spokojnie wśród ludzi żyć!
Waham się, i wciąż żyję,
Błagam o wschód, i lękam się zachodu

W pogoni za kroplą deszczu 23.04.2026

Wahasz się żyć, wahasz się być,
kiedy świeci słońce, i pada deszcz,
To gdzie jest, twoje miejsce,
gdzie ono jest , wciąż ukryte? -

Czy promienie słońca, nie dają ci spać?
Czy krople deszczu, wciąż przypominają?
Rozchwiane dni, i wylewne noce,
Zamieniające się, w rwące potoki.

Wciąż pomiędzy, jesteś sam
Niby żywy, ale wciąż jak duch!
Szukasz, zagubionych ścieżek,
Które teraz, przykrył strachu kurz.

To promienie są, i znów cię prowadzą,
Ale czujesz, że to tylko opowieść,
Wciąż zaklęta, w blasku i lśnieniu,
Przebłysku świadomości, że tam trzeba iść!

Ze wszystkich stron, jasno i promienie!
Już wiesz, że jesteś blisko, blisko jesteś!
Ale jak poradzić sobie, z tym co masz,
I z tym, co już doskonale przecież znasz!
Wciąż pomiędzy, jesteś sam!
Niby żywy, ale wciąż jak duch,
Szukasz, zagubionych ścieżek,
Które teraz, przykrył strachu kurz.

Może deszcz, i krople jego, pozwolą być!
Wśród wspomnień, wszystkich i tam żyć!
I nie dotykać już, ani jednej z nich,
I nie czuć też, smaku jaki mają.

Bo to one sprawiają, że nie masz już nic,
Co mogłoby, cię uratować choć dziś,
Każda z nich, czyha na ciebie, tuż przy oku,
By, w nieoczekiwanej chwili, znów płynąć.
Wciąż pomiędzy, jesteś sam!
Niby żywy, ale wciąż jak duch,
Szukasz, zagubionych ścieżek,
Które teraz, przykrył strachu kurz.

Rozumiesz, czy już rozumiesz ten los,
Nigdy nie dogonisz, wszystkich spraw,
Które chciałbyś, poskładać teraz w jedno,
Nadal się będą, wciąż przed tobą kryć.
W kroplach deszczu ……………….W promieniach słońca …………….W niewinnych oczach ………………
Tam właśnie one będą żyć ………………….
mmmmmmmmmmmmmmmmmm mmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm mmmmmmmmmmmooooooooooooooooooooo uuuuuuuuuuuuuuuuuuoooooooooooooooooooooo uuuuuuuuuuuuuuuuuuuu

Z przeszłości nici wlokę 19.11.2025

Spaceruje, i przeglądam, każdy dzień,
W historycznej twardości skał i pobudzonych sił.Ten który jest i ten który będzie,W każdym ujęciu i wszędzie.
Odczytuje przeszłość, z sarkofagu,I w ciszy, dotykam echo, w tym majestacie.Czuje czasem, królewskie berło, i jego moc,i uchylam, tajemnice niknące z bliska.
Otchłań, otchłań wciąż widzę, przede mną,i narodzoną noc, bez gwiazd, tak ciemną,Mimo to, z wnętrza dzielę się, tym co mam,by nie błądzić, i mieć zawsze, co znam.
Wszystko, jest tylko retuszem, kolorów,Przebijających się, do czarno-białej historii,Aby zgnieść, każdy pomnik i sanktuarium,Lśniących odczuć, podobnych do prawdy.
Roztarte, w grafitowym poczuciu,Słodkich pomarańczy, dodanych,Tak delikatnie, by gorycz kłaniała się,Blisko, tak blisko, lecz wciąż odczuwalnie,Dla chwil, oderwanych od realności.
Otchłań, otchłań wciąż widzę, przede mną,i narodzoną noc, bez gwiazd, tak ciemną,Mimo to, z wnętrza dzielę się, tym co mam,by nie błądzić, i mieć zawsze, co znam.
Teraz błądzę, wśród dni , przenikając,Przeszłość i przyszłość bladym spojrzeniem,Tak trzeźwym, jakby to ta chwila, wciąż drżała,I koronowała, każdy cal z mojego archiwum,

Odkrytych symboli, notorycznej wieczności,
Skazanych na potępienie i zagładę,Przy jednym, przypadkowym spojrzeniu,Na ukryte znaczenie, kolorowej treści,Dyktującej ścieżki do końca świata.
Oddycham głęboko ………..Czerń i biel …………………..Jesteś ze mną czasem ? ………………Przesiąkam historią ……………….
Otchłań, otchłań wciąż widzę, przede mną,i narodzoną noc, bez gwiazd, tak ciemną,Mimo to, z wnętrza dzielę się, tym co mam,by nie błądzić, i mieć zawsze, co znam.
Mmmmmmmmmmmmm mmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm mmmmmmmmmmmoooooooooooooooooooo oooooooooooooooooaaaaaaaaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

Sam początek przygody 20.05.2026

Gdy świat usłyszał, narodziny twe,To każdy dzień, zmienił kolor,By celebrować, w nim ten czas,A każdy z nich, w innym odcieniu,
Różowy, był tak miły i pachnący,Aż z niego, powstał uśmiech,A czerwony, dość długo czekał,Aż w końcu, namalował piękne usta.
Jesteś i świecisz, by inni widzieli,Tak długo, aż w końcu się udzieli,Jedno wspaniałe twoje orędzie,Że od dziś, ma być pięknie wszędzie.
Morski, zakradł się tam z szarym,I dał swe barwy, dla kryształowych oczu,A biały, wciąż zazdrościł innym,Więc ukrył się, w duszy i tam czekał,By nic, nie mogło go, splamić,
Lecz był tam, też głęboko czarny,Który mocno, się rozpychał,W śród innych, by mieć swoje pole,I tak został, wciąż widoczny.
Jesteś i świecisz, by inni widzieli,Tak długo, aż w końcu się udzieli,Jedno wspaniałe twoje orędzie,Że od dziś, ma być pięknie wszędzie.
Zielony, skupił się na świeżości,I owinął się, wokół wielu myśli,By tam, wciąż dawać nadzieję,Nawet gdy dni, byłyby, dość trudne.
Natomiast błękitny, wciąż się błąkał,Tak po prostu, by móc czasem, się przytulić,I nieoczekiwanie, porwać tam do góry,Gdzie najsłodsze, niebo, dla Ciebie jest.
Mmmmmmmmm uuuuuuuuuuuuMmmmmmmmm ooooooooooooMmmmmmmmmm mmmmmmmMmmmmmmmmmm aaaaaaaaaaa

Co mam widzieć teraz 21.05.2026
Myślisz, że jesteś, już blisko mnie, Lecz ja, wiem, że to nieprawda. Wciąż błądzisz, gdzieś myślami, A ja, to doskonale wiem. 
Gdy patrzę, prosto w twoje oczy, To nie widzę, tam, miejsca dla mnie, Cały czas, jesteś, z nim i już, Wiem to doskonale, po prostu to wiem. 
Nie ma chwili, bym nie myślał, o tym. Nie ma dnia, bym wciąż, nie wracał tam. Mówisz, że to nieprawda, i, że to tylko, jest cień,A ja, ci mówię, proszę teraz się zmień.
A wtedy, gdy idziemy za ręce, Po parku, i nowej alejce, To w dłoni, trzymam wciąż chłód, A ty, zapewniasz mnie, że tu jesteś. 
A za drugim zakrętem, tuż przy fontannie, Znów myślę, o tym jak łzy płyną. Bo wiem, że w końcu pryśnie, ten sen. A ja zostanę, nadal sam, wśród spraw.
Nie ma chwili, bym nie myślał, o tym. Nie ma dnia, bym wciąż, nie wracał tam. Mówisz, że to nieprawda, i, że to tylko, jest cień,A ja, ci mówię, proszę teraz się zmień.
Czemu mam wierzyć, w to mówisz !Skoro wciąż, alejki prowadzą !  tak daleko, że nie widać celu,Nawet gdy, obejmujesz mnie.
Dlatego słowa, i oczy które znam,Zachowam w pamięci, mimo wad.Bo to, co chciałem, dać tobie,  Miało, przez dekady, i wciąż trwać !
Nie ma chwili ....Nie ma dnia ....Gdy mówisz .......Gdy proszę ....…
mmmmmmmmmmmmmmmm mmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm mmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm mmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm mmmmmmmmmmmmmmmmmm


Słowa i ten dym 16.05.2026
Gdy dym, znów, otacza mnie, To czuję, że mój świat, ginie! Cały on, właśnie cały on,Płonie, gdy ty, nie mówisz nic. 
A ja, chciałbym słyszeć, słowa i oddechy, Które tak słodko, tuliły do snu,I były, w każdej chwili, właśnie tym,Co mój świat, potrzebuje co dnia. 
Widzisz jak to jest, gdy znów dym, I ta, rozległą pusta, w sercu mym,Nawet, te szczere, niebieskie łzy, Nie wróżą, że znów, powiemy my.
Nie chcę już, czuć i się bać, To co przynosi, każdy ruch,Ukryty, w kłębach, gęstego dymu, I nie dzielić, go przez cały czas, 
Z tym co spłonęło, na stosie. Ułożonych pragnień, dziecięcych. Nie niedosięgłych, nawet gdy dorosły, Do tego, aby je, do siebie tulić.
Widzisz jak to jest, gdy znów dym, I ta, rozległą pusta, w sercu mym,Nawet, te szczere, niebieskie łzy, Nie wróżą, że znów, powiemy my.
Nadal, zbliżam się, i czuję zapach,ukryty, który roztacza się, w około dni,płonących, podczas nieświadomych,odruchów umysłu, i wciąż, pragnący być,
tam gdzie, nadal słychać, te oddechy,ze słów, tak mocno, wołających mnie,by na oślep, bez końca, tą drogą, na przód iść,nawet gdy, wszystko, tak płonie, i jest dym!
Aaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaauuuuuuuuuuu uuuuuuuuuuuu uuuuuuuuuuuuuuooooooooooo oooooooooooo oooooooooooooaaaaaaaaaa aaaaaaaaaa uuuuuuuuuuuuuuuuuu !


Gdy dym, znów, otacza mnie,To czuję, że mój świat, ginie!Cały on, właśnie cały on,Płonie, gdy ty, nie mówisz nic.
A ja, chciałbym słyszeć, słowa i oddechy,Które tak słodko, tuliły do snu,I były, w każdej chwili, właśnie tym,Co mój świat, potrzebuje co dnia.

Widzisz jak to jest, gdy znów dym,I ta, rozległa pustka, w sercu mym,Nawet, te szczere, niebieskie łzy,Nie wróżą, że znów, powiemy my.
Nie chcę już, czuć i się bać,To co przynosi, każdy ruch,Ukryty, w kłębach, gęstego dymu,I nie dzielić, go przez cały czas,
Z tym co spłonęło, na stosie.Ułożonych pragnień, dziecięcych.Niedosięgłych, nawet gdy dorosły,Do tego, aby je, do siebie tulić.
Widzisz jak to jest, gdy znów dym,I ta, rozległa pustka, w sercu mym,Nawet, te szczere, niebieskie łzy,[long echo]Nie wróżą, że znów, powiemy, my.
Nadal, zbliżam się, i czuję zapach,ukryty, który roztacza się, wokół dni,płonących, podczas nieświadomych,odruchów umysłu, i wciąż, pragnących być,

tam gdzie, nadal słychać, te oddechy,ze słów, tak mocno, wołających mnie,by na oślep, bez końca, tą drogą, na przód iść,nawet gdy, wszystko, tak płonie, i jest dym!
Aaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaauuuuuuuuuuu uuuuuuuuuuuu uuuuuuuuuuuuuuooooooooooo oooooooooooo oooooooooooooaaaaaaaaaa aaaaaaaaaa uuuuuuuuuuuuuuuuuu !

Nic co pragniesz nie jest Twoje 21.10.2024

Wśród paproci i mchu leży mój trup.Wiem, że na konsumpcje przyszedł czas.Schodzą się hieny z odległych stron.Najpierw zniknie mięso, a potem, przyjdzie czas na kości.
Zanim jednak wszyscy poczują,To będę podziwiał leśne knieje, leżąc nieruchomo.Zastygły jak głaz, lecz miękki jak jedwab,Niespełniony i wciąż drżący wzrok,
Łaknący, każdego ciepłego promienia słońca.W ostatnim, poczuciu wiary i nadziei niedosięgłej.Dla martwych ust i zimnego czoła.Zatrzymanych oddechów z dobrych płuc.
Wieje wiatr, wśród drzew pochylonych,W swej Boskiej trosce zamyślonych,Nad losem czułego pożegnania,O niknącej historii pojednania.
Już teraz czekam na wyrok - przez rozszarpanie słów i myśli.W groteskowym ujęciu pogodzonych spraw.Już zbliża się szelest łakomych drapieżników.Czuje, że powoli na wadze znikam.
Nic co mogło być już, dziś go nie ma.Okryty kocem spragnionych,Czuje każdy kęs, oddany za darmoi słyszę niekiedy chrupki chrzęst.
Mniej i mniej. wciąż mnie jest.W powolnym uścisku delikatnego mchu,Wciąż znikam, bez ruchu w pragnieniu,Wciąż świadomy, skąd ten tłum, się tu zebrał.
Wieje wiatr, wśród drzew pochylonych,W swej Boskiej trosce zamyślonych,Nad losem czułego pożegnania,O niknącej historii pojednania.
Skradzioną ochotą na ostatni promień,Milczę kamieniem rozdarty na wpół.Już gasnę , teraz już gasnę.Rozdałem to co pielęgnowałem od lat.
Wspomnienia paproci,Lśniących promieni,Silnych szczęk,I gorzkich pragnień.
UuuuuuuuuuuuAaaaaaaaaaaaa
Nic co pragniesz nie jest Twoje 21.10.2024

Wśród paproci i mchu leży mój trup.Wiem, że na konsumpcje przyszedł czas.Schodzą się hieny z odległych stron.Najpierw zniknie mięso, a potem,przyjdzie czas na kości.
Zanim jednak wszyscy poczują!,To będę podziwiał leśne knieje!, leżąc nieruchomo!.Zastygły jak głaz!!, lecz miękki jak jedwab!!,Niespełniony i wciąż drżący wzrok!!!!,
Łaknący, każdego ciepłego promienia słońca.W ostatnim, poczuciu wiary i nadziei niedosięgłej.Dla martwych ust! i zimnego czoła!.Zatrzymanych oddechów z dobrych płuc.
Wieje wiatr, wśród drzew pochylonych,W swej Boskiej trosce zamyślonych,Nad losem czułego pożegnania,O niknącej historii pojednania.
Już teraz czekam na wyrok - przez rozszarpanie słów i myśli.W groteskowym ujęciu pogodzonych spraw.Już zbliża się szelest łakomych drapieżników.Czuje, że powoli na wadze znikam.
oooooooo!!!
Nic co mogło być, już, dziś go nie ma.Okryty kocem spragnionych,Czuje każdy kęs, oddany za darmoi słyszę niekiedy chrupki chrzęst!.
Mniej i mniej. wciąż mnie jest.W powolnym uścisku delikatnego mchu,Wciąż znikam, bez ruchu w pragnieniu,Wciąż świadomy, skąd ten tłum, się tu zebrał.

Wieje wiatr, wśród drzew pochylonych!,W swej Boskiej trosce zamyślonych!,Nad losem czułego pożegnania!,O niknącej historii pojednania!.
Skradzioną ochotą na ostatni promień,Milczę kamieniem rozdarty na wpół!.Już gasnę , teraz już gasnę!.Rozdałem to co pielęgnowałem od lat.
Wspomnienia paproci!!!,Lśniących promieni!!!,Silnych szczęk!!!,I gorzkich pragnień!!!!!!!.
UuuuuuuuuuuuAaaaaaaaaaaaa
Czekam na odpowiedź 12.10.2024

Trzy słowa, jeden pocałunek i ciemna noc,
płonąca głowa, niezdobyty szczyt,
Ciepła dłoń i ostry świt,
Świeże spojrzenie i wstyd.

Stary stół, podarty list i otwarta brama.
Zaciśnięte usta, czerwona ściana.
Niespokojny oddech i milczący telefon.
Nowy dzień I cisza w południe.To orszak myśli a każda z nich sama
na początku głośna i dumna jak dama
lecz po chwili świat się zmienia
wracają i krzyczą wspomnienia

Skomlący szczeniak, pusty talerz do obiadu.
Wyrwany z kontekstu, chłodny posiłek.
Mylący smak i tęsknotą na szczyt
Zebrany w sobie i gotowy by już iśćSilne słowa, lecz wciąż brak echa
oddech nierówny, wciąż widzę słońce.
Cisza kładzie na kolana, waham się.
Odwieszona słuchawka, same pytania.To orszak myśli a każda z nich sama
na początku głośna i dumna jak dama
lecz po chwili świat się zmienia
wracają i krzyczą wspomnieniaOpętanie z braku słów, druga strona
miało być już, czekam na powrót
rozdarty dzień, przebudzonych nut
nerwowe kroki, muczące odpowiedzi

Czas się śmieje, brak tchu przy zachodzie
nic nie ma znaczenia, urwana klamka
prosta sprawa, brak logiki
zrozumiem, że to zabawa,To orszak myśli a każda z nich sama
na początku głośna i dumna jak dama
lecz po chwili świat się zmienia
wracają i krzyczą wspomnieniaNic nie mówię …………………….
Drżące myśli ……………………
Połowa dnia ……………………
Zimny szczyt ……………………..aaaaaaaaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaaaaauuuuuuuuuuuuu
ooooooooooooooooo ooooooooooooooouuuuuuuuuuuuu
aaaaaaaaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaaaaauuuuuuuuuuuuu
ooooooooooooooooo ooooooooooooooouuuuuuuuuuuuu
Czekam na odpowiedź 12.10.2024

Trzy słowa, jeden pocałunek i ciemna noc,
płonąca głowa, niezdobyty szczyt,
Ciepła dłoń i ostry świt,
Świeże spojrzenie i wstyd.Stary stół, podarty list i otwarta brama.
Zaciśnięte usta, czerwona ściana.
Niespokojny oddech i milczący telefon.
Nowy dzień I cisza w południe.To orszak myśli a każda z nich sama
na początku głośna i dumna jak dama
lecz po chwili świat się zmienia
wracają i krzyczą wspomnieniaSkomlący szczeniak, pusty talerz do obiadu.
Wyrwany z kontekstu, chłody posiłek.
Mylący smak i tęsknotą na szczyt
Zebrany w sobie i gotowy by już iśćSilne słowa, lecz wciąż brak echa.
Oddech nierówny, wciąż widzę słońce.
Cisza kładzie na kolana, waham się.
Odwieszona słuchawka, same pytania.To orszak myśli a każda z nich sama
na początku głośna i dumna jak dama
lecz po chwili świat się zmienia
wracają i krzyczą wspomnieniaOpętanie z braku słów, druga strona.
Miało być już, czekam na powrót.
Rozdarty dzień, przebudzonych nut.
Nerwowe kroki, mruczące odpowiedzi.Czas się śmieje, brak tchu przy zachodzie.
nic nie ma znaczenia, urwana klamka.
Prosta sprawa, brak logiki.
zrozumiem, że to tylko zabawa,To orszak myśli a każda z nich sama
na początku głośna i dumna jak dama
lecz po chwili świat się zmienia
wracają i krzyczą wspomnienia
Nic nie mówię …………………….
Drżące myśli ……………………
Połowa dnia ……………………
Zimny szczyt ……………………..aaaaaaaaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaaaaauuuuuuuuuuuuu
ooooooooooooooooo ooooooooooooooouuuuuuuuuuuuu
aaaaaaaaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaaaaauuuuuuuuuuuuu
ooooooooooooooooo ooooooooooooooouuuuuuuuuuuuu

Jak mocno chcesz tam iść 23.03.3024

Pomimo serca i oddania sprawie,
Mokrych oczu i siły czystej wrzawie,
Owinięta czasem, ludzkich spraw,
Wciąż, dobrze myśl, i się baw,

Uwikłana, czystym słowem tu i tam.
Utoruje, całą drogę tylko sam.
Walczy dostojnie i czysto o siebie,
Aby mieć spokój i radość w niebiePatrz i słuchaj, ja jestem tu
milcz i oddychaj, ja jestem tu
Patrz i słuchaj, ja jestem tu
milcz i oddychaj, ja jestem tu


Nie mów już tak głośno i donośnie,
Dobrze wiesz, że cały czas rośnie,
Każde słowo i każde spojrzenie,
by spełnić, to jedno marzenie,

Które wciąż, kręci się, bardzo blisko,
podpiera i obiecuje, że da wszystko,
Miło przeszkód i rozbieżności,
to myślisz wciąż, o błogiej radości.

Patrz i słuchaj, ja jestem tu
milcz i oddychaj, ja jestem tu
Patrz i słuchaj, ja jestem tu
milcz i oddychaj, ja jestem tu

mmmmmmmmmmm uuuuuuuuuuu aaaaaaaaaaaaaaaaa
Czyste słowa !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
mmmmmmmmmmm uuuuuuuuuuu aaaaaaaaaaaaaaaaa
Jedno marzenie !!!!!!!!!
mmmmmmmmmmm uuuuuuuuuuu aaaaaaaaaaaaaaaaa
Jestem tu !!!!!!!!!!!!!!!!!!!


Gdy pada deszcz na klucze 07.07.2026
Jadę wciąż zamyślony, przez miasto,A gorący silnik, jak zwykle mruczy.Mijam, dawno zamieniane miejsca,I myślę, kiedy to było, gdy je poznałem.
Nagle zmiana, cicho szepce telefon,i skrzyżowanie, ze światłami miga.
Znajomy głos, mówi jak dziś jest.Gonitwa myśli, i powrót do świata.
Wciąż pada i pada chłodny deszcz
Brak prądu ! i wiesz jak to jestMokre szyby i echo podpowiadaBrak czasu ! i wszystko się spaja
Kalkulacja na zimno, całej drogi !Połączone kropki i odpowiedź.Zmiana planów, by łatać sprawy.Ważniejsze niż mokre krople na szybie.
Otwieram drzwi i szukam kluczy.Czysta podłoga i brak odpowiedzi.Trzyma w dłoni i myśli płyną.Teraz już mam to co ważne jest.
Wciąż pada i pada chłodny deszcz
Brak prądu ! i wiesz jak to jestMokre szyby i echo podpowiadaBrak czasu ! i wszystko się spaja
Klika chwil w aucie, brak słońca.Szare chmury i wiatr który je goni.Stoję gotowy pod klatką mokry.Już wiem, że za chwile już będzie.
Kilka kroków, i krzyczy domofon !Spacer po schodach z latarką.
Obdrapane korytarze piwnic.Stoimy u celu, z jednym kluczem.
Wciąż pada i pada chłodny deszcz
Brak prądu ! i wiesz jak to jestMokre szyby i echo podpowiadaBrak czasu ! i wszystko się spaja
Jak to możliwe, że udało się,
Otworzyć tak szybko skrzynie.Gdzie łączy się, wielka energia.Całego spokojnego domu.
Trwają lekkie rozmowy i uśmiechy.Miłe obietnice o nieznanej przyszłości.W ciężkich, betonowych podziemiach,Które będą wciąż pamiętać, ten klucz !!
Wciąż pada !!!! ………………….Jeden klucz !!!!!!!!!!!! ……………..Tyle energii !!!!!! ……………….Cichy dom !!!!!!!!!!! ……………...
mmmmmmmmmmmm mmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm ooooooooooooooooooooooooommmmmmmmmmmmaaaaaaaaaaaaaauuuuuuuuuuuuummmmmmmmmmmmm mmmmmmmmmmmmmmm
Gdzie ten czas jest ? 04.01.2026
m: jesteś tu ?k: Jestem tu !m: Nie słyszę Cię i wołam donośnie!k: Tak jestem, tuż obok Ciebie,
m: Gdzie jesteś, proszę odpowiedz.
k: Tu, właśnie tu, jestem!m: To koniec, nic nie słyszę,
k: Co się dzieje, słyszysz?
m: To co było, jasne, już nie jest,
m: To co było, moje, już nie jest,
m: To co było, blisko, już nie jest,
m: To co było, ważne, już nie jest,
m: Jak to możliwe, że czas, ominął nas,m: W tak okrutny sposób, który podarował nam,
m: I drwi, stojąc na poddaszu, kamiennych drzwi,m: A ja, nie pamiętam, jak słowa powstały,

m: hej, czy możesz, tu się pojawić ,
k: hej, jestem cała, tak blisko,
m: znów wołam, do Ciebie, całym sobą,
k: wiem i czuję wszystko, że nie jest snem,


m: To co było, jasne, już nie jest,
m: To co było, moje, już nie jest,
m: To co było, blisko, już nie jest,
m: To co było, ważne, już nie jest,
m: każda chwila, w przebłyskach wyobraźni,
m: rozpływa się, tuż po tym, jak dotknie zmysłów,
m: by znów, dzielić, wszystkie pragnienia,
m: pozostających nut, spóźnionej przeszłości,

m: Nadal czekam, wśród fal rezonansu,
k: tak wiem o tym, dlatego tu przychodzę,
m: Kiedy, powiedz kiedy, znów poczuję,k: wyciągam dłoń do Ciebie, ona jest moja,

m: To co było, jasne, już nie jest,
m: To co było, moje, już nie jest,
m: To co było, blisko, już nie jest,
m: To co było, ważne, już nie jest,
m: Rozdarty na wpół, pogrążam się głęboko,
m: Tylko, w te myśli, które wracają do mnie,
m: Jak wierny towarzysz, niespokojnych dni,
m: by dawać wciąż, jedynie skrytą nadzieję,

m: Więc, wołam głośno do ciebie,
k: tak, wiem, i słyszę jak cierpisz,m: Może, tym razem, uda się spotkać,
k: już jestem, czujesz że jestem ?
m: Ooooooooooooooooooooo ooooooooooooooooooook: uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu uuuuuuuuuuuuuuuuuuuum: mmmmmmmmmmmmm mmmmmmmmmmmmmmk: mmmmmmmmmmmmm mmmmmmmmmmmmmm

Przewijanie do góry